Oczami Alicji…
Leżę na łóżku i gapię się w sufit. Przed oczami mam
wczorajszy wieczór. W głowie kłębią mi się różne myśli. Czy dobrze
robię zachowując się w ten sposób? Myślę że tak. W końcu on zasługuje na kogoś lepszego. Ja nie jestem odpowiednią osobą. On jest
wyjątkowy więc powinien być z wyjątkową dziewczyną. A ja? Kolejna fanka… Tak, właśnie za taką się uważam. Jak
tego typu dziewczyny myślę o nim godzinami,
jak słyszę jego imię moje myśli
natomiast uciekają mi do jego postaci, do wszystkich momentów z nim
spędzonych. To zdecydowanie nie było normalne. Dlatego
podjęłam taką decyzje. Jednak czuję, że on mi nie da spokoju. Podczas ogniska
siedział naprzeciwko . Ciężko mi było znieść jego smutne spojrzenia w moją
stronę. Jednak mimo tego nie zamieniliśmy już ani słowa…
- Aluś… zostań… - słyszę naglę i patrzę w stronę śpiącego obok mnie Bartka, który co raz wypowiada przez sen moje imię. Nie chcąc dalej słuchać jego słów wstaję z łóżka i wychodzę na dwór biorąc wcześniej bluzę którą mi pożyczył. Wychodzącą czuję na sobie przyjemny chłód letniego poranka. Siadam powoli na brzegu mola i moczę nogi w ziemnej wodzie , patrząc gdzieś przed siebie. Wdychając przy okazji zapach jego bluzy. Staram się jakoś uspokoić cały bajzel w mojej głowie, niestety na razie nie wychodzi mi to zbyt sukcesywnie.
- Do twarzy ci w mojej bluzie. – słyszę jego głos, podrywam się natychmiast z miejsca i kieruję wzrok na niego. On tylko podchodzi do mnie na niezbyt bezpieczną odległość. Moje ciało zaczyna drżeć. A serce coraz szybciej kołatać. Boje się tego co może zrobić. W głowię wirują mi myśli. Jak mam w tej chwili myśleć racjonalnie? A może lepiej przestać myśleć?
-Dziękuję. – odpowiadam cicho i chcę zrobić krok w tył. On jednak mi to uniemożliwia, obejmując i przyciągając mnie do siebie jeszcze bliżej.
- Nie uciekaj mi. – uśmiecha się – Wyjaśnijmy sobie coś. Nie jesteś jak inne, inne by nie chciały mnie godzić z byłą , innym nie zależało by aż tak żeby mnie wyciągnąć z dołka , inne by mi nie dał kosza. A ty to wszystko potrafiłaś zrobić. Jesteś wspaniała i jedyna w swoim rodzaju. I jeśli myślałaś że odpuszczę byłaś w błędzie. Nie wierzysz mi? Pozwól że cię przekonam. - czuję jak wpija się w moje usta. Nie potrafię się dłużej przed nim bronić… Zakładam mu ręce na szyje i odwzajemniam jego pocałunek.
- Bartek…. – odrywam się od niego, chcąc cokolwiek powiedzieć, jednak on nie zwraca na to uwagi
- Nie dodałem jeszcze jednego. Kocham Cię. – szepcze mi wprost do ucha. Nie miałam już pojęcia co się ze mną dzieje. Wszystkie moje założenia, plany, obietnice jakoś przestały mieć w tej chwili znaczenie. W głowie mam natłok informacji. Co mam zrobić? Przecież nie jestem ideałem… Z drugiej strony ciągle słyszę dwa ostatnie słowa. On mnie kocha… Chyba zaczyna docierać do mnie, że jemu zależy. Jeśli znowu odmówię to go zranię… Spoglądam na twarz bruneta, który nerwowo wyczekuje na odpowiedź.
- Ja ciebie też kocham. – odpowiadam wtulając się w niego. Wypowiedziane przeze mnie słowa sprawiają, że w oczach chłopaka pojawia się nie opisana radość.
