Oczami Blanki…
Siedzę na jednej z ławek Bełchatowskiego parku. Moją twarz
otula chłodne październikowe powietrze.
Obserwuje jak jakiś żółto-pomarańczowy liść opada na ziemie. Wzdycham i
odbiegam myślami od tego krajobrazu. Postanowiłam teraz ograniczyć moje
kontakty z Włodarczykiem. Tak będzie lepiej dla mnie. On kocha Alicje, moją
przyjaciółkę. Staranie się, by zwrócił na mnie uwagę, nie było by w porządku. A
jeśli będę o nim myśleć, to nie będzie
dobrze działało na moją psychikę.
- No proszę kogo my tu mamy? – słyszę ironiczny głos, podnoszę wzrok do góry i wszystko staje się jasne. Bartman. Czemu ten człowiek się na mnie uwziął? Co ja mu zrobiłam?
- Czego chcesz? – warczę niemiło i ignoruje jego lekceważące spojrzenie patrząc gdzieś przed siebie
- Jaki gniewny ton głosu. – śmieje się i zakłada ręce na piersi. Moim marzeniem jest żeby stąd sobie poszedł, jednak to tylko sfera marzeń…
- Co ja Ci zrobiłam, że mnie tak nienawidzisz? – pytam poirytowana samą jego obecnością. Nie mam pojęcia po co ten człowiek w ogóle się do mnie odzywa. Mówi wszystko jakbym była największym złem tego świata…
- Jeszcze się głupio pytasz? Wykorzystujesz Ale. Przyjaźnisz się z nią by być bliżej siatkarzy. I co może myślisz, że któryś zwróci na ciebie uwagę? Nie łudź się. Piękność z ciebie żadna. Zaraz znowu przybierzesz tu i ówdzie. – mówi nie miło. Wiem, że robi to wszystko po to by mnie zabolało. I boli. Może kiedyś nie byłam bardzo szczupła, ale teraz taka nie jestem. W dodatku co on sobie wyobraża? Ale to moja przyjaciółka. A wystarczy, że mam siatkarza w rodzinie... Myśli, że nie wiem jak to jest… Jednak to nie zmienia faktu, że robi mi się strasznie przykro.
- Może tak grzeczniej? - słyszę jak ktoś go upomina spoglądam przed siebie i widzę Wojtka wraz z… Muzajem? To właśnie on bierze moją stronę, czym mnie zaskakuje. Na dobrą sprawę nawet mnie nie zna, może z widzenia.
- Nie wtrącaj się młody. – odpowiada ze złością Zbigniew
- Posłuchaj. To jest kobieta! W dodatku bardzo ładna. Więcej szacunku! - mówi nie zbyt sympatycznie w stronę Bartmana. Nigdy nie spodziewała bym się że, Muzaj się za mną wstawi.
- Kobieta, najchętniej pewnie by cię zaliczyła tu i teraz, tylko dlatego lubi Alicje. – A ten dalej swoje… Maciek podchodzi bliżej niego i łapie za jego błękitną koszulę.
- Przeginasz. – wymawia przez zęby
- Nie będę bił się z dziećmi. - odpowiada Bartman szyderczo się przy tym śmiejąc i odchodzi w swoją stronę.
- Dziękuję. – mówię cicho stronę Maćka on tylko odwzajemnia mój uśmiech. A Wojtek zaskoczony obserwuje całą sytuacje. I nic nie mówi.
- No proszę kogo my tu mamy? – słyszę ironiczny głos, podnoszę wzrok do góry i wszystko staje się jasne. Bartman. Czemu ten człowiek się na mnie uwziął? Co ja mu zrobiłam?
