Oczami Bartka…
Jestem w Spale. Z Wrocławia wróciłem szybciej niż tam
pojechałem. W głowie szumią mi jej słowa.
,, Słucham?! Jakie Włochy?! Jak ty to sobie wyobrażasz? Dopiero zaczęłam studia w Rosji, wiesz jak długo je załatwiałam? Teraz nagle mam wszystko rzucić i wyjechać z tobą do Włoch? Bo masz ochotę zagrać gdzieś indziej? Wydaje mi się że chyba nie ma sensu tego dłużej ciągnąć. Ja nie jestem zabawką którą spakujesz do walizki i będziesz wszędzie woził. Też mam własne ambicje. Skoro podjąłeś już decyzje. Sprawa jest chyba jasna… to koniec . ‘’
Moje serce rozpadło się na drobinki małych kawałeczków, gdy wypowiadała te wszystkie słowa… Miała racje, mogłem najpierw jakoś ją przygotować na to. Teraz już wszystko skończone. Lena stała się przeszłością. Wszystkie wspólnie spędzone lata zostały skreślone. Nie umiem sobie dać z tym rady. Nawet te Włochy mnie już nie cieszą, ani reprezentacja… najchętniej nigdy bym już nie wychodził z tego pomieszczenia.
,, Słucham?! Jakie Włochy?! Jak ty to sobie wyobrażasz? Dopiero zaczęłam studia w Rosji, wiesz jak długo je załatwiałam? Teraz nagle mam wszystko rzucić i wyjechać z tobą do Włoch? Bo masz ochotę zagrać gdzieś indziej? Wydaje mi się że chyba nie ma sensu tego dłużej ciągnąć. Ja nie jestem zabawką którą spakujesz do walizki i będziesz wszędzie woził. Też mam własne ambicje. Skoro podjąłeś już decyzje. Sprawa jest chyba jasna… to koniec . ‘’
Moje serce rozpadło się na drobinki małych kawałeczków, gdy wypowiadała te wszystkie słowa… Miała racje, mogłem najpierw jakoś ją przygotować na to. Teraz już wszystko skończone. Lena stała się przeszłością. Wszystkie wspólnie spędzone lata zostały skreślone. Nie umiem sobie dać z tym rady. Nawet te Włochy mnie już nie cieszą, ani reprezentacja… najchętniej nigdy bym już nie wychodził z tego pomieszczenia.
Oczami Wojtka…
Wychodzę właśnie z popołudniowego treningu. Ku moim oczom
ukazuję się ona. Jak zwykle uśmiechnięta skądś wraca. Ostatnio ciągle o niej
myślę. Cały czas mi siedzi w
głowie. Siadam na pobliskiej ławce i
rysuje patykiem po ziemi zastanawiając się, czemu ta dziewczyna ukradła mi moje
myśli.
- Hej. Ładne serduszka. – słyszę jej głos. Natychmiast spoglądam na moją twórczość. Nawet nie zwróciłem uwagi, że narysowałem dwa serca. W jednym jest litera A, a w drugim W. Dobrze chociaż, że to tylko pierwsze litery naszych imion.
- Cześć. – odpowiadam czerwieniąc się i w szybkim tempie staram się powycierać butem to co przed chwilą wytworzyłem.
- Kim jest ta szczęściara?- pyta mnie. Mam ochotę odpowiedzieć, że to ona. Jednak nie robię tego.
- Taka jedna koleżanka. – odpowiadam nie pewnie. Nie chce niczego jej mówić, bo na pewno zrobię z siebie kretyna.
- Cześć wam… - słyszę głos Pita który przeszedł obok nas lekko zmartwiony.
- Co mu się stało? – Ala spogląda na mnie pytająco. Zastanawiam się chwilę. Chyba znam odpowiedź na jej pytanie.
