Oczami Alicji…
Siedzę w kuchni popijając kawę i nerwowo stukam palcami o
blat stołu. Mój wzrok jest wbity w zegarek zawieszony na ścianie. Czekam
niecierpliwie, aż wybije 14:30. O tej godzenie siatkarze powinni kończyć obiad
by później udać się na chwile odpoczynku przed kolejnym treningiem. Gdy wybija odpowiednia godzina, podnoszę się
z miejsca i udaje do Ośrodka. Po co tam idę? Odpowiedź jest prosta. Musze naprawić to co zepsułam. Nie
mogę pozwolić, żeby on cierpiał przez moje głupie rady. On osoba dla mnie
nadzwyczaj ważna, przy której moje myśli i gesty są nie kontrolowane. Wchodzę na piętro gdzie znajdują się pokoje
siatkarzy, z zamiarem odwiedzenia pokoju jednego z nich.
- Alicja! – słyszę swoje imię i powoli się odwracam. Przede mną stoi Zbyszek.
- Gdzie tak pędzisz bo chyba nie do mnie? – pyta z lekkim wyrzutem. Wiem jednak, że jest on udawany. W końcu znamy się nie od dziś.
- Musze naprawić pewien błąd. – mówię cicho. Słysząc to zmyślił się na chwile. Ja wykorzystuję tą chwilę by przyjrzeć się jego twarzy, która jest rozpromieniona, a oczy roziskrzone. Nie widziałam go jeszcze w takim stanie.
- Musimy porozmawiać. Zgadamy się potem bo muszę lecieć. – mówi starając się schować swój szeroki uśmiech. Patrzę jak gdzieś idzie z pospiechem. Nagle przez moją głowę przechodzi informacja z wiadomości sportowych, których słucham niedługo przed wyjściem z domu. Dziś w Spale mieli rozpocząć treningi lekkoatleci. To przyczynę dobrego humoru Zbigniewa mam już wyjaśnioną. Uśmiecham się na myśl o wielkiej radości mojego przyjaciela, z przyjazdu jego wybranki serca. Nie spostrzegam nawet gdy znajduję się już przed pokojem Kuby. Pukam nie pewnie. Po chwili słyszę jak drzwi się otwierają.
- O Ala. Cześć. – widzę uśmiechniętą twarz Jarosza. – Wejdź.
- Nie ma u Ciebie Bartka? – pytam dla upewnienia się. Miałam nadzieję, że tam go nie spotkam. To by zaprzepaściło moją szansę na rozmowę z Kubą.
- Nie ma. – odpowiada lekko zdziwiony moim pytaniem. Wchodzę do jego pokoju i siadam na łóżku naprzeciwko niego. – Co cię sprowadza do mnie?
- Chodzi o Bartka. Ja… Chciałam cię prosić, żebyś porozmawiał z Leną. Znacie się, może ciebie jakoś wysłucha. – przedstawiam mu swoją propozycje. Mam nadzieję, że zgodzi, w końcu Bartek był jego przyjacielem.
-Przykro mi, ale niestety muszę ci odmówić. – odpowiada mi po dłuższym namyśle. Zaskakuje mnie tym. Przyznaję, że nie tego się po nim spodziewałam.
- Dlaczego? – zadaję pytanie, muszę to wiedzieć. Musze go też jakoś przekonać. – Kuba on to twój przyjaciel. Nie widzisz jak cierpi. Nie zasłużył na to.
- Ala posłuchaj… Wiem, że myślisz że jesteś temu winna. Ale tak nie jest. To decyzja Leny. Widać nie zależało jej, aż tak bardzo. Spójrz na mnie i Agę. Powiedziałem jej o mojej decyzji. Ona nawet długo się nie zastanawiała. Powiedziała, że jak mnie kocha to pojedzie ze mną wszędzie. I to była bardzo podobna sytuacja. A Lena…. Nie była warta. Ale ty… Ty możesz mu pomóc. Ja to wiem. On lubi z tobą przybywać. – kończy swój monolog. Nawet nie wiem co mam odpowiedzieć. Może on ma racje? Ale z drugiej strony szkoda mi jest Bartka. Patrzeć jak cierpi to była katorga. Może Jarosz i powiedział kilka mądrych słów, ale w jednym się pomylił. Ja Bartkowi na pewno nie mogę inaczej pomóc. Niby jak? Nie mam takich zdolności….