- Czego chcesz? – warczę niemiło i ignoruje jego lekceważące spojrzenie patrząc gdzieś przed siebie
- Jaki gniewny ton głosu. – śmieje się i zakłada ręce na piersi. Moim marzeniem jest żeby stąd sobie poszedł, jednak to tylko sfera marzeń…
- Co ja Ci zrobiłam, że mnie tak nienawidzisz? – pytam poirytowana samą jego obecnością. Nie mam pojęcia po co ten człowiek w ogóle się do mnie odzywa. Mówi wszystko jakbym była największym złem tego świata…
- Jeszcze się głupio pytasz? Wykorzystujesz Ale. Przyjaźnisz się z nią by być bliżej siatkarzy. I co może myślisz, że któryś zwróci na ciebie uwagę? Nie łudź się. Piękność z ciebie żadna. Zaraz znowu przybierzesz tu i ówdzie. – mówi nie miło. Wiem, że robi to wszystko po to by mnie zabolało. I boli. Może kiedyś nie byłam bardzo szczupła, ale teraz taka nie jestem. W dodatku co on sobie wyobraża? Ale to moja przyjaciółka. A wystarczy, że mam siatkarza w rodzinie... Myśli, że nie wiem jak to jest… Jednak to nie zmienia faktu, że robi mi się strasznie przykro.
- Może tak grzeczniej? - słyszę jak ktoś go upomina spoglądam przed siebie i widzę Wojtka wraz z… Muzajem? To właśnie on bierze moją stronę, czym mnie zaskakuje. Na dobrą sprawę nawet mnie nie zna, może z widzenia.
- Nie wtrącaj się młody. – odpowiada ze złością Zbigniew
- Posłuchaj. To jest kobieta! W dodatku bardzo ładna. Więcej szacunku! - mówi nie zbyt sympatycznie w stronę Bartmana. Nigdy nie spodziewała bym się że, Muzaj się za mną wstawi.
- Kobieta, najchętniej pewnie by cię zaliczyła tu i teraz, tylko dlatego lubi Alicje. – A ten dalej swoje… Maciek podchodzi bliżej niego i łapie za jego błękitną koszulę.
- Przeginasz. – wymawia przez zęby
- Nie będę bił się z dziećmi. - odpowiada Bartman szyderczo się przy tym śmiejąc i odchodzi w swoją stronę.
- Dziękuję. – mówię cicho stronę Maćka on tylko odwzajemnia mój uśmiech. A Wojtek zaskoczony obserwuje całą sytuacje. I nic nie mówi.
Oczami Alicji…
Siedzę w domu i czytam po raz setny chyba sms-a od Bartka…
Co mam zrobić? Jechać? Może mu naprawdę zależy. Może to wszystkie nie było dla
niego bez znaczenia? Sama nie wiem. Wiem, że wciąż na nim mi zależy. Chyba nie
powinnam się tak łatwo poddawać . Moje refleksje przerywa mi dzwonek do
drzwi. Podnoszę się leniwie z krzesła i
idę otworzyć.
- Cześć kochanie. – widzę uśmiechniętą twarz Zbigniewa. – Byłem u mojej siostry i wpadłem do ciebie się pożegnać. Dziś lecę do Włoch. – na samą myśl o wylocie do Włoch dziwnie się czuje… W końcu On też dziś wylatuje…
- Będzie mi strasznie brakować naszego spotykania się w weekendy, rozmów i w ogóle. – mówię i spuszczam wzrok. Przed oczami stają nasze wszystkie spotkania. Zbyszek jest moim przyjacielem, lubiłam się z nim widywać.
- Mi ciebie też. Będę bardzo tęsknił mała. – stwierdza i mocno mnie przytula. – A tak na marginesie nie potrzebujesz podwózki do stolicy? – prezentuje swój cwaniacki uśmieszek ,a ja wiem już o co mu chodzi.
- Może i potrzebuje. – stwierdzam i idę się ogarnąć. Będzie co będzie. Liczy się Bartek i to co do niego czuje.
- Cześć kochanie. – widzę uśmiechniętą twarz Zbigniewa. – Byłem u mojej siostry i wpadłem do ciebie się pożegnać. Dziś lecę do Włoch. – na samą myśl o wylocie do Włoch dziwnie się czuje… W końcu On też dziś wylatuje…
- Będzie mi strasznie brakować naszego spotykania się w weekendy, rozmów i w ogóle. – mówię i spuszczam wzrok. Przed oczami stają nasze wszystkie spotkania. Zbyszek jest moim przyjacielem, lubiłam się z nim widywać.
- Mi ciebie też. Będę bardzo tęsknił mała. – stwierdza i mocno mnie przytula. – A tak na marginesie nie potrzebujesz podwózki do stolicy? – prezentuje swój cwaniacki uśmieszek ,a ja wiem już o co mu chodzi.
- Może i potrzebuje. – stwierdzam i idę się ogarnąć. Będzie co będzie. Liczy się Bartek i to co do niego czuje.
