Oczami Bartka…
Stoję na lotnisku i rozglądam się dookoła. Nie ma jej… Nie
chce do mnie wrócić. Przecież jej wszystko wyjaśniłem. Nie uwierzyła… Nie
dziwię się jej w końcu to tylko sms… Chciałbym do niej pojechać i jej to wszystko wyjaśnić przytulić
do siebie. Poczuć jej zapach dotyk… Niestety
głupie obowiązki klubowe. Czuję jak ktoś mnie przytula. Przyszła?
Obejmuję ją ręką i z radością spoglądam na dziewczynę stojącą
przede mną. Na mojej twarzy maluje się zaskoczenie a uśmiech natychmiast
znika. Obok siebie wcale nie widzę mojej Alicji.
- Lena?! – pytam oszołomiony. Prze chwilę wydaje mi się że widok blondynki to jakieś złudzenie. Nie widziałem jej od naszego rozstania.
- Tak. Bartek… Kocham Cię. Przepraszam za wszystko. Jesteś warty rzucenia wszystkiego. Zależy mi na tobie. Lecę z tobą do Włoch. Chce żebyśmy znowu byli tacy szczęśliwi. – uświadamia mi. A ja ? Stoję i tak naprawdę nawet nie wiem o czym ona mówi do mnie. Jaki wyjazd razem ze mną? My szczęśliwi? To już przeszłość…
- Ja myślę, że ty naprawdę… - chce powiedzieć jej moje zdanie na ten temat, jednak ona musi mi przerwać… Nie była by sobą chyba.
- Cieszę się, że mnie rozumiesz. Zobaczysz znowu będziemy chodzić na romantyczne spacery i jeść twoje niezbyt udane dzieła kulinarne. – śmieje się i lekko całuje. To wszystko mnie paraliżuje na tyle, że nawet nie potrafię jej odsunąć od siebie. Nie mogę się ruszyć, moje zdumienie blokuje mi całkowicie normalne funkcjonowanie. – Chodź bo się spóźnimy. – Ciągnie mnie za rękę w stronę samolotu. W jej włosach zauważyłem spinkę, Ala miała podobną…. Przestało mnie już interesować co robi blondynka. Nie obchodzi mnie to. W głowie nadal mam to że Alicja się tu nie pojawiła. Może tak naprawdę jej nie zależało? Nie to nie możliwe…
- Lena?! – pytam oszołomiony. Prze chwilę wydaje mi się że widok blondynki to jakieś złudzenie. Nie widziałem jej od naszego rozstania.
- Tak. Bartek… Kocham Cię. Przepraszam za wszystko. Jesteś warty rzucenia wszystkiego. Zależy mi na tobie. Lecę z tobą do Włoch. Chce żebyśmy znowu byli tacy szczęśliwi. – uświadamia mi. A ja ? Stoję i tak naprawdę nawet nie wiem o czym ona mówi do mnie. Jaki wyjazd razem ze mną? My szczęśliwi? To już przeszłość…
- Ja myślę, że ty naprawdę… - chce powiedzieć jej moje zdanie na ten temat, jednak ona musi mi przerwać… Nie była by sobą chyba.
- Cieszę się, że mnie rozumiesz. Zobaczysz znowu będziemy chodzić na romantyczne spacery i jeść twoje niezbyt udane dzieła kulinarne. – śmieje się i lekko całuje. To wszystko mnie paraliżuje na tyle, że nawet nie potrafię jej odsunąć od siebie. Nie mogę się ruszyć, moje zdumienie blokuje mi całkowicie normalne funkcjonowanie. – Chodź bo się spóźnimy. – Ciągnie mnie za rękę w stronę samolotu. W jej włosach zauważyłem spinkę, Ala miała podobną…. Przestało mnie już interesować co robi blondynka. Nie obchodzi mnie to. W głowie nadal mam to że Alicja się tu nie pojawiła. Może tak naprawdę jej nie zależało? Nie to nie możliwe…
Oczami Andrzeja…
Jestem w łazience brunetki. Wychodzę spod prysznica pod
którym zmyłem z mojego ciała jej zapach. Wczorajsza noc była chyba najlepszą w
moim życiu. Jest bliskość, dotyk, pocałunki , patrzenie jak zasypia, budzenie
się przy niej, wszystko to utwierdziło mnie w przekonaniu że ona coś do mnie
czuje. I chyba to jest odwzajemnione z
mojej strony.
- Andrzej otwieraj do cholery! - no tak i moja miła Klaudia zniknęła wraz z nocą.