- Alicja! – słyszę swoje imię i powoli się odwracam. Przede mną stoi Zbyszek.
- Gdzie tak pędzisz bo chyba nie do mnie? – pyta z lekkim wyrzutem. Wiem jednak, że jest on udawany. W końcu znamy się nie od dziś.
- Musze naprawić pewien błąd. – mówię cicho. Słysząc to zmyślił się na chwile. Ja wykorzystuję tą chwilę by przyjrzeć się jego twarzy, która jest rozpromieniona, a oczy roziskrzone. Nie widziałam go jeszcze w takim stanie.
- Musimy porozmawiać. Zgadamy się potem bo muszę lecieć. – mówi starając się schować swój szeroki uśmiech. Patrzę jak gdzieś idzie z pospiechem. Nagle przez moją głowę przechodzi informacja z wiadomości sportowych, których słucham niedługo przed wyjściem z domu. Dziś w Spale mieli rozpocząć treningi lekkoatleci. To przyczynę dobrego humoru Zbigniewa mam już wyjaśnioną. Uśmiecham się na myśl o wielkiej radości mojego przyjaciela, z przyjazdu jego wybranki serca. Nie spostrzegam nawet gdy znajduję się już przed pokojem Kuby. Pukam nie pewnie. Po chwili słyszę jak drzwi się otwierają.
- O Ala. Cześć. – widzę uśmiechniętą twarz Jarosza. – Wejdź.
- Nie ma u Ciebie Bartka? – pytam dla upewnienia się. Miałam nadzieję, że tam go nie spotkam. To by zaprzepaściło moją szansę na rozmowę z Kubą.
- Nie ma. – odpowiada lekko zdziwiony moim pytaniem. Wchodzę do jego pokoju i siadam na łóżku naprzeciwko niego. – Co cię sprowadza do mnie?
- Chodzi o Bartka. Ja… Chciałam cię prosić, żebyś porozmawiał z Leną. Znacie się, może ciebie jakoś wysłucha. – przedstawiam mu swoją propozycje. Mam nadzieję, że zgodzi, w końcu Bartek był jego przyjacielem.
-Przykro mi, ale niestety muszę ci odmówić. – odpowiada mi po dłuższym namyśle. Zaskakuje mnie tym. Przyznaję, że nie tego się po nim spodziewałam.
- Dlaczego? – zadaję pytanie, muszę to wiedzieć. Musze go też jakoś przekonać. – Kuba on to twój przyjaciel. Nie widzisz jak cierpi. Nie zasłużył na to.
- Ala posłuchaj… Wiem, że myślisz że jesteś temu winna. Ale tak nie jest. To decyzja Leny. Widać nie zależało jej, aż tak bardzo. Spójrz na mnie i Agę. Powiedziałem jej o mojej decyzji. Ona nawet długo się nie zastanawiała. Powiedziała, że jak mnie kocha to pojedzie ze mną wszędzie. I to była bardzo podobna sytuacja. A Lena…. Nie była warta. Ale ty… Ty możesz mu pomóc. Ja to wiem. On lubi z tobą przybywać. – kończy swój monolog. Nawet nie wiem co mam odpowiedzieć. Może on ma racje? Ale z drugiej strony szkoda mi jest Bartka. Patrzeć jak cierpi to była katorga. Może Jarosz i powiedział kilka mądrych słów, ale w jednym się pomylił. Ja Bartkowi na pewno nie mogę inaczej pomóc. Niby jak? Nie mam takich zdolności….
Oczami Wojtka…
Siedzę w naszej spalskiej hali. Mam rozdać jakieś tabletki
od trenera, jednak nie to teraz zajmuje moje myśli. Na popołudniowym treningu
pojawiła się ona. Wygląda olśniewająco.
Szkoda tylko, że nawet nie patrzy w moim kierunku. Rozmawia o czymś z
Zibim. Dobrze, że chociaż Bartosz gdzieś się zawieruszył i nie ma go tutaj.
Może to wykorzystam? Może by jakoś przykuć jej uwagę? Pytanie jak? W mojej głowie natychmiast pojawia się pewien
plan. Jeśli pokaże jej, że mam dobry kontakt z chłopakami, to na pewno na mnie
spojrzy. Patrzę na tabletki od trenera i wstaje z zamiarem ich rozdania.