- To przez Bartka, bo dziewczyna z nim zerwała i jest lekko podłamany. A zrobiła to bo wybrał Włochy. – wyjaśniam i widzę jak na twarzy dziewczyny pojawia się smutek. Siada obok mnie i chowa twarz w dłonie.
- To moja wina… - szczepce cicho.
- Nie prawda. – mówię i przytulam mocno do siebie. To było niesamowite uczucie mieć ją obok siebie. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach.
- Ty nic nie rozumiesz. To ja mu powiedziałam, że jeśli go kocha to z nim pojedzie.. – tłumaczy mi. Chce ją jakoś pocieszyć jednak w tej chwili nie potrafię znaleźć niczego sensownego w mojej głowie.
- Hej. Ładne serduszka. – słyszę jej głos. Natychmiast spoglądam na moją twórczość. Nawet nie zwróciłem uwagi, że narysowałem dwa serca. W jednym jest litera A, a w drugim W. Dobrze chociaż, że to tylko pierwsze litery naszych imion.
- Cześć. – odpowiadam czerwieniąc się i w szybkim tempie staram się powycierać butem to co przed chwilą wytworzyłem.
- Kim jest ta szczęściara?- pyta mnie. Mam ochotę odpowiedzieć, że to ona. Jednak nie robię tego.
- Taka jedna koleżanka. – odpowiadam nie pewnie. Nie chce niczego jej mówić, bo na pewno zrobię z siebie kretyna.
- Cześć wam… - słyszę głos Pita który przeszedł obok nas lekko zmartwiony.
- Co mu się stało? – Ala spogląda na mnie pytająco. Zastanawiam się chwilę. Chyba znam odpowiedź na jej pytanie.
- To przez Bartka, bo dziewczyna z nim zerwała i jest lekko podłamany. A zrobiła to bo wybrał Włochy. – wyjaśniam i widzę jak na twarzy dziewczyny pojawia się smutek. Siada obok mnie i chowa twarz w dłonie.
- To moja wina… - szczepce cicho.
- Nie prawda. – mówię i przytulam mocno do siebie. To było niesamowite uczucie mieć ją obok siebie. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach.
- Ty nic nie rozumiesz. To ja mu powiedziałam, że jeśli go kocha to z nim pojedzie.. – tłumaczy mi. Chce ją jakoś pocieszyć jednak w tej chwili nie potrafię znaleźć niczego sensownego w mojej głowie.
Oczami Alicji…
Stoję przed drzwiami do jego pokoju. To co powiedział mi
Wojtek zasmuciło mnie. To wszystko moja wina.
Naciskam klamkę i wchodzę do
środka. Widzę go jak siedzi i patrzy
nieobecnym wzrokiem przed siebie. Po co mu tak poradziłam? Teraz cierpi… Nie
mogę patrzeć… czuje niesamowity ból w środku…
- Przepraszam… - mówię cicho, jego wzrok przenosi się na mnie.
- Za co? – pyta zaskoczony.
- To moja wina. Przeze mnie teraz jesteś w takim stanie. Przez moja głupią rade rozstałeś się z Leną. Jeszcze raz przepraszam. Pójdę już. – Mówię i kieruję się w stronę wyjścia.
- Zaczekaj. To nie twoja wina. Zostań. – łapie mnie za rękę. Przez moje ciało przechodzi dziwny dreszcz. Patrzę w jego smutne oczy i nie mam siły odmawiać.
- Przepraszam… - mówię cicho, jego wzrok przenosi się na mnie.
- Za co? – pyta zaskoczony.
- To moja wina. Przeze mnie teraz jesteś w takim stanie. Przez moja głupią rade rozstałeś się z Leną. Jeszcze raz przepraszam. Pójdę już. – Mówię i kieruję się w stronę wyjścia.
- Zaczekaj. To nie twoja wina. Zostań. – łapie mnie za rękę. Przez moje ciało przechodzi dziwny dreszcz. Patrzę w jego smutne oczy i nie mam siły odmawiać.
