Oczami Bartka…
Minęło dwa miesiące od mojego wyjazdu do Włoch. Dwa miesiące
od kiedy definitywnie zakończył się mój związek z Alą. Tęsknie za nią, ale ona
zdecydowała. Nie przyszła. A może ja się
za mało starłem o wybaczenie? Bo w końcu to ja wszystko spieprzyłem, mówiąc
brzydko. Teraz jest tu ze mną Lena,
wydaje mi się, że trochę z przypadku. Czy z nią jestem? To jest bardzo ciekawe
pytanie, na które nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Ona chyba uważa, że
tak. Ja już niekoniecznie. Ciągle wydaje mi się, że do niej nic już nie czuje.
Ale może to się zmieni? Może moje uczucia do niej z czasem wrócą? Może to
właśnie Lena będzie tą jedyną? Właśnie może… Dlaczego nie mam pewności? Dziś
wracam do kraju, w związku ze świętami narodowymi we Włoszech. Nawet się cieszę. Może wpadnę na trening
chłopaków ze Skry. Mimo że dawno odszedłem z tego klubu, ale sentyment mam.
- Bartuś, już nas spakowałam. - Do salonu wchodzi Lena i uśmiecha się do mnie
- Dobrze ,dziękuję. – odpowiadam siląc się na podobny gest, jednak nawet nie wiem czy to przypominało uśmiech
- Kocham cię. – mówi moja… powiedzmy dziewczyna i przytula się do mnie. A ja tak naprawdę nie bardzo potrafię jej na to szczerze odpowiedzieć. Chyba kocham nadal kogoś innego… Spoglądam na blondynkę. Jej oczy patrzą na mnie z nadzieją. Widzę jak bardzo chce usłyszeć ode mnie te dwa słowa, które nie mogą mi przejść przez usta.
- Ja ciebie też. – kłamię, obejmując ją lekko w pasie. Nie potrafię inaczej, wiem, że to jest złe, że to błąd. Ale szkoda mi jej. Nie chce jej ranić. A miłość? Mam nadzieję, że wróci z czasem.
- Bartuś, już nas spakowałam. - Do salonu wchodzi Lena i uśmiecha się do mnie
- Dobrze ,dziękuję. – odpowiadam siląc się na podobny gest, jednak nawet nie wiem czy to przypominało uśmiech
- Kocham cię. – mówi moja… powiedzmy dziewczyna i przytula się do mnie. A ja tak naprawdę nie bardzo potrafię jej na to szczerze odpowiedzieć. Chyba kocham nadal kogoś innego… Spoglądam na blondynkę. Jej oczy patrzą na mnie z nadzieją. Widzę jak bardzo chce usłyszeć ode mnie te dwa słowa, które nie mogą mi przejść przez usta.
- Ja ciebie też. – kłamię, obejmując ją lekko w pasie. Nie potrafię inaczej, wiem, że to jest złe, że to błąd. Ale szkoda mi jej. Nie chce jej ranić. A miłość? Mam nadzieję, że wróci z czasem.
Oczami Wojtka…
Siedzę u Andrzeja i pomagam mu zorganizować Andrzejki.
Dlaczego? Jak Wrona robi sam imprezę to kończy się to katastrofą. W końcu to
Andrzej. Gapię się, na listę gości i mimowolnie uśmiecham. Na jednej z pozycji
widnieje nazwisko Alicji. Ostatnio
zbliżyliśmy się do siebie. Bardzo mnie to cieszy, może w końcu będę miał ją dla
siebie. Impreza Wronki ma być wyjątkowa,
muszę się o to postarać.
- Ty wiesz, myślałem, że to jest tańsze. – słyszę głos przyjaciela, który wchodzi do swojego mieszkania i stawia duże pudło na stole. Z ciekawością zaglądam do środka, a tam znajduje się duża ilość świeczek.
- Po cholerę Ci tyle tego? Oświadczasz się Klaudii i robisz romantyczną kolacje? - pytam zaskoczony, to pytanie jest dla mnie jedynym racjonalnym uargumentowaniem zakupu Wrony.
- Jak ty coś palniesz Włodarczyk… Ja na zamążpójście mam jeszcze czas. Po za tym ona i tak by nie przyjęła oświadczyn. – odpowiada z pewnością machając przy tym ręką. – W końcu Andrzejki! Trzeba powróżyć! – krzyczy uradowany niczym małe dziecko
- Będziesz wróżył z wosku? – dopytuje zdziwiony jego pomysłem, ale z drugiej strony czego miałbym się spodziewać po Wronie? Tylko zabaw z podstawówki.
- Tak! Wywróżę Ci długie i szczęśliwe życie z Alą. – porusza charakterystycznie brwiami, szczerząc się przy tym jak głupi. Chociaż ta jego wizja mi się bardzo podoba.