- Krzysiu trzymaj. Ty jako nasze świetne i najbardziej doświadczone Libero zasługujesz na pierwszeństwo. – śmieję się do niego dając mu tabletkę
- Dziękuje Wojtuś, dobry chłopak z ciebie. – odpowiada mi. Na razie dobry wstęp. Może zaraz oczy Alicji będą skierowane na mnie. Odwracam się z zamiarem podejścia do reszty. Nagle czuję, że o coś zaczepiam. Następnie po sali rozlega się dźwięk spadającego przedmiotu. Patrzę z przerażeniem w tamtym kierunku i widzę laptop Igły z pękniętym ekranem.
- Młody cz ty do reszty zdurniałeś! Płacisz za naprawę! - słyszę wściekłego Krzyśka, który ogląda swój sprzęt. Powoli się odsuwam, bo inaczej może to się źle skończyć. Podchodzę do Kubiaka by mu przekazać leki. Kątem oka zerkam na Ale. Dalej nie zwraca na mnie uwagi. Nie dziwię się zrobiłem z siebie kretyna. Patrzę na Kubiaka który bierze nie to co trzeba.
- Misiek co ty robisz! – krzyczę i zabieram mu tabletkę. On patrzy na mnie zdezorientowany.
- Przecież mi to dałeś. – mówi zdziwiony. No to kolejna wpadka zaliczona…
- Przepraszam, pomyliłem się. Trzymaj. – wymieniam mu lek. I siadam bezradnie na ławce. Muszę teraz iść w stronę Zbyszka, ale nie chce tego robić do póki ona tam jest. Przy niej zrobię z siebie jeszcze większego idiotę to jest pewne. Patrzę w stronę wejścia, a w drzwiach pojawia się Kurek. Od razu podchodzi do niej i ciągnie w kąt hali. Ona nie odrywa od niego wzroku chociażby na chwilę. Świetnie się bawią w swoim towarzystwie, a moja szansa zostaje zaprzepaszczona. Patrzę na Zbyszka który akurat zdejmuje dresy treningowe. Idę powolnym krokiem w jego kierunku, nie spostrzegam jednak, że na podłodze stoją rozwalone buty Kubiaka, potykam się o nie i ląduję na kolanach przed Zbyszkiem.
- Yyy…. Wojtuś ja ciebie naprawdę lubię, ale wiesz wolę raczej dziewczyny. – słyszę głos naszego atakującego. I dopiero zdaję sobie sprawę jakiego pajaca z siebie znowu uczyniłem. Rozglądam się dookoła każdy tylko wybucha śmiechem. Szczerze mówiąc mam tego dość… I tak już niczego nie naprawię. Kieruję się w stronę wyjścia. Przy drzwiach mijam się z Fabianem, który idzie na trening nucąc coś pod nosem.
- Ałaaa. - słyszę jego krzyk i oglądam się za siebie i widzę jak trzyma się za nogę. – Przytrzasnąłeś mi nogę drzwiami. – mówi przez zęby.
- Przepraszam nie chciałem. – odpowiadam i wychodzę. Jeszcze tego brakowało, żeby zawodnik miał przeze mnie kontuzję. Widzieliście większa ofiarę losu ode mnie? Nie sądzę.
- Krzysiu trzymaj. Ty jako nasze świetne i najbardziej doświadczone Libero zasługujesz na pierwszeństwo. – śmieję się do niego dając mu tabletkę
- Dziękuje Wojtuś, dobry chłopak z ciebie. – odpowiada mi. Na razie dobry wstęp. Może zaraz oczy Alicji będą skierowane na mnie. Odwracam się z zamiarem podejścia do reszty. Nagle czuję, że o coś zaczepiam. Następnie po sali rozlega się dźwięk spadającego przedmiotu. Patrzę z przerażeniem w tamtym kierunku i widzę laptop Igły z pękniętym ekranem.
- Młody cz ty do reszty zdurniałeś! Płacisz za naprawę! - słyszę wściekłego Krzyśka, który ogląda swój sprzęt. Powoli się odsuwam, bo inaczej może to się źle skończyć. Podchodzę do Kubiaka by mu przekazać leki. Kątem oka zerkam na Ale. Dalej nie zwraca na mnie uwagi. Nie dziwię się zrobiłem z siebie kretyna. Patrzę na Kubiaka który bierze nie to co trzeba.
- Misiek co ty robisz! – krzyczę i zabieram mu tabletkę. On patrzy na mnie zdezorientowany.