Oczami Wojtka…
Cały czas myślę o Alicji. Czemu jest w mojej głowie? Nie mam
pojęcia. Wszystko się zaczęło gdy widziałem ją
jak się witała z chłopakami, zaraz po ich przyjeździe. Poczułem jakąś
dziwną sympatię do niej mimo iż jej nie znałem. Czuje to do dziś. Chociaż… Nie. To wszystko z każdym dniem się
pogłębia. Uwielbiam gdy ona jest blisko mnie. Szkoda tylko, że ja
u niej nie mam żadnych szans. Dzisiaj
miałem tego przykład. Gdy wspomniałem o Bartku zaczęła się o niego martwić.
Cholernie mu zazdroszczę, tego że dziewczyna go darzy takim uczuciem.
- Wojciechu nie myśl tyle, tylko pogadaj z nią. – słyszę głos Wrony, który przyszedł by mi wyjeść moje wszystkie ciastka.
- O nikim nie myślę… - odpowiadam wymijająco. Po co ma wiedzieć? To moje uczucia i moja sprawa.
- Jasne… - mówi zapychając buźkę kolejnym ciastkiem… z tego co widzę ostatnim.
- A tak w ogóle kto pozwolił Ci zjeść moje ciastka? Wiesz trener nie będzie zadowolony… - kręcę głową z udawaną powagą
- Ty łapiesz zawieche, więc Andrzejek korzysta. Gdzie je kupiłeś? Wiesz pycha są! A trenerowi i tak nic nie powiesz bo jak zobaczy, że ty kupujesz takie rzeczy to i ciebie opierdzieli . – mówi pokazując mi język. No tak ma racje. – Po za tym zmieniasz temat. – przypomina mi
- Wiesz Wronka… Podobno Kłos Cię szuka. Dla własnego bezpieczeństwa idź, bo się obrazi na amen. – mówię i otwieram drzwi od mojego pokoju. Muszę się go jakoś pozbyć. Inaczej zaraz zaczną się dociekliwe pytania.
- Dobra ściema… - stwierdza, ale zbiera się mimo tego do wyjścia. – A tak na marginesie. Alicja już wyszła z ośrodka, więc i tak nie przyjdzie. – dodaje i wychodzi. No i tym mnie zagina. Skąd on wie o Ali? Ten Wrona to wszędzie wszystko musi dostrzec…
- Wojciechu nie myśl tyle, tylko pogadaj z nią. – słyszę głos Wrony, który przyszedł by mi wyjeść moje wszystkie ciastka.
- O nikim nie myślę… - odpowiadam wymijająco. Po co ma wiedzieć? To moje uczucia i moja sprawa.
- Jasne… - mówi zapychając buźkę kolejnym ciastkiem… z tego co widzę ostatnim.
- A tak w ogóle kto pozwolił Ci zjeść moje ciastka? Wiesz trener nie będzie zadowolony… - kręcę głową z udawaną powagą
- Ty łapiesz zawieche, więc Andrzejek korzysta. Gdzie je kupiłeś? Wiesz pycha są! A trenerowi i tak nic nie powiesz bo jak zobaczy, że ty kupujesz takie rzeczy to i ciebie opierdzieli . – mówi pokazując mi język. No tak ma racje. – Po za tym zmieniasz temat. – przypomina mi
- Wiesz Wronka… Podobno Kłos Cię szuka. Dla własnego bezpieczeństwa idź, bo się obrazi na amen. – mówię i otwieram drzwi od mojego pokoju. Muszę się go jakoś pozbyć. Inaczej zaraz zaczną się dociekliwe pytania.