- Już… - mruczę zakładając w szybkim tempie moje dżinsy i wychylam głowę zza drzwi. – Dzień dobry słonko.
- Nie słonkuj tutaj tylko daj mi wejść do łazienki! Ile można siedzieć? Jesteś nienormalny. – odpowiada mi w swoim stylu. Tak cała moja Klaudia
- Wczoraj Ci to jakoś nie przeszkadzało. – uśmiecham się i poruszam charakterystycznie brwiami.
- Może po prostu nie mówiłam? - właściwie nie liczyłem na inna odpowiedź z jej strony…
-Wiem, że ci się podobało. – stwierdzam, a ona wybucha śmiechem
- Niech ci będzie było całkiem, całkiem… - to zabrzmiało w jej ustach jak pochwała. Mogę być chyba zaskoczony bo chyba jeszcze nie słyszałem od niej tego.
- Czyli jednak mam racje. Chodź tu do mnie i moja złośnico. – przyciągam ja do siebie i obejmuje w pasie, przyglądając się jej. Lubię na nią patrzeć.
- Kto powiedział ze jestem twoja? Ja na pewno nie. – mówi, ale ja nie zwracam na to uwagi tylko delikatnie muskam jej usta. Ona natychmiast przejmuje inicjatywę, tak że nasz pocałunek wcale nie wygląda już tak niewinnie.
- Sama widzisz jesteś moją. Nie potrafisz mnie od siebie odsunąć. – wypowiadam z pewnością. Ona już ma zamiar coś mi odpowiedzieć, jednak przerywa jej dzwonek do drzwi.
- Załóż jakąś koszulkę. – rzuca po drodze i idzie w stronę drzwi. Po chwili moje oczy mało nie wyskakują z orbit.
- Andrzej?! Co ty tu robisz?! Z moją siostrą! –widać on też jest zaskoczony… Ale zaraz z kim?! Klaudia to siostra Lewego?... Teraz wiem kogo mi przypomina.
- Robert? No my ten…. – nie wiem co mam mu odpowiedzieć, prawdę? Ale nawet nie mogę powiedzieć, że jestem jej chłopakiem. Bo czy jestem?
-Jestem z Andrzejem. Spaliśmy razem. Tyle. – stwierdza nie wzruszona cała sprawą Klaudia. Podziwiam jej spokój.
- Spaliście?! Wrona przesadziłeś?! Masz dać jej spokój! Jak mogłeś się dobierać do mojej siostry! – krzyczy, nigdy nie widziałem Roberta tak wściekłego. Zaczynam się go bać.
- Spokojnie. Nie wiedziałem, że jesteście rodzeństwem. Mogłeś powiedzieć że masz taką zajebistą siostrę. . – chcę jakoś rozluźnić atmosferę, jednak to przynosi odwrotny skutek.
- Andrzej otwieraj do cholery! - no tak i moja miła Klaudia zniknęła wraz z nocą.
- Już… - mruczę zakładając w szybkim tempie moje dżinsy i wychylam głowę zza drzwi. – Dzień dobry słonko.
- Nie słonkuj tutaj tylko daj mi wejść do łazienki! Ile można siedzieć? Jesteś nienormalny. – odpowiada mi w swoim stylu. Tak cała moja Klaudia
- Wczoraj Ci to jakoś nie przeszkadzało. – uśmiecham się i poruszam charakterystycznie brwiami.
- Może po prostu nie mówiłam? - właściwie nie liczyłem na inna odpowiedź z jej strony…
-Wiem, że ci się podobało. – stwierdzam, a ona wybucha śmiechem
- Niech ci będzie było całkiem, całkiem… - to zabrzmiało w jej ustach jak pochwała. Mogę być chyba zaskoczony bo chyba jeszcze nie słyszałem od niej tego.
- Czyli jednak mam racje. Chodź tu do mnie i moja złośnico. – przyciągam ja do siebie i obejmuje w pasie, przyglądając się jej. Lubię na nią patrzeć.
- Kto powiedział ze jestem twoja? Ja na pewno nie. – mówi, ale ja nie zwracam na to uwagi tylko delikatnie muskam jej usta. Ona natychmiast przejmuje inicjatywę, tak że nasz pocałunek wcale nie wygląda już tak niewinnie.
- Sama widzisz jesteś moją. Nie potrafisz mnie od siebie odsunąć. – wypowiadam z pewnością. Ona już ma zamiar coś mi odpowiedzieć, jednak przerywa jej dzwonek do drzwi.
- Załóż jakąś koszulkę. – rzuca po drodze i idzie w stronę drzwi. Po chwili moje oczy mało nie wyskakują z orbit.