- Przecież mi to dałeś. – mówi zdziwiony. No to kolejna wpadka zaliczona…
- Przepraszam, pomyliłem się. Trzymaj. – wymieniam mu lek. I siadam bezradnie na ławce. Muszę teraz iść w stronę Zbyszka, ale nie chce tego robić do póki ona tam jest. Przy niej zrobię z siebie jeszcze większego idiotę to jest pewne. Patrzę w stronę wejścia, a w drzwiach pojawia się Kurek. Od razu podchodzi do niej i ciągnie w kąt hali. Ona nie odrywa od niego wzroku chociażby na chwilę. Świetnie się bawią w swoim towarzystwie, a moja szansa zostaje zaprzepaszczona. Patrzę na Zbyszka który akurat zdejmuje dresy treningowe. Idę powolnym krokiem w jego kierunku, nie spostrzegam jednak, że na podłodze stoją rozwalone buty Kubiaka, potykam się o nie i ląduję na kolanach przed Zbyszkiem.
- Yyy…. Wojtuś ja ciebie naprawdę lubię, ale wiesz wolę raczej dziewczyny. – słyszę głos naszego atakującego. I dopiero zdaję sobie sprawę jakiego pajaca z siebie znowu uczyniłem. Rozglądam się dookoła każdy tylko wybucha śmiechem. Szczerze mówiąc mam tego dość… I tak już niczego nie naprawię. Kieruję się w stronę wyjścia. Przy drzwiach mijam się z Fabianem, który idzie na trening nucąc coś pod nosem.
- Ałaaa. - słyszę jego krzyk i oglądam się za siebie i widzę jak trzyma się za nogę. – Przytrzasnąłeś mi nogę drzwiami. – mówi przez zęby.
- Przepraszam nie chciałem. – odpowiadam i wychodzę. Jeszcze tego brakowało, żeby zawodnik miał przeze mnie kontuzję. Widzieliście większa ofiarę losu ode mnie? Nie sądzę.
Oczami Bartka…
Zastanawialiście się kiedyś, czy ktoś potrafi zmienić wasze
życie w kilka dni? Ja przyznaje, że nie. Ale tak się dzieję, to jest możliwe.
Osobą która to robi jest Alicja. Nie spodziewałem się, że ona będzie potrafiła
aż tak zmienić moje podejście do życia. Każda chwila spędzona z nią, jest
uśmierzeniem moich uczuć do Leny. W zasadzie zranionych uczuć. Siedzę obok niej
na spalskiej ławce. Obserwuję jak patrzy w niebo i uśmiecha się delikatnie. Wygląda wtedy tak ślicznie. Dobra Bartek
ogar. Spuszczam głowę do dołu , widzę
tam kilka stokrotek. Zrywam je i robię z nich mały bukiecik.
- Proszę. Może trochę skromne, ale zawsze coś. – mówię unosząc kąciki ust do góry, widzę jak na jej twarzy maluje się zaskoczenie.
- Stokrotki. Dziękuję. – odpowiada wąchając kwiatki
- Przestań się tak uśmiechać lepiej. – mówię do niej. Ona patrzy na mnie jak na kosmitę.
- Dlaczego? –pyta zdezorientowana. Postanawiam jej wszystko wyjaśnić.
- Bo zaczynam się w tobie zakochiwać. Z każda chwilą co raz bardziej. – mówię. Po chwili jednak zaczynam zdawać sobie sprawę z sensu wypowiedzianych słów. Dopiero teraz zauważam, że nie do końca kontroluje to co mówię. Patrzę na Alę, ona widać jest w szoku, bo nic nie mówi. Ale po chwili na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech.
- Wiesz Kurek znasz się na żartach. – Mówi klepiąc mnie po ramieniu. A co jeśli ja nie żartuje? Jeśli to prawda? Ale chyba raczej to nie realne. Sam się gubię w tym wszystkim, bo przecież nadal jeszcze czuje coś do mojej dziewczyny. A może to wszystko było po coś? Po to żeby dostrzegł brunetkę siedzącą teraz obok mnie? Sam już nie wiem.
- Proszę. Może trochę skromne, ale zawsze coś. – mówię unosząc kąciki ust do góry, widzę jak na jej twarzy maluje się zaskoczenie.
- Stokrotki. Dziękuję. – odpowiada wąchając kwiatki
- Przestań się tak uśmiechać lepiej. – mówię do niej. Ona patrzy na mnie jak na kosmitę.
- Dlaczego? –pyta zdezorientowana. Postanawiam jej wszystko wyjaśnić.