Oczami Wojtka…
Leżę wygodnie na kanapie i oglądam jakiś beznadziejny kabaret. Znowu robią parodie ze spotkań polityków… Bardziej niż ten program telewizyjny zajmuje mi myśli dzisiejsza sytuacja. To jak Maciek postawił się w obronie Blanki. A przecież to ja jestem jej przyjacielem, ja powinienem to zrobić. Jednak nie wiem? Nie miałem odwagi? Byłem zaskoczony reakcją Muzaja? Nie mam pojęcia. A może bym się z nią zobaczył? Wyścigam telefon z kieszeni i wybieram dobrze mi znany numer.
- Blanka? – pytam gdy słyszę, że ktoś odbiera po drugiej stronie.
- Tak? O co chodzi? – odzywa się a na mojej twarzy pojawia się uśmiech
- Wiesz może wyjdziemy na jakąś kawę i ciacho. Pośmiejemy się, powygłupiamy. Jak zawsze. – proponuje jej, czekając na odpowiedź
- Przepraszam Wojtek. Nie mogę się z tobą spotkać. Muszę kończyć do zobaczenia. – rozłącza się, dziwi mnie jej zachowanie. A może naprawdę coś robi? Albo nie chce mnie widzieć, bo nie wstawiłem się za nią? Mam nadzieję że to wszystko się wyjaśni…
Oczami Andrzeja
Zakładam moją ulubioną ciemną koszulkę, sam nie wiem dlaczego mam do niej taką sympatię. Przeczesuję włosy i pryskam się perfumami, które wczoraj zakupiłem. Spoglądam w lustro stojące w przed pokoju chyba wyglądam w porządku… Po co to wszystko? Chce się zobaczyć z Klaudią. Dobra widziałem ją wczoraj, ale dzisiaj chce zmienić nasze kontakty. Gdzieś tam w środku czuję, że nie jestem jej obojętny. Więc muszę to wykorzystać.
- Co tu tak jeb… znaczy pachnie… ? – Znikąd w moim mieszkaniu pojawia się jakże sympatyczny Karolek K.
- Moje perfumy, a co nie ładne? – pytam podenerwowany, w końcu jeśli są brzydkie to Klaudia ode mnie ucieknie..
- Spoko są. Ale chyba wylałeś na siebie cała butelkę, bo w całym mieszkaniu oddychać się nie da. A co to za okazja? – mierzy mnie wzrokiem, no tak mogłem się spodziewać przeprowadzania przesłuchania z jego strony.
- Po prostu wychodzę. Nie mogę? – mruczę zakładając buty. Musi wszystko wiedzieć…
- Lecisz do tej z hali? No proszę Wronka się zakochał! Tak cie cieszę Endrju! – krzyczy i zaczyna mnie ściskać, a mi kończy się możliwość oddychania.
- Karol ja to prasowałem… - odsuwam go od siebie, a on przewraca oczami. W końcu wszystko ma wyglądać idealnie. Patrzę na mojego przyjaciela, a on śmieje się jak opętany. Tak po prostu… Chyba niepotrzebnie się łudzę, że stanie się normalnym człowiekiem.
Oczami Klaudii…
Odpoczywam sobie po początkowych zajęciach w tym roku. Ogarnęłam w końcu moje mieszkanie. Bo to było
bardzo konieczne. Ciężko mi wyrzucić z głowy obraz Andrzeja. Co za upierdliwy
człowiek. Musiał się akurat mnie przeczepić? Słysząc dzwonienie do mych
drzwi idę z niechęcią otworzyć. I proszę
o wilku mowa…
- Co tu robisz? – mówię gdy widzę Andrzeja u progu mych drzwi. – Teraz będziesz mnie prześladował?
- Skądże. – odpowiada mi z uśmiechem, chyba jednak to nie jest takie oczywiste..
-Nie wierze ci. Nie wiem co ty tam masz w głowie zamiast mózgu. Czarną dziurę chyba. – mruczę nie miło i udaje się do salonu.
- Momentami jesteś nieznośna… - stwierdza, a ja zatrzymuje się w połowie drogi i powoli odwracam.