- Andrzej.. Na twojej imprezie chce jej powiedzieć. - spoglądam na niego niepewnie. Boję się reakcji Alicji. Uwielbiam ją mieć przy sobie, przytulać, wdychać jej zapach. Ale co jeśli ona nie będzie chciała mieć ze mną nic wspólnego? Jeśli to zniszczy naszą przyjaźń? Mimo to chce zaryzykować.
- Ty wiesz, myślałem, że to jest tańsze. – słyszę głos przyjaciela, który wchodzi do swojego mieszkania i stawia duże pudło na stole. Z ciekawością zaglądam do środka, a tam znajduje się duża ilość świeczek.
- Po cholerę Ci tyle tego? Oświadczasz się Klaudii i robisz romantyczną kolacje? - pytam zaskoczony, to pytanie jest dla mnie jedynym racjonalnym uargumentowaniem zakupu Wrony.
- Jak ty coś palniesz Włodarczyk… Ja na zamążpójście mam jeszcze czas. Po za tym ona i tak by nie przyjęła oświadczyn. – odpowiada z pewnością machając przy tym ręką. – W końcu Andrzejki! Trzeba powróżyć! – krzyczy uradowany niczym małe dziecko
- Będziesz wróżył z wosku? – dopytuje zdziwiony jego pomysłem, ale z drugiej strony czego miałbym się spodziewać po Wronie? Tylko zabaw z podstawówki.
- Tak! Wywróżę Ci długie i szczęśliwe życie z Alą. – porusza charakterystycznie brwiami, szczerząc się przy tym jak głupi. Chociaż ta jego wizja mi się bardzo podoba.
- Andrzej.. Na twojej imprezie chce jej powiedzieć. - spoglądam na niego niepewnie. Boję się reakcji Alicji. Uwielbiam ją mieć przy sobie, przytulać, wdychać jej zapach. Ale co jeśli ona nie będzie chciała mieć ze mną nic wspólnego? Jeśli to zniszczy naszą przyjaźń? Mimo to chce zaryzykować.
Oczami Alicji…
Przez ostatnie dwa miesiące moje życie się bardzo zmieniło.
O Bartku już tyle nie myślę, a przynajmniej się
staram. Jest szczęśliwy z nią, nie mam prawa tego burzyć. Skąd to wiem?
Nie kontaktował się ze mną, sprawa jest chyba oczywista. Udało mi się powrócić
do jakiegoś normalnego funkcjonowania. Nie było by tego gdyby nie moi
przyjaciele, Blanka, Andrzej no i Wojtek. Z tym ostatnim spędzam bardzo dużo
czasu. Polubiłam Włodarczyka. Był przy mnie kiedy tego potrzebowałam, nie
wymagał nagłej poprawy nastroju po prostu był. A to ma dla mnie duże znaczenie.
Dziwi mnie tylko że nie spędza tyle czasu z Blanką, ale powodem jest chyba
Muzaj. Kto wie może coś z tego będzie.
- Witaj Alicjo! Zawołaj Blaneczkę, bo musimy wam coś powiedzieć. – do naszego mieszkania, wpada Andrzej z Wojtkiem. Oczywiście bez pukania, bo oni tu są jak u siebie. Patrzę na nich zaskoczona, oni obaj chcą coś oznajmiać? No robi się ciekawie. Wołam Blankę i obie czekamy, aż chłopcy zaczną kontynuować.
- Więc o co chodzi? –pytam widząc że jakoś się nie kwapią do udzielenia nam jakichś informacji na temat powodu tej wizyty.
- A no tak! – krzyknął po namyśle Wrona – Chciałem Was zaprosić na moje imieninowe Andrzejki, które odbędą się u mnie w ten weekend. Będzie dobra muzyka, wróżenie z wosku, jak i z kart. Tym zajmie się Plina, on jest w tym dobry! Lepszy od wróżbity Macieja! Widzimy się ? – pyta dla upewnienia się
- Zobaczymy czy nam się zechce… Znaczy Blance na pewno, wiecie o co chodzi. – śmieję się zerkając na moja przyjaciółkę, która najchętniej by mnie w tym momencie zamordowała.
- Maciuś i te sprawy. Szczęścia wam gołąbeczki. Wybaczcie, ale ja się zwijam do Klaudii. Na razie. – Grzecznie się z nami żegna i jak najszybciej wymyka.
- Właściwie to ja też już muszę iść. – stwierdza nagle Blanka i również wychodzi. Czyżby kolejne spotkanie z Maciusiem?
- Zostaliśmy sami. – mówię do Wojtka, sądząc po jego minie, jest zadowolony z takiego obrotu sprawy.