- Powiedz to jeszcze raz. – prosi patrząc na mnie roziskrzonymi oczami. A ja? Nie mam już żadnych oporów, żeby to powtórzyć. Zależy mi na nim i z wzajemnością, i to w tej chwili jest ważne.
- Kocham cię. – mówię śmiejąc się do niego. On jeszcze mocniej przytula mnie do siebie.
- Aluś… zostań… - słyszę naglę i patrzę w stronę śpiącego obok mnie Bartka, który co raz wypowiada przez sen moje imię. Nie chcąc dalej słuchać jego słów wstaję z łóżka i wychodzę na dwór biorąc wcześniej bluzę którą mi pożyczył. Wychodzącą czuję na sobie przyjemny chłód letniego poranka. Siadam powoli na brzegu mola i moczę nogi w ziemnej wodzie , patrząc gdzieś przed siebie. Wdychając przy okazji zapach jego bluzy. Staram się jakoś uspokoić cały bajzel w mojej głowie, niestety na razie nie wychodzi mi to zbyt sukcesywnie.
- Do twarzy ci w mojej bluzie. – słyszę jego głos, podrywam się natychmiast z miejsca i kieruję wzrok na niego. On tylko podchodzi do mnie na niezbyt bezpieczną odległość. Moje ciało zaczyna drżeć. A serce coraz szybciej kołatać. Boje się tego co może zrobić. W głowię wirują mi myśli. Jak mam w tej chwili myśleć racjonalnie? A może lepiej przestać myśleć?
-Dziękuję. – odpowiadam cicho i chcę zrobić krok w tył. On jednak mi to uniemożliwia, obejmując i przyciągając mnie do siebie jeszcze bliżej.
- Nie uciekaj mi. – uśmiecha się – Wyjaśnijmy sobie coś. Nie jesteś jak inne, inne by nie chciały mnie godzić z byłą , innym nie zależało by aż tak żeby mnie wyciągnąć z dołka , inne by mi nie dał kosza. A ty to wszystko potrafiłaś zrobić. Jesteś wspaniała i jedyna w swoim rodzaju. I jeśli myślałaś że odpuszczę byłaś w błędzie. Nie wierzysz mi? Pozwól że cię przekonam. - czuję jak wpija się w moje usta. Nie potrafię się dłużej przed nim bronić… Zakładam mu ręce na szyje i odwzajemniam jego pocałunek.
- Bartek…. – odrywam się od niego, chcąc cokolwiek powiedzieć, jednak on nie zwraca na to uwagi
- Nie dodałem jeszcze jednego. Kocham Cię. – szepcze mi wprost do ucha. Nie miałam już pojęcia co się ze mną dzieje. Wszystkie moje założenia, plany, obietnice jakoś przestały mieć w tej chwili znaczenie. W głowie mam natłok informacji. Co mam zrobić? Przecież nie jestem ideałem… Z drugiej strony ciągle słyszę dwa ostatnie słowa. On mnie kocha… Chyba zaczyna docierać do mnie, że jemu zależy. Jeśli znowu odmówię to go zranię… Spoglądam na twarz bruneta, który nerwowo wyczekuje na odpowiedź.
- Ja ciebie też kocham. – odpowiadam wtulając się w niego. Wypowiedziane przeze mnie słowa sprawiają, że w oczach chłopaka pojawia się nie opisana radość.
- Powiedz to jeszcze raz. – prosi patrząc na mnie roziskrzonymi oczami. A ja? Nie mam już żadnych oporów, żeby to powtórzyć. Zależy mi na nim i z wzajemnością, i to w tej chwili jest ważne.
- Kocham cię. – mówię śmiejąc się do niego. On jeszcze mocniej przytula mnie do siebie.
Oczami Wojtka…
Idę alejką w jednym z Łódzkich parków. Moje oczy wypatrują
pewnej szatynki. Wczoraj spędziliśmy razem wspaniały dzień. Zaskoczyło mnie że
potrafię się z nią tak dobrze dogadać. Blanka to wspaniała dziewczyna, potrafi
mnie wysłuchać. Taki mój dobry duch w ludzkiej postaci. Rozglądam się uważnie i
widzę dziewczynę jak siedzi na jednej z ławek. Podchodzę do niej od tyłu.