- Ja? - dopytuje i podchodzę bliżej niego – Chyba jesteś śmieszny! To nie ja łażę za Tobą krok w krok..- chcę mu dać do zrozumienia, że mam dość ciągłych spotkań z nim. Jednak nie łudzę się, że to do niego dotrze.
- Twoje zarzuty są śmieszne kochana. Przyznaj w końcu, że ci się podobam, a nie mnie zwymyślasz zaraz… - mówi z wielkim przekonaniem. Chyba już całkiem mu się poprzestawiało w tej siatkarskiej główce!
- Nie dotknęłabym cie patykiem ! – warczę w jego kierunku, a on zaczyna się śmiać z moich słów. Czym jeszcze bardziej mnie irytuje. Bo co on sobie myśli….
- Przekonajmy się. – odpowiada z pewnością siebie, po chwili czuję na sobie smak jego ust. Dotyk jego warg sprawia, że moje serce zaczyna przyśpieszać, odwzajemniam jego gest. I co mnie przeraża pragnę go co raz bardziej. Chce więcej tego wkurzającego Andrzeja, który jest pewny siebie, a za razem niewyobrażalnie irytujący. Orientuje się teraz, że to tylko bardziej mnie w nim pociąga… Czuję jak zaczyna rozpinać moją jasno różową bluzkę, błądząc rękami po moim ciele. Nie mam nic przeciwko. Biorę go za rękę i kierujemy się w stronę mojej sypialni.
- Co tu robisz? – mówię gdy widzę Andrzeja u progu mych drzwi. – Teraz będziesz mnie prześladował?
- Skądże. – odpowiada mi z uśmiechem, chyba jednak to nie jest takie oczywiste..
-Nie wierze ci. Nie wiem co ty tam masz w głowie zamiast mózgu. Czarną dziurę chyba. – mruczę nie miło i udaje się do salonu.
- Momentami jesteś nieznośna… - stwierdza, a ja zatrzymuje się w połowie drogi i powoli odwracam.
- Ja? - dopytuje i podchodzę bliżej niego – Chyba jesteś śmieszny! To nie ja łażę za Tobą krok w krok..- chcę mu dać do zrozumienia, że mam dość ciągłych spotkań z nim. Jednak nie łudzę się, że to do niego dotrze.
- Twoje zarzuty są śmieszne kochana. Przyznaj w końcu, że ci się podobam, a nie mnie zwymyślasz zaraz… - mówi z wielkim przekonaniem. Chyba już całkiem mu się poprzestawiało w tej siatkarskiej główce!
- Nie dotknęłabym cie patykiem ! – warczę w jego kierunku, a on zaczyna się śmiać z moich słów. Czym jeszcze bardziej mnie irytuje. Bo co on sobie myśli….
- Przekonajmy się. – odpowiada z pewnością siebie, po chwili czuję na sobie smak jego ust. Dotyk jego warg sprawia, że moje serce zaczyna przyśpieszać, odwzajemniam jego gest. I co mnie przeraża pragnę go co raz bardziej. Chce więcej tego wkurzającego Andrzeja, który jest pewny siebie, a za razem niewyobrażalnie irytujący. Orientuje się teraz, że to tylko bardziej mnie w nim pociąga… Czuję jak zaczyna rozpinać moją jasno różową bluzkę, błądząc rękami po moim ciele. Nie mam nic przeciwko. Biorę go za rękę i kierujemy się w stronę mojej sypialni.
Oczami Alicji…
Jestem właśnie na Warszawskim Okęciu. Przyjechałam razem ze
Zbyszkiem, który udał się już na odprawę. Czuję jak moje ręce zaczynają drżeć.
Boje się spotkania z nim. A co jak jest
już jest za późno? Może powinnam wrócić do domu… Albo nie, nie po to tu
przyjechałam by uciekać. Biorę głęboki
oddech i podchodzę do wielkich szklanych drzwi. Przez ogromną szybę widzę
Bartka. Rozgląda się i szuka kogoś wzrokiem. Czyli nie wszystko stracone. Ten
widok dodaje mi pewności siebie.
- Alicja? – słyszę kobiecy głos. Skądś go kojarzę… Odwracam się i widzę drobną blondynkę. Moje ciało zastyga. To ona…
- Lena… - mówię tak cicho, że chyba ledwo co usłyszała.