- Witaj Alicjo! Zawołaj Blaneczkę, bo musimy wam coś powiedzieć. – do naszego mieszkania, wpada Andrzej z Wojtkiem. Oczywiście bez pukania, bo oni tu są jak u siebie. Patrzę na nich zaskoczona, oni obaj chcą coś oznajmiać? No robi się ciekawie. Wołam Blankę i obie czekamy, aż chłopcy zaczną kontynuować.
- Więc o co chodzi? –pytam widząc że jakoś się nie kwapią do udzielenia nam jakichś informacji na temat powodu tej wizyty.
- A no tak! – krzyknął po namyśle Wrona – Chciałem Was zaprosić na moje imieninowe Andrzejki, które odbędą się u mnie w ten weekend. Będzie dobra muzyka, wróżenie z wosku, jak i z kart. Tym zajmie się Plina, on jest w tym dobry! Lepszy od wróżbity Macieja! Widzimy się ? – pyta dla upewnienia się
- Zobaczymy czy nam się zechce… Znaczy Blance na pewno, wiecie o co chodzi. – śmieję się zerkając na moja przyjaciółkę, która najchętniej by mnie w tym momencie zamordowała.
- Maciuś i te sprawy. Szczęścia wam gołąbeczki. Wybaczcie, ale ja się zwijam do Klaudii. Na razie. – Grzecznie się z nami żegna i jak najszybciej wymyka.
- Właściwie to ja też już muszę iść. – stwierdza nagle Blanka i również wychodzi. Czyżby kolejne spotkanie z Maciusiem?
- Zostaliśmy sami. – mówię do Wojtka, sądząc po jego minie, jest zadowolony z takiego obrotu sprawy.
Oczami Blanki…
Dzisiaj się umówiłam z Maćkiem, po raz kolejny w tym
tygodniu. Ostatnio widzę się z nim jak tylko ma chwilę wolnego. Lubię przebywać
w jego towarzystwie. Zawsze potrafi mnie rozśmieszyć. Stoję właśnie na łódzkiej
starówce i czekam na atakującego Skry. Widzę jak szybkim krokiem zmierza w moją
stronę.
- Hej. – uśmiecha się i cmoka mnie w policzek. – Tęskniłaś?
- Bardzo. – śmieję się, nie wyczuwając powagi jego pytania. – Chodźmy gdzieś, bo zimno. –mówię a on bierze mnie za rękę i prowadzi do naszej ulubionej kawiarni. Spoglądam na jakiegoś elegancko ubranego pana który rozdaje kwiaty. Nagle Maciek do niego podchodzi i bierze mały bukiecik, rożno kolorowych kwiatów.
- Proszę. – wręcza mi go. I po raz kolejny łapie moją rękę. To trochę dziwne uczucie. Przecież nie jesteśmy razem, spotykaliśmy się, dość często, ale nie rozmawialiśmy nigdy na ten temat. Postanawiam jednak nie myśleć o tym.
- Dziękuję. – mówię i całuję go delikatnie w policzek.
- Chyba muszę częściej Ci kupować kwiaty. – widzę jak uśmiecha się cwaniacko – Idziesz na imprezę do Wrony? Kłos stwierdził że będzie czarownicą.
- Nigdy nie pojmę co wy macie w tych głowach… - stwierdzam, chociaż wizja Karola jako czarownicy wydaje mi się komiczna. Ale jak to Kłos , on jest do wszystkiego zdolny.
- Hej. – uśmiecha się i cmoka mnie w policzek. – Tęskniłaś?
- Bardzo. – śmieję się, nie wyczuwając powagi jego pytania. – Chodźmy gdzieś, bo zimno. –mówię a on bierze mnie za rękę i prowadzi do naszej ulubionej kawiarni. Spoglądam na jakiegoś elegancko ubranego pana który rozdaje kwiaty. Nagle Maciek do niego podchodzi i bierze mały bukiecik, rożno kolorowych kwiatów.
- Proszę. – wręcza mi go. I po raz kolejny łapie moją rękę. To trochę dziwne uczucie. Przecież nie jesteśmy razem, spotykaliśmy się, dość często, ale nie rozmawialiśmy nigdy na ten temat. Postanawiam jednak nie myśleć o tym.
- Dziękuję. – mówię i całuję go delikatnie w policzek.
- Chyba muszę częściej Ci kupować kwiaty. – widzę jak uśmiecha się cwaniacko – Idziesz na imprezę do Wrony? Kłos stwierdził że będzie czarownicą.
- Nigdy nie pojmę co wy macie w tych głowach… - stwierdzam, chociaż wizja Karola jako czarownicy wydaje mi się komiczna. Ale jak to Kłos , on jest do wszystkiego zdolny.
Oczami Andrzeja…
Wszystko się układa. Staram się przekonać do siebie Klaudie,
rzekomo jesteśmy razem. Ona utrzymuje że poza wspólnym spaniem, nic
nas nie łączy, jednak ja wiem że jest inaczej. Ona jest wyjątkowa. Tylko
ona potrafi zawładnąć moimi zmysłami. Zależy mi na niej i nie mam zamiaru
odpuszczać. Teraz niestety siedzę w
łazience i czyszczę prysznic. Nie chce mieć syfu w mieszkaniu, a nikt za mnie
tego nie zrobi.