- Zgadnij kto to? – pytam zakrywając jej oczy
- Włodarczyk… - odpowiada lekko przestraszona. No tak trochę znienacka to zrobiłem..
- Zgadłaś kochana. – odpowiadam jej śmiejąc się przy tym. Ona jednak ma pochmurną minę. – No już nie bądź taka naburmuszona. – siadam obok niej szturchając ją lekko łokciem. Widzę jak walczy z tym żeby mi czegoś nie odpowiedzieć.
- To co robimy? - pyta i spogląda na mnie kątem oka. To teraz Wojtuś wymyśl coś.
- Idziemy poznać moją rodzinę. – wypalam nagle. Oczy mojej towarzyszki robię momentalnie powiększone, co mnie jeszcze bardziej rozśmiesza. – Dawno nie byłem w Zoo. – wyjaśniam jej. Widzę jak się uspakaja i z powrotem opada spokojnie na ławkę.
- Głupek z ciebie. – stwierdza śmiejąc się pod nosem zakładając przy tym ręce na piersi.
- Wiem. Ale chodź idziemy… - ciągnę ją za rękę w stronę łódzkiego Zoo. Mimo że znamy się od wczoraj wiem ,że lubię z nią spędzać czas. Dzięki niej mogę choć na chwile zapomnieć o… no właśnie o Ali. Czy kiedyś mi to przejdzie? Zaczynam w to wątpić… Nie mam zamiaru się tym zadręczać. Teraz jestem tu z Blanką i idziemy oglądać małpki.
- Zgadnij kto to? – pytam zakrywając jej oczy
- Włodarczyk… - odpowiada lekko przestraszona. No tak trochę znienacka to zrobiłem..
- Zgadłaś kochana. – odpowiadam jej śmiejąc się przy tym. Ona jednak ma pochmurną minę. – No już nie bądź taka naburmuszona. – siadam obok niej szturchając ją lekko łokciem. Widzę jak walczy z tym żeby mi czegoś nie odpowiedzieć.
- To co robimy? - pyta i spogląda na mnie kątem oka. To teraz Wojtuś wymyśl coś.
- Idziemy poznać moją rodzinę. – wypalam nagle. Oczy mojej towarzyszki robię momentalnie powiększone, co mnie jeszcze bardziej rozśmiesza. – Dawno nie byłem w Zoo. – wyjaśniam jej. Widzę jak się uspakaja i z powrotem opada spokojnie na ławkę.
- Głupek z ciebie. – stwierdza śmiejąc się pod nosem zakładając przy tym ręce na piersi.
- Wiem. Ale chodź idziemy… - ciągnę ją za rękę w stronę łódzkiego Zoo. Mimo że znamy się od wczoraj wiem ,że lubię z nią spędzać czas. Dzięki niej mogę choć na chwile zapomnieć o… no właśnie o Ali. Czy kiedyś mi to przejdzie? Zaczynam w to wątpić… Nie mam zamiaru się tym zadręczać. Teraz jestem tu z Blanką i idziemy oglądać małpki.
Oczami Bartka….
Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Tak
jak zapowiedziałem nie pozwoliłem jej odejść. Opłacało się. Teraz mam ją
przy sobie, nie myślę o tym co będzie później liczy się tu i teraz. Liczy
się ona. Siedząc przy stole patrzę na nią jak szykuje obiad. Nadal jest w mojej bluzie, w której wygląda naprawdę uroczo. Podchodzi do stołu i rozkłada talerze, łapię ją za rękę i ciągnę do siebie tak by wylądowała na moich kolanach.
- Puszczaj mnie. – mówi śmiejąc się. Ja tylko mocniej zaciskam ręce wokół niej .