- Tak. Cieszę się , że mnie pamiętasz. Co tu robisz? Ja właściwie mam za chwilkę samolot do Włoch. – mówi, spoglądam na nią widzę w jej oczach iskierki szczęścia, chyba moje domysły się sprawdziły
- Czyli… - chce ją o to zapytać, ale nie mam siły. Nie przejdzie mi to przez gardło…
- Tak, wracamy z Bartkiem do siebie. Kocham go, mam nadzieję że Włochy będą szczęśliwe dla nas. – szczebiocze radośnie. No tak.. Co ja sobie wyobrażałam… Do oczu napływa mi co raz więcej łez.
- Wiesz lepiej idź już, bo samolot nie będzie czekał. – wymuszam uśmiech. Ona tylko rzuca mi krótkie ‘’ Cześć ‘’. Spoglądam w stronę, w którą odchodzi. Widząc jak wtula się w Bartka, nie potrafię już powstrzymać łez. Czuję jak wszystko we mnie się rozpada. Siadam bezwładnie na opierając się o ścianę lotniska. Zastanawia mnie tylko po co pisał? A może to któryś z chłopaków… Chciał nas uszczęśliwić na siłę i podał się za niego. A ja dałam się nabrać. Czuję się jak idiotka… Powinnam się cieszyć. Jest szczęśliwy, tak jak chciałam, jednak to nie jest takie proste…
- Alicja? – słyszę kobiecy głos. Skądś go kojarzę… Odwracam się i widzę drobną blondynkę. Moje ciało zastyga. To ona…
- Lena… - mówię tak cicho, że chyba ledwo co usłyszała.
- Tak. Cieszę się , że mnie pamiętasz. Co tu robisz? Ja właściwie mam za chwilkę samolot do Włoch. – mówi, spoglądam na nią widzę w jej oczach iskierki szczęścia, chyba moje domysły się sprawdziły
- Czyli… - chce ją o to zapytać, ale nie mam siły. Nie przejdzie mi to przez gardło…
- Tak, wracamy z Bartkiem do siebie. Kocham go, mam nadzieję że Włochy będą szczęśliwe dla nas. – szczebiocze radośnie. No tak.. Co ja sobie wyobrażałam… Do oczu napływa mi co raz więcej łez.
- Wiesz lepiej idź już, bo samolot nie będzie czekał. – wymuszam uśmiech. Ona tylko rzuca mi krótkie ‘’ Cześć ‘’. Spoglądam w stronę, w którą odchodzi. Widząc jak wtula się w Bartka, nie potrafię już powstrzymać łez. Czuję jak wszystko we mnie się rozpada. Siadam bezwładnie na opierając się o ścianę lotniska. Zastanawia mnie tylko po co pisał? A może to któryś z chłopaków… Chciał nas uszczęśliwić na siłę i podał się za niego. A ja dałam się nabrać. Czuję się jak idiotka… Powinnam się cieszyć. Jest szczęśliwy, tak jak chciałam, jednak to nie jest takie proste…
Hej! Teraz rozdziały będą co piątek :)
A co do tego rozdziału. Jak widać Alicja z Bartoszem nadal nie są razem! Większość z was tego nie przewidziała, ale stwierdzaliście, że pojedzie, więc.... Dedyki!
Dla:
- Tyśś
- Via
- Ziaba
- Natt000
- Czytelniczka
- Kasia Katarzyna
- Volleyy
Zapraszam na Camile, córkę trenera Rezende i zakochanego Kubiaka i całą resztę, czyli : Rozdział 5 milosc-po-brazylijsku
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. Już niedługo zacznę czytać wasze blogi niech ogarnę przeprowadzkę. :)
o kurde xD ej, szczerze to sądziłam, że ona pojedzie tam i coś pogadają z Kurkiem :D ale jak czytałam poprzedni odcinek, to tak myślałam, że być może nie będą jeszcze razem ;D
OdpowiedzUsuńAndrzejek nie próżnuje xD no, no, no ;D
Kłosu - mój bóg xDD
masakra, cała taka ekipa i od razu się facjatka śmieje ;) czekam na więcej ;*
Co kurwa?