- Dobra ściema… - stwierdza, ale zbiera się mimo tego do wyjścia. – A tak na marginesie. Alicja już wyszła z ośrodka, więc i tak nie przyjdzie. – dodaje i wychodzi. No i tym mnie zagina. Skąd on wie o Ali? Ten Wrona to wszędzie wszystko musi dostrzec…
Oczami Alicji…
W końcu jestem w domu. Podchodzę do barierki przy balkonie i patrzę w
rozgwieżdżone niebo. Akurat jest pełnia, więc wszystko pokrywa się srebrzystym
blaskiem księżyca. Dokoła panuję spokój,
jednak nie w mojej głowie i w moim ciele. Tam jest pełno zamieszania. W moim
sercu i mózgu roi się od miliona różnych uczuć, które nawzajem się przekrzykują
i chcą przedstawić swoje racje.
Wszystkie jednak mają jedną wspólna cechę. Bartka.
To wokół niego jest to zamieszanie.
Mimo długiej rozmowy z nim, nadal mam wyrzuty sumienia, że przeze mnie
rozpadł się jego związek. Chciałam mu
poprawić jakoś humor jednak nie potrafiłam za bardzo. Wydaje mi się że każde
słowo przeze mnie wypowiedziane podczas wizyty u niego nie miało sensu. Plusem
tej całej sytuacji jest to, że nikt nie
wie o moich uczuciach do bruneta.
Inaczej każdy by mówił, że zrobiłam to specjalnie… Zresztą to i to i tak bez znaczenia. Wiem
jedno, muszę to wszystko jakoś naprawić.
Oczami Bartka…
Podchodzę do okna i otwieram je opierając się o parapet.
Moje oczy kierują się na księżyc , który chyba jest w pełni. W mojej głowie
przewijają się niczym film obrazy dzisiejszego dnia. Mój stan psychiczny się o
wiele poprawił. A to za sprawą pewnej brunetki. Ciszę się, że ze mną chwilę posiedziała. Nie rozumiem tylko jednego, czemu ona
obwinia się o moje zerwanie. To była
moja wina, a nie jej. Ona chciała mi tylko pomóc. To nie zmienia faktu, że jej
towarzystwo jest dla mnie takim…. lekarstwem.
Gdy z nią przebywam potrafię się uśmiechać. A to już coś. Spoglądam jeszcze raz na niebo. Ciekawe co
robi Ala? Pewnie już śpi, w końcu pewnie jest zmęczona moimi żalami.
- Nie śpisz jeszcze? – słyszę głos Jarosza, który uchyla drzwi od mojego pokoju i wystawia tą swoją rudą łepetynę.
- No nie. Bo Cichy to padł od razu. – wskazuję na śpiącego Piotrka , który się odwraca na drugi bok.
- Chciałem zobaczyć czy wszystko ok? Wiesz ona nie była ciebie warta. – no tak mogłem się spodziewać, że zaraz zacznie się ten temat.
- Albo ja jej. – odpowiadam mu niechętnie.
- Daj spokój. Spójrz na mnie i na Agę. Ona nie robiła problemu z wyjazdu. – stwierdza. Ma rację tyle że to nie zmienia mojego stosunku do sprawy.
- Wy to co innego. – macham ręką i odwracam wzrok. -
- No nie wiem. Ale wiesz powiem ci jedno… - zaczyna ale nie kończy bo jego oczy przekuwa jakiś przedmiot. Patrzę w tym samym kierunku i widzę bransoletkę ,którą zostawiła Ala.
- Ala tutaj była. – wyjaśniam, gdy ten patrzy na mnie pytająco
- O to już nie mam co się martwić. Ala cię naprawi. Dobranoc Bartuś.– pokazuje rząd białych ząbków w moją stronę i wychodzi. Ale tu się z nim zgodzę. Dzięki brunetce mogę teraz z nim normalnie rozmawiać.
- Nie śpisz jeszcze? – słyszę głos Jarosza, który uchyla drzwi od mojego pokoju i wystawia tą swoją rudą łepetynę.
- No nie. Bo Cichy to padł od razu. – wskazuję na śpiącego Piotrka , który się odwraca na drugi bok.