- Bo zaczynam się w tobie zakochiwać. Z każda chwilą co raz bardziej. – mówię. Po chwili jednak zaczynam zdawać sobie sprawę z sensu wypowiedzianych słów. Dopiero teraz zauważam, że nie do końca kontroluje to co mówię. Patrzę na Alę, ona widać jest w szoku, bo nic nie mówi. Ale po chwili na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech.
- Wiesz Kurek znasz się na żartach. – Mówi klepiąc mnie po ramieniu. A co jeśli ja nie żartuje? Jeśli to prawda? Ale chyba raczej to nie realne. Sam się gubię w tym wszystkim, bo przecież nadal jeszcze czuje coś do mojej dziewczyny. A może to wszystko było po coś? Po to żeby dostrzegł brunetkę siedzącą teraz obok mnie? Sam już nie wiem.
Oczami Alicji…
Wracam do domu. Dzisiejszy dzień spędziłam w towarzystwie
Bartosza. Jego ostatnie słowa wprawiły
mnie w nie małe osłupienie. Wiem jednak, że to tylko i wyłącznie żarty. Takie
rzeczy się nie zdarzają w prawdziwym życiu. Wchodzę do salonu i opadam na
kanapę. Przez przypadek wydaje mi się że
widzę moją przyjaciółkę, siedzącą obok. Przecieram oczy i się nie mylę.
- Blanka! - krzyczę uradowana i rzucam się jej na szyję
- Też tęskniłam, ale nie próbuje cię udusić. - odsuwam się od niej i słyszę jej śmiech. W końcu widzę moją najlepszą przyjaciółkę. Bez niej różnie by to ze mną było.
- Na długo przyjechałaś? Mam nadzieję że na całe wakacje. - pokazuję rząd białych ząbków.
- Pojutrze muszę jechać, niestety ale zapraszam cię do siebie. Chociaż teraz raczej nawet siłą cię stąd nie wyciągną. Co tam u Bartoszka? – pyta uśmiechając się przebiegle. Czy ona musi sobie przypominać to co jej powiedziałam kilka miesięcy temu. Chce się jakoś wymigać od odpowiedzi, jednak znam na tyle Blankę, że wiem że nie odpuści i wszystko ze mnie wyciągnie prędzej czy później. Postanawiam więc się nie silić na żadną ucieczkę od odpowiedzi.
- To wyciągam wino. – odpowiadam bezradnie i idę po kieliszki. W końcu przyjazd przyjaciółki trzeba jakoś uczcić. Po chwili siadam ponownie na kanapie i nalewam nam trochę półsłodkiego wina. Teraz czas na przesłuchanie.
- Blanka! - krzyczę uradowana i rzucam się jej na szyję
- Też tęskniłam, ale nie próbuje cię udusić. - odsuwam się od niej i słyszę jej śmiech. W końcu widzę moją najlepszą przyjaciółkę. Bez niej różnie by to ze mną było.
- Na długo przyjechałaś? Mam nadzieję że na całe wakacje. - pokazuję rząd białych ząbków.
- Pojutrze muszę jechać, niestety ale zapraszam cię do siebie. Chociaż teraz raczej nawet siłą cię stąd nie wyciągną. Co tam u Bartoszka? – pyta uśmiechając się przebiegle. Czy ona musi sobie przypominać to co jej powiedziałam kilka miesięcy temu. Chce się jakoś wymigać od odpowiedzi, jednak znam na tyle Blankę, że wiem że nie odpuści i wszystko ze mnie wyciągnie prędzej czy później. Postanawiam więc się nie silić na żadną ucieczkę od odpowiedzi.
- To wyciągam wino. – odpowiadam bezradnie i idę po kieliszki. W końcu przyjazd przyjaciółki trzeba jakoś uczcić. Po chwili siadam ponownie na kanapie i nalewam nam trochę półsłodkiego wina. Teraz czas na przesłuchanie.