OdpowiedzUsuńale jak to?
tak nie moze byc.!
on ją kocha i chuj :3
czekam na następny tak wspaniały rozdział jak ten :*
w wolnej chwili zapraszam do mnie:
http://szalonezyciezsiatkarzami.blogspot.com/
Okok coś mi tu nie pasuje! Co za złośliwa, ohydna flądra z tej Leny! Przypuszczam, że to pomysł mamy Bartka.. Nie mogę po prostu nie mogę! A co do Wojtka to cóż tu dużo mówić chłopak ma przerąbane.. Aj.. Mam nadzieję jednak, że Blanka się od niego nie odwróci. Co za cieć z tego Bartmana! Jak tak można! No ale i tak najlepsza wizyta Andrzeja u Klaudii;p Wronka łatwo się nie poddaje^^ Czekam na następny:) Pozdrawiam;*
OdpowiedzUsuńNie są razem yeah ! W sumie tylko ja się z tego cieszę i mi się to podoba. Nie lubię Bartosza K. w tym opowiadaniu, sorrka Bartek.
OdpowiedzUsuńAndrzej i Klaudia - dzieje się, oj dzieje.
Wojtek zachował się jak ktoś obcy a nie przyjaciel. Nie dziwie się Blance.
Pozdrawiam kiedyś Via dziś Stella :)
Coś mi w tym wszystkim nie gra. Bartek pisze do Alicji prosi o spotkanie, a tu nagle wyjeżdża z Leną do Włoch. Ktoś wtrącił chyba swoje trzy grosze, aby nie dopuścić do ich pogodzenia się i coś mi się wydaje że Lena była w to zamieszana.
OdpowiedzUsuńHmm Andrzej walczy i powoli dopina swego. A on nie jest obojętny tak całkiem Klaudii jak by tego chciała.
Nie wiem co ten Bartosz kombinuje ale jeśli to prawda to jest skończonym palantem i nie potrafi żyć jak człowiek!!! Nie lubię realnego Kurka lae tego jeszcze bardziej:)
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńMie pamiętam co pisałam pod ostatnim rozdziałem :D ale dzięki za dedyk :*
ohohoho to się porobiło. Co za flądra z tej Leny. Coś mi się wydaje, że Kurek czekał właśnie na Alę, nie na blond cizię. No to niefajnie kurczę.
Muzaj się pojawił. Jak fajnie, bo nie ma wielu opowiadań o nim. Wstawił się za Blanką, bardzo ładnie z jego strony. A Wojtek to taka dupa kurna. Zamias coś zrobić to nie. Mam pewne przypuszczenia co do tych osób, ale wolę poczekać na dalszy rozwój akcji :D pozdrawiam :*
Szczena mi opadła! Zacznę od Wrony ( no wiadomo) Sprawdziła się stara zasada : Kto się czubi ten się lubi. No kurcze ale być tak wredną dla Wrony. To nie jest normalne ! I tak czuje,że mimo tego co wydarzyło się między nimi Klaudia wywali go z chaty i nadal będzie wredna. Będzie próbowała wyprzeć się tego uczucia na siłę. Tak czuję. Kłos normalny ? ahahahahaha. Ja już dawno straciłam nadzieję,że będzie normalny ;d I nadal szkoda mi Blanki ;c No kurka ale ja wiedziałam,że nie istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Zawsze ktoś z tej dwójki się zakocha. I jeszcze ten Bartman. Gbur,dupek,cymbał w jednym. Dobrze,że Muzaj stanął w jej obronie. Hmmm a może Muzaj zajmie miejsce Włodarczyka ? Wojtek też kurde taki nie kumaty. Jak mógł nie zrozumieć o co jej chodzi ? Ale to facet maszyna wolno działająca. Jak mi Ali szkoda,myślałam,że się pogodzą. A teraz ta Lena. Jednak ja myślę,że to jakiś spisek czy coś... No kurcze ty wiesz co mi zrobiłaś tym rozdziałem! AAA Kocham to opowiadanie i czekam na następny !
OdpowiedzUsuńDzięki za dedyk ;* Coo? Co tam ta Lena robi? Niech spada! Muzaj i Blanka? Why not? Zibi i Blanka - nie fajnie! Chamski Zibi -,- Ciekawe czemu jej tak nie lubi? Pozdrawiam i zapraszam do siebie na http://glupimaszczescie.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZapraszam na kolejny rozdział na http://glupimaszczescie.blogspot.com ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! ;*
Dodasz dzisiaj? :)
OdpowiedzUsuń