- Nigdy Cię już nie wypuszczę, bo zbyt wiele dla mnie znaczysz. –mówię z cwaniackim uśmiechem, by po chwili poczuć smak jej ust. Żadna kobieta na mnie tak nie działa jak ona. Tylko ona sprawia, że będąc przy niej cały świat wiruje. Tylko ona potrafi doprowadzić moje serce do fali euforii.
- Ja wiedziałem, że tak będzie! – słyszę głos Cichego i natychmiast patrzę w jego kierunku. On tylko z przysłowiowym bananem na twarzy nam się przygląda..
- Myślisz, że nie wiemy o twoim spiskowaniu z Jarskim?- pytam patrząc na niego kątem oka
- Ja wiem, że wy wiecie. A teraz nie ruszać się, albo nie. Dajcie sobie buzi ja to muszę uwiecznić... – mówi wyciągając swój telefon z zamiarem zrobienia nam zdjęcia
- I co na facebooka. – stwierdzam ze śmiechem zerkając na kiwającego głową Pitera
- Nie, jednak zmieniłem zdanie, bo Ala by mnie udusiła zaraz. – zauważa mordercze spojrzenie mojej dziewczyny i pokazuje nam język – Wyślę Jaroszowi dowód naszego sukcesu. –odpowiada i wychodzi z pomieszczenia
- A to dwa matołki. Zresztą ja nie jestem lepszy. Całkowicie zgłupiałem z miłości do ciebie. – mówię patrząc w jej błękitne oczy, które są przepełnione szczęściem.
- Czyli źle na ciebie działam… - Stwierdza patrząc w podłogę. Ma rację, każdy jej gest, dotyk, słowo sprawia, że funkcjonowanie moje mózgu potrafi się natychmiastowo zmienić. To jest niesamowite, że właśnie w takiej drobnej osóbce mieści się od niedawna, całe moje szczęście i cały układ mojego prawidłowego działania.
- Źle… Chyba raczej ogłupiająco. – mówię wpijając się w jej usta.
się ona. Siedząc przy stole patrzę na nią jak szykuje obiad. Nadal jest w mojej bluzie, w której wygląda naprawdę uroczo. Podchodzi do stołu i rozkłada talerze, łapię ją za rękę i ciągnę do siebie tak by wylądowała na moich kolanach.
- Puszczaj mnie. – mówi śmiejąc się. Ja tylko mocniej zaciskam ręce wokół niej .
- Nigdy Cię już nie wypuszczę, bo zbyt wiele dla mnie znaczysz. –mówię z cwaniackim uśmiechem, by po chwili poczuć smak jej ust. Żadna kobieta na mnie tak nie działa jak ona. Tylko ona sprawia, że będąc przy niej cały świat wiruje. Tylko ona potrafi doprowadzić moje serce do fali euforii.
- Ja wiedziałem, że tak będzie! – słyszę głos Cichego i natychmiast patrzę w jego kierunku. On tylko z przysłowiowym bananem na twarzy nam się przygląda..
- Myślisz, że nie wiemy o twoim spiskowaniu z Jarskim?- pytam patrząc na niego kątem oka
- Ja wiem, że wy wiecie. A teraz nie ruszać się, albo nie. Dajcie sobie buzi ja to muszę uwiecznić... – mówi wyciągając swój telefon z zamiarem zrobienia nam zdjęcia
- I co na facebooka. – stwierdzam ze śmiechem zerkając na kiwającego głową Pitera
- Nie, jednak zmieniłem zdanie, bo Ala by mnie udusiła zaraz. – zauważa mordercze spojrzenie mojej dziewczyny i pokazuje nam język – Wyślę Jaroszowi dowód naszego sukcesu. –odpowiada i wychodzi z pomieszczenia
- A to dwa matołki. Zresztą ja nie jestem lepszy. Całkowicie zgłupiałem z miłości do ciebie. – mówię patrząc w jej błękitne oczy, które są przepełnione szczęściem.
- Czyli źle na ciebie działam… - Stwierdza patrząc w podłogę. Ma rację, każdy jej gest, dotyk, słowo sprawia, że funkcjonowanie moje mózgu potrafi się natychmiastowo zmienić. To jest niesamowite, że właśnie w takiej drobnej osóbce mieści się od niedawna, całe moje szczęście i cały układ mojego prawidłowego działania.