- Chciałem zobaczyć czy wszystko ok? Wiesz ona nie była ciebie warta. – no tak mogłem się spodziewać, że zaraz zacznie się ten temat.
- Albo ja jej. – odpowiadam mu niechętnie.
- Daj spokój. Spójrz na mnie i na Agę. Ona nie robiła problemu z wyjazdu. – stwierdza. Ma rację tyle że to nie zmienia mojego stosunku do sprawy.
- Wy to co innego. – macham ręką i odwracam wzrok. -
- No nie wiem. Ale wiesz powiem ci jedno… - zaczyna ale nie kończy bo jego oczy przekuwa jakiś przedmiot. Patrzę w tym samym kierunku i widzę bransoletkę ,którą zostawiła Ala.
- Ala tutaj była. – wyjaśniam, gdy ten patrzy na mnie pytająco
- O to już nie mam co się martwić. Ala cię naprawi. Dobranoc Bartuś.– pokazuje rząd białych ząbków w moją stronę i wychodzi. Ale tu się z nim zgodzę. Dzięki brunetce mogę teraz z nim normalnie rozmawiać.
~~~~
Hej! Mój humor dzisiaj jest niczym humor Bartka. Tylko powody się różnią. No nic. W każdym razie zostawiam wam odcinek trzeci. Oceniajcie komentujcie co tam sobie chcecie :)
A i mam jeszcze dedykacje:D Dla pewnej osoby, a mianowicie dla Ziaby, ponieważ przewidziała, że dziewczyna Bartosza z nim nie pojedzie:P
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Po części wcale nie dziwię się reakcji Leny! Każdy ma swoje ambicje i czASEM nawet dla miłości ciężko zrezygnować z własnej przyszłości.
OdpowiedzUsuńCzuję się zaszczycona dedykacją!;) Dziękuje;* heh Ala lekarstwem dla Bartka? Hmm może i tak;p Jednak wolałabym żeby ona była z Wojtkiem, bo mi jakoś lepiej do siebie pasują;d nie zgodzę się z osobą powyżej.. Lena wiedziała na co się decyduje wiążąc się z siatkarzem.. Także nie wińmy za wszystko Bartka;) Ach ten księżyc;d czekam na następny:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńP.S Wszechwiedzący, kraczący Andrzej zrobił mi ochotę na ciacha;d
Bardzo fajny rozdział, czekam na kolejny ;) aha i zapraszam do siebie ;) http://glupimaszczescie.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńFajny rozdział, kocham to jak piszesz :-) Czekam na następny i jak byś mogła informuj mnie pod nr gg 24043432 dzięki :-D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Via :-D
To było wiadome, że była Bartka z nim nie pojedzie. Z jednej strony ją rozumiem, bo dopiero co zaczęła studia, a teraz musiałaby się przenosic, ale takie uroki bycia z siatkarzem.
OdpowiedzUsuńSzkoda Wojtka, taki fajny facet, a Ala kocha się w Kurku. Może jednak szczęście się do niego uśmiechnie i będą razem? Bo szczerze mówiąc to też wolałabym Włodarczyka, Kurek też fajny, ale... :)
Ala ma dwóch amantów :d Bartka i Wojtka ;)
OdpowiedzUsuńciekawe jak to wszystko się potoczy ;)
Zapraszam na nowy rozdział : senna-rzeczywistosc.blogspot.com ;)
UsuńAaa... wspaniale, a ja tam chcę, żeby ona z Bartusiem była !! :D
OdpowiedzUsuńJa chcę już następny !
Uwielbiam to!
Pozdrawiam ! :D
Świetnie piszesz *.* A w tym czasie zapraszam do siebie na kolejny 7 już rozdział:) http://kissmelovevolleyball.blogspot.com/2013/08/obudziam-sie-i-przestraszyam-dlaczego.html
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Lolkaa