- Andrzej?! Co ty tu robisz?! Z moją siostrą! –widać on też jest zaskoczony… Ale zaraz z kim?! Klaudia to siostra Lewego?... Teraz wiem kogo mi przypomina.
- Robert? No my ten…. – nie wiem co mam mu odpowiedzieć, prawdę? Ale nawet nie mogę powiedzieć, że jestem jej chłopakiem. Bo czy jestem?
-Jestem z Andrzejem. Spaliśmy razem. Tyle. – stwierdza nie wzruszona cała sprawą Klaudia. Podziwiam jej spokój.
- Spaliście?! Wrona przesadziłeś?! Masz dać jej spokój! Jak mogłeś się dobierać do mojej siostry! – krzyczy, nigdy nie widziałem Roberta tak wściekłego. Zaczynam się go bać.
- Spokojnie. Nie wiedziałem, że jesteście rodzeństwem. Mogłeś powiedzieć że masz taką zajebistą siostrę. . – chcę jakoś rozluźnić atmosferę, jednak to przynosi odwrotny skutek.
Oczami Klaudii…
Godzinę później siedziałam w salonie obok Andrzeja. A mój braciszek chodził w kółko i tłumaczył mu dlaczego ma dać mi spokój i że to jest nienormalne. Nie myślałam, że Andrzej to jest TEN Andrzej, o którym wiele słyszałam od Roberta. Słuchając jeszcze chwilę idiotycznych argumentów Lewego, żal mi się zrobiło Wronki. W końcu nie jest chyba mi obojętny.
- Robert. Jestem z Andrzejem. Zależy nam na sobie. Jestem szczęśliwa. Sam chciałeś mnie z nim poznać pamiętasz? – mój braciszek zerka na mnie i nad czymś uparcie myśli
- Nie chciałem żebyście ze sobą byli. To mój przyjaciel ty moja siostra… - tandetny argument numer 15968, albo i więcej.
- Zawsze mówiłeś, że chcesz abym spotkała taką osobę dzięki której będę czuła się jak księżniczka. Spotkałam, nie złość się na niego. – uśmiecham się słodko. Czuję na sobie zdziwione spojrzenie Andrzeja. Chce mi się śmiać z niego, ale powstrzymuje się. Może trochę ściemniam, nie ważne. Wiem, ze Robert w to uwierzy. Znam go już.
- Jesteś z nim szczęśliwa? – dopytuje ja tylko przytakuje głową. – Masz racje. Jeśli tak, to gratuluje! Trzeba to oblać. – podrywa się z fotela i idzie do mojego barku. Nie ma to jak rozgarnięty brat….
Oczami Wojtka…
Próbuje dodzwonić się do Blanki. Jednak bez skutecznie.
Dziwi mnie to, Zawsze miała dla mnie czas. Nie zastanawiając się długo zakładam
moją bełchatowską czarną bluzę by
udać się do Łodzi. Podróż mija mi szybko. Stoję przed jej blokiem. Zastanawiam się czy dzwonić domofonem. Jakoś
wejść muszę. Nagle wychodzi jakaś starsza pani. Łapie szybko za nią drzwi i
udaje się na 2 piętro. Orientuję się że drzwi od mieszkania są otwarte wchodzę
do środka i widzę w salonie Ale, która wygląda jeszcze gorzej niż ostatnio…
Strasznie mnie boli, jak patrzę na jej smutna twarz. Wydawało mi się, że jest
już lepiej…
- Cześć. – witam się z nią ona tylko spogląda na mnie i stara się uśmiechnąć, słabo jej to wychodzi – Coś się stało?
- Nic. On jest szczęśliwy. Tak jak chciałam… - mówi cicho i podciąga swoje nogi pod brodę. Nie wiele myśląc siadam obok niej i mocno przytulam do siebie.
- Nie był ciebie warty. Jesteś niezwykła, jeśli tego nie zauważył, był głupi. – odpowiadam jej zgodnie z prawdą. Ona patrzy na mnie zaskoczona i nic nie mówi. Czuję że jestem jej tu potrzebny. Czy się cieszę? Nie, bo ona cierpi. Ale jeden co mogę zrobić to po prostu z nią posiedzieć.
- Blanki nie ma. Możesz iść, nie musisz tu ze mną siedzieć. – stwierdza, jednak nie mam zamiaru jej słuchać. Wiem że nie mogę jej zostawić tu samej.
- Cześć. – witam się z nią ona tylko spogląda na mnie i stara się uśmiechnąć, słabo jej to wychodzi – Coś się stało?