- Źle… Chyba raczej ogłupiająco. – mówię wpijając się w jej usta.
Oczami Blanki…
Siedzę w mieszkaniu Włodarczyka. Z Zoo wróciliśmy bardzo szybko. Powód? Wojtuś który stwierdził, że boi się lwów i tygrysów i nie ma znaczenia, że są w klatkach. Zaczynam się co raz bardziej przyzwyczajać do tych jego ‘’odpałów’’. Patrzę na niego jak przegląda książkę kucharską z zamiarem ugotowania czegoś. Wygląda w tym momencie jak dziecko we mgle. Śmieję się pod nosem na ten widok. Kręcę głową i wychodzę na balkon. Cały Bełchatów jest oświetlony czerwienią zachodzącego powoli słońca. Siadam na fotelu wystawionym na zewnątrz i obserwuję ruch uliczny. Po chwili dołącza do mnie Wojtek z szerokim uśmiecham i stawia na stoliku dwa kieliszki i czerwone wino.
- Zaraz przyniosę naszą kolacje. Uprzedzam, że będzie to bardzo wyjątkowy posiłek. Prosto z Włoskiej kuchni.– mówi poruszając przy tym charakterystycznie. I znika na moment we wnętrzu mieszkania. Zastanawiam się jakim cudem coś wyczarował w kuchni.
- Ciekawi mnie co to takiego. – krzyczę za nim czekając aż powróci
- Tadam! Wojtuś zawsze cos wymyśli. – stawia na stole ogromną pizzę, po czym nalewa nam wino. – Proszę niech pani się częstuje.
- Dziękuję. Pachnie przepysznie. – stwierdzam śmiejąc się pod nosem i biorę kawałek Włodarczykowego przysmaku. Ani trochę nie dziwi mnie to jego rozwiązanie. Miłe jest to jak się stara. Kompletnie nie rozumiem tej dziewczyny, która woli kogoś innego. Nie mam pojęcia gdzie ona ma oczy… Przyglądam się przez moment Wojtkowi, jak pałaszuje naszą kolacje. Jest przy tym taki dumny z siebie, ze znalazł wyjście z sytuacji. Cieszy się jak małe dziecko co dostało cukierka. Wygląda w tym momencie nawet słodko.
- Mam coś na twarzy, że tak na mnie patrzysz? – wyrywa mnie z zamyślenia głos mojego towarzysza. W tym momencie łapię się na tym, że przez ostatni dzień moje spojrzenie leciały wciąż w jego stronę. A przed chwilą on pochłonął wszystkie moje myśli. Nie do końca podoba mi się ta sytuacja.
- Nie, tylko do twarzy ci z pizzą. – wypalam naglę, przecież to nie miało absolutnie jakiegokolwiek sensu, ale cóż przynajmniej nie mówię jak jest naprawdę. Patrzę na niego zastanawiając się jak odbierze moje słowa. Widzę jak śmieje się pod nosem i mogę odetchnąć z ulgą, że niczego więcej nie docieka.
- Cieszę się, że tu jesteś. – wyznaję mi patrząc przy tym w moje oczy. Przez moje ciało przechodzą ciarki, ale natychmiast staram się opanować. Uśmiecham się w jego kierunku nic nie mówiąc.
~~~~
Helloł !!! Moje nudy skutkują nowym rozdziałem :) Wiecie co muszę się wziąć do roboty w zapasie już mi zostało tylko cztery :o No nic:) Muszę wam trochę polinkować dzisiaj już wyjaśniam dlaczego:)
Uroczyście informuję, że powracam na mojego bloga milosc-po-brazylijsku . Ukazał się tam rozdział numer 4. :) Zapraszam do czytania :)
Chcieliście opowiadanie o Cichym Picie, dlatego chce was zaprosić na bohaterów:) przeciwienstwa-sie-przyciagaja . Zapraszam do zapoznania się z nimi:)
Pamiętacie, kiedyś każdy z Was na pewno oglądał przygody króla Artura i Merlina. :) Dlatego też w oderwaniu się od tematyki siatkarskiej polecam Wam bloga Emilki silence-in-the-castle. Warto poczytać:)
To chyba tyle,. :)
POZDRAWIAM !!!