~~~~
Elo! Oddaję wam czwóreczkę :) Pojawiła nam się już kolejna bohaterka opowiadania. Blanka:)
Z czasem ją lepiej poznacie. Jak myślicie, zmieni coś w życiu któregoś z chłopaków? Kto trafi zdobywa dedyka:P
Z czasem ją lepiej poznacie. Jak myślicie, zmieni coś w życiu któregoś z chłopaków? Kto trafi zdobywa dedyka:P
Rozdział dedykuje mojej Wredocie Emili ponieważ pomogła mi przy Włodim :)
Zapraszam Was na mojego nowiutkiego bloga. Znajdziecie na nim Prolog:) Dodałam bo mi się nudziło któregoś dnia :P Kompletny start już we wrześniu:)
uchron-mnie
uchron-mnie
Polecam wam również bloga Paulinkiii. Ujawnia się w nim Zbyszek jakiego nie znaliście, troskliwy i opiekuńczy ^^ Takiego to nawet ja potrafię polubić :P Na pewno warto przeczytać :)
zaopiekuj-sie-mna
zaopiekuj-sie-mna
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Paulka
Jestem pierwsza i bardzo zadowolona z tego rozdziału. Bartuś i Blanka ;) Wielbię to normalnie ;)
OdpowiedzUsuńWłodarczyk biedny dzieciak! Jak mi się go żal zrobiło!
OdpowiedzUsuńNo powiedziałabym, że Blanka zrobi zamieszanie w życiu Wojtka ale chciałabym być jedyna i niepowtarzalna więc mówię, że KurkowiL:)
Biedny Wojtuś :( Choć Wojtek ja Cię pocieszę :) Ooo i jest Blanka, o której słyszałam :) Będzie z Wronką ?
OdpowiedzUsuńCzemu Ala nie wzięła słów na serio ?
Pozdrawiam Via .
Blanka? Może z Wojtkiem? :p
OdpowiedzUsuńno ciekawie, ciekawie. Co te Kurek mówi o.o no to będzie wesoło :) włodi sierotka xD ale fajnie mu w takiej kreacji :)
JESZCZE! JESZCZE!!!!!!! Mi się wydaję,że Blanka trochę namiesza w życiu chłopaków ;) Coś czuję,że nas zaskoczysz ;) zapraszam na nowy : http://w-pulapce-uczuc.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że to będzie Wojtek, bo wątpię, żeby coś z Bartkiem, nie zrobiłaby tego przyjaciółce.
OdpowiedzUsuńBiedny Wojtek :D chciał zrobić wrażenie na Ali, ale nie wyszło. I Kurek. Czy to na serio, że się w niej zakochuje? Albo naprawdę to prawda, albo tylko chce się pocieszyć. Kurcze...trudno rozszyfrować z kim będzie :D
Jeee dedyk dla mnie! Teraz to zacieszam bo wiadomo uwielbiam dedykacje;d . Rozdzial mega super juz wczesniej ci to mowilam i zwazywszy na to ze jesterm na fonie nie bede sie rozpisywac , ale wiesz ze mega super mega i sie podoba i jestem fanka tego bloga;d .
OdpowiedzUsuńCzekam jak najszybciej na nowe opowiadanie znsczy rozdzial;) . Pozdrawiam Wredota - mikaxd
Ach.. uwielbiam to , no nie powiem Wojtek .. łamaga hehe ;D
OdpowiedzUsuńStrasznie podoba mi się to jak piszesz dlatego nominowałam cię do The Versatile Blogger ;3 więcej tutaj : http://but-if-it-is-true-it-is-you.blogspot.com/p/spis-tresci.html
Pozdrwaiam ;)
Nominacja jest z mojego drugiego bloga ;D
Haha uwielbiam Wojtka<3 Pomimo, że jest taką ciamajdą, co jest słodkie;d Blanka zamiesza w jego uczuciach coś czuję;) A co do Bartka, to nie ładnie sobie tak żartować mówiąc prawdę, bo on się w niej zakochał i tyle..:) czekam na następny i pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńMeeeega rozdział jak zawsze *.* Nominuje tego bloga do The Versatile Blogger.:)
OdpowiedzUsuńSzczegóły znajdziesz tu: http://glupimaszczescie.blogspot.com/2013/08/the-versatile-blogger.html
Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger :) Szczegóły u mnie: http://ona--to--on--siatkarska--przygoda.blogspot.com/ ;)
OdpowiedzUsuńZ godnie z obietnicą informuję ,że u mnie nowy rozdział :P Zapraszam na 4 rozdział http://kissmelovevolleyball.blogspot.com/2013/08/nastepny-dzien-nie-by-niczym-niezwykym.html
OdpowiedzUsuńStawiam, że Wojtka i czytam komentarze i chyba tylko nie ja tak myśle ;) To może jednak Zbyszka? Sama nie wiem ;D
OdpowiedzUsuń