- Nic. On jest szczęśliwy. Tak jak chciałam… - mówi cicho i podciąga swoje nogi pod brodę. Nie wiele myśląc siadam obok niej i mocno przytulam do siebie.
- Nie był ciebie warty. Jesteś niezwykła, jeśli tego nie zauważył, był głupi. – odpowiadam jej zgodnie z prawdą. Ona patrzy na mnie zaskoczona i nic nie mówi. Czuję że jestem jej tu potrzebny. Czy się cieszę? Nie, bo ona cierpi. Ale jeden co mogę zrobić to po prostu z nią posiedzieć.
- Blanki nie ma. Możesz iść, nie musisz tu ze mną siedzieć. – stwierdza, jednak nie mam zamiaru jej słuchać. Wiem że nie mogę jej zostawić tu samej.
Oczami Blanki…
Dzisiejszy dzień mija mi na pisaniu z Maćkiem, który znalazł mnie na wszystkim znanym, portalu społecznościowym, czyli facebooku. Pisaliśmy o wszystkim i o niczym. Zgodziłam się wyjść z nim do kina. Czemu? Może dla zabicia czasu? Nie chce myśleć tyle o Wojtku. A Muzaj to doskonały kompan do rozmowy.
- Mam bilety. – przed oczami pojawia mi się zadowolony brunet i podaje rękę – Idziemy?
- Oczywiście. – przytakuje z uśmiechem i idziemy do Sali kinowej. Miał być jakiś kryminał, ale tak naprawdę wyszła z tego komedia. Co chwilę nabijaliśmy się z któregoś z aktorów i jego zachowania. A najśmieszniejsze, były zaskoczone spojrzenia innych ludzi. Towarzystwo Maćka działa na mnie dość dziwnie. Gdy nareszcie lecą napisy końcowe wychodzimy z Sali kinowej i kierujemy się na mały spacer.
- Cieszę się, że cię spotkałem. Mam teraz z kim pogadać. – mówi spoglądając na mnie.
- Też się cieszę, późno już. Odprowadzisz mnie? - pytam i przyglądam się na niewielką róże, którą dał mi na początku naszego spotkania.
-Ciebie? Zawsze. – prezentuje rząd swoich białych ząbków i daje mi całusa w policzek. Odruchowo dotykam to miejsce i patrzę z zadziwianiem na chłopaka. Nie zawracam sobie tym głowy. To nic takiego.
Oczami Alicji…
Wczoraj w nocy wróciłam do domu. Nie mam siły na cokolwiek.
Leże i przyglądam się mojemu sufitowi w pokoju. Czy płaczę nie ? Chyba wszystko
już wypłakałam. Blanka przypadkiem
wygaduje się, że Maciek ją zaprosił do kina. Później staram się
doprowadzić do normalności, chociaż na
chwilę, by ja przekonać, ze mogę zostać sama , a ona może wyjść. Udaje się mi. Gdy wychodzi powracam do
wcześniejszego stanu. Wtedy pojawia się Wojtek dziwi mnie, że chce ze mną
zostać dłużej. W końcu wyglądam okropnie. A on tylko mnie przytula. Mimo to
cieszę się, że jest przy mnie, nie wiem dlaczego, po prostu potrzebowałam
czyjejś bliskości.
- Dziękuję. – mówię cicho, a on patrzy na mnie zdezorientowany
- Za to, że jesteś teraz ze mną i nie uciekłeś. – uśmiecham się, może nie przypomina to uśmiechu, ale zawsze coś.
- Nie masz za co dziękować. To dla mnie przyjemność. - Jakoś nie wierzę w jego ostatnie słowa, kto by chciał siedzieć z zapłakaną , rozczochraną nie mającą w sobie życia dziewczyną? No właśnie nikt.
- Dziękuję. – mówię cicho, a on patrzy na mnie zdezorientowany
- Za to, że jesteś teraz ze mną i nie uciekłeś. – uśmiecham się, może nie przypomina to uśmiechu, ale zawsze coś.
- Nie masz za co dziękować. To dla mnie przyjemność. - Jakoś nie wierzę w jego ostatnie słowa, kto by chciał siedzieć z zapłakaną , rozczochraną nie mającą w sobie życia dziewczyną? No właśnie nikt.