Paulka
I mamy dwie piękne pary ^^ jedna jeszcze nie doszła ale będzie :p podoba mi się to *_*
OdpowiedzUsuńAlicja niepotzrebnie mówi o sobie, że nie jest odpowiedna dla Kurka. Ideałów nie ma, a dla mężczyzny nie warto się dołować bo to oni są ci gorsi:)
OdpowiedzUsuńHmm zgadzam się z "czytelniczką". Ideałów na tym świecie nie ma, a szczególnie Bartek nie jest na pewno nim. Ala powinna uwierzyć w siebie! Już sobie wyobrażam zdziwienie Blanki, gdy okaże się, że Włodarczyk jest beznadziejnie zakochany w jej przyjaciółce.. No, ale mam nadzieję,że stworzą parę ludzi którzy się wspierają i bardzo kochają, bo na tym powinien opierać się prawdziwy związek. A i uwielbiam Pita i Jarskiego i te ich niecne plany^^ czekam na następny:) Pozdrawiam:*
OdpowiedzUsuńJa cię poleciłaś mojego bloga ! Niech Ci Bóg w dzieciach wynagrodzi dobra kobieto w pyzatych i pyskatych a co tam :D:D .
OdpowiedzUsuńTy to wiesz jak mi banana na twarzy sprawić te twoje teksty ! hahah i nie ogarnięty Włodarczyk hahaha LUBIE TO ! hahaha . !
Dobra dziewczyno czekam na kolejny rozdział ! :)
Pozdrowienia Wredota - MikaxD - Cooki - Emiliaaa
Jak kto woli :)
Blanka się zakochała! Ale świetnie. Tylko czy Wojtek też się w niej zakocha i zapomni o Ali. A Kurek i Ala. Hm. Ala wreszcie przyznała się, że kocha Bartka. Tylko eszcze Wojtuś musi zakochać się w Blance.
OdpowiedzUsuńBoże tyle się dało w tym rozdziale, że trudno opisać :D Bartuś i Ala fajnie, że razem są ale na moje długo nie będą. Zobaczymy co czas przyniesie :)
OdpowiedzUsuńBlanka i Wojtuś awww *.* Pasują do siebie według mnie. :)
Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam :)
No w końcu! Bartek i Ala <3 Ale co będzie jak się biedny Wojtuś dowie :O Blanka go jakoś udobrucha :P Czekam na kolejny świetny! Buziaki ;*
OdpowiedzUsuńNo Bartuś i Alicja są razem szczęśliwi, ale Wojtek jest nieszczęśliwy. Eh, że też musiała mu się spodobać Ala? Może jego znajomość z Blanką coś zmieni. Mam przynajmniej taka nadzieję ;)
OdpowiedzUsuńJeżeli masz ochotę to zapraszam na jutro startujące opowiadanie. Pojawiła się Informacja warta przeczytania, a jutro pierwszy rozdział. Opowiadanie z Bartoszem Kurkiem o innej miłości i innej dziewczynie ;) Zapraszam
OdpowiedzUsuńhttp://nie-idealna-przepraszam.blogspot.com/
+ Liczyłam na to, ze będą razem :D Dobra z nich para.
Zapraszam na 8 rozdział :) http://kissmelovevolleyball.blogspot.com/2013/08/rozdzia-8.html
OdpowiedzUsuńSUPER BLOG! Już go koooocham! <3 + Bartek i Ala ♥ No i ciekawe co będzie z Wojtkiem i Blanką, jak dla mnie to pasują do siebie :)
OdpowiedzUsuńgemsetmeczjanowicz9.blog.pl - Zapraszam do mnie :D Informuj mnie o nowych rozdziałach w zakładce "SPAM"
Pzdr :3