~~~~
Hej wam ! Wiem, dawno tu nic nie było, ale wiecie studia i total nieogar z tym związany... Także no... o tym powyżej się nie wypowiadam. Nie podoba mi się... Ale oceńcie sami. :) Jak widzicie Klaudynka potrafi być miła:P Ale czy na długo? Jak tam wasze emocje po pierwszym spotkaniu PlusLigi? Ja jestem pod wrażeniem Bielszczan:)
Jedna ważna bardzo ważna sprawa. Zapraszam was na coś nowego, a zwłaszcza fanów pana o inicjałach AW. Wraz z Kasią Katarzyną, postanowiłyśmy spróbować wspólnych sił. Jak to wyjdzie nie mamy pojęcia, ponieważ studia i inne blogi.... Ale mam nadzieję, że damy radę i że będziecie czytać:P Link macie poniżej.
i-found--you - Zapraszam na Prolog:)
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. Pytajcie na wywiaderze bo nudaa...
Jedna ważna bardzo ważna sprawa. Zapraszam was na coś nowego, a zwłaszcza fanów pana o inicjałach AW. Wraz z Kasią Katarzyną, postanowiłyśmy spróbować wspólnych sił. Jak to wyjdzie nie mamy pojęcia, ponieważ studia i inne blogi.... Ale mam nadzieję, że damy radę i że będziecie czytać:P Link macie poniżej.
i-found--you - Zapraszam na Prolog:)
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. Pytajcie na wywiaderze bo nudaa...
Damy radę ! Ty wiesz,że Wrons działa na mnie jak najlepszy poprawiacz humoru. Klaudia jest dla niego miła ? ;ooo Wprost mówi,ze są razem ? ;ooo Ehe a już niedługo jej odpierdzieli i zacznie go odrzucać. Hehe myślałam,ze Robert zaraz pośle Wronie jakiegoś prawego sierpowego czy coś ;D Dobra Bartka mi wcale nie szkoda !Sam namieszał to kurka ma. Ta Lena to interesowna suka! A on powinien jej stanowczo powiedzieć Siema-Nara i walczyć o Alę. Dobrze,że Blanka znalazła pocieszyciela,tylko,zeby go nie wykorzystała. Bo coś czuję,że Muzajątko się angażuje (Pamiętaj,nie możesz zranić człowieka,który ma taką samą datę urodzenia jak ja! Zajebistych ludzi się nie rani) No tak Wojtek i Ala.. Stara miłość nie rdzewieje ? Dobra ja już mam ułożone w głowię co się wydarzy dalej,ale ja wiem,ze ty mnie zaskoczysz czuję to ;D Czy ja Ci mówiłam,ze Ty głupia jesteś ? Mówiłam,nie ? Rozdział jest świetny!
OdpowiedzUsuńNie wierzę;o A to się porobiło:) Szkoda mi Ali, ale mogła podejść i przynajmniej strzelić Bartkowi w twarz i prawda wyszła by na jaw, a tak to dupa, za przeproszeniem. Klaudia siostrą Lewego?:) NoNo;d czekam na następny;) pozdrawiam;*
OdpowiedzUsuńświetny szkoda mi Ali :(
OdpowiedzUsuńczekam z niecierpliwością na następny :)
Kurde, no... tak myślę, że może Robert to tak naprawdę nie był zły o to, że Wrona był u Klaudii xD
OdpowiedzUsuńHa! Wiedziałam z tym Kurkiem, że on czekał na Alę. Ale żeby być tak ślepym i jej nie zauważyć? A Klaudia to mnie totalnie zaskoczyła. Matko, ona powiedziała, że jej zależy? Haha ciekawie się robi. Wojtuś! Oj ty ślamazaro. Czemu on jest taki, że nie potrafi się domyśleć o co chodzi Blance. A ta teraz z Muzajem. Ciekawe co z tego wyniknie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTa całe Lena czy jak jej tam to ma tupet, na prawdę. Zachowuje się tak jakby nigdy nic się nie stało.
OdpowiedzUsuńNo a Klaudia jak chce to umie być miła. A to że jest siostrą Lewego to mnie totalnie zaskoczyło, nie spodziewałam się.
Dobrze, że w prawdziwym życiu taka sytuacja jak między Bartkiem a Leną nie jest możliwa. Prawdziwy mężczyzna nie pozwala się tak zamotać. Robert walczyl o szczęście siostry jak lew!!
OdpowiedzUsuńNo to się porobiło tutaj. Mi w przeciwieństwie do Ciebie ten rozdział baardzo się podoba. Mam nadzieję, że niedługo Włodi się troche ogarnie i skuma o co chodzi Blance. Oby! Rozdział jak już mówiłam świetny, czekam na kolejny i zapraszam do siebie na rozdział jezeli nie czytałaś http://glupimaszczescie.blogspot.com/2013/10/rozdzia-40-teraz-musimy-pogadac.html
OdpowiedzUsuń