- Mmm Wronka jak ty sexi wyglądasz z tą gąbką. – słyszę głos dziewczyny która utkwiła na dobre w mojej głowie i nie tylko.
- Ja w ogóle jestem sexi. – poruszam charakterystycznie brwiami, na co moja towarzyszka wybucha śmiechem
- Ty… Spójrz w lustro. – pokazuje mi język. Przyzwyczaiłem się do jej docinek, mimo tego i tak mi na niej zależy.
- Nie gadaj tyle tylko chodź do mnie, bo zapewne tęskniłaś – puszczam jej oczko, widzę jak się zastanawia czy podejść. Robi nie pewnie dwa kroki do przodu. Odkręcam prysznic i kieruje w jej stronę.
- Wrona pojebało całkowicie !– krzyczy zdenerwowana, a ja wybucham śmiechem!
- Może… Ślicznie wyglądasz jak jesteś mokra. – uśmiecham się podchodząc bliżej niej i obejmując w pasie.
- Akurat… Po za tym z moich ubrań aż kapie… - mruczy niezadowolona, jednak to mi nie przeszkadza.
- Ubrania ci nie są potrzebne. – śmieje się i całuję jej szyję, by po chwili zawędrować do ust. Czuję jak zarzuca mi ręce na szyję i odwzajemnia mój pocałunek, jednak wiem jak pozbyć się złości u niej.
- Mmm Wronka jak ty sexi wyglądasz z tą gąbką. – słyszę głos dziewczyny która utkwiła na dobre w mojej głowie i nie tylko.
- Ja w ogóle jestem sexi. – poruszam charakterystycznie brwiami, na co moja towarzyszka wybucha śmiechem
- Ty… Spójrz w lustro. – pokazuje mi język. Przyzwyczaiłem się do jej docinek, mimo tego i tak mi na niej zależy.
- Nie gadaj tyle tylko chodź do mnie, bo zapewne tęskniłaś – puszczam jej oczko, widzę jak się zastanawia czy podejść. Robi nie pewnie dwa kroki do przodu. Odkręcam prysznic i kieruje w jej stronę.
- Wrona pojebało całkowicie !– krzyczy zdenerwowana, a ja wybucham śmiechem!
- Może… Ślicznie wyglądasz jak jesteś mokra. – uśmiecham się podchodząc bliżej niej i obejmując w pasie.
- Akurat… Po za tym z moich ubrań aż kapie… - mruczy niezadowolona, jednak to mi nie przeszkadza.
- Ubrania ci nie są potrzebne. – śmieje się i całuję jej szyję, by po chwili zawędrować do ust. Czuję jak zarzuca mi ręce na szyję i odwzajemnia mój pocałunek, jednak wiem jak pozbyć się złości u niej.
Oczami Klaudii…
Spotykam się z Andrzejem już dwa miesiące, jednak staram się
mu dawać do zrozumienia że chodzi tylko o jedno. O wspólne spanie i że na
miłość z mojej strony, nie może liczyć. Lubię go i nie mam zamiaru go
okłamywać, po za tym to przyjaciel mojego brata… Dziś znowu wylądowaliśmy w
jego sypialni, mimo że miałam być na niego zła, że oblał mnie wodą. Jednak nie
potrafię się mu oprzeć…
- Wiesz, kto był dziś na treningu u nas? – pyta jeżdżąc ręką po moim ramieniu, kręcę przecząco głową.- Kurek. Tak ten Kurek.
-Co on tam robił? – pytam zaskoczona. Jak to możliwe? Przecież powinien być we Włoszech…
- Ma wolne, przyjechał do Polski na kilka dni, bo ma wolne. A najgorsze, że wszedł kiedy zapraszałem chłopaków na moją imprezę, no i jego też zaprosiłem, bo jak to tak… - spuszcza głowę. No to nie źle się porobiło. Będzie niezła afera.
- Alicja nie będzie zadowolona… - stwierdzam, naszą rozmowę przerywa dzwonek do drzwi . Andrzej wstaje niechętnie i kieruje by otworzyć . Słyszę jak z korytarza dochodzą jakieś śmiechy. Zakładam koszulkę Wrony i wychodzę zobaczyć kto go odwiedził.
- Cześć siostra! – słyszę radosny okrzyk Roberta, który mocno mnie ściska. No tak mój kochany braciszek wpadł z wizytą. Teraz muszę udawać bardzo zakochaną w Andrzeju.
- Lewy ogarnij się, bo mnie udusisz. – śmieję się, a on posłusznie odsuwa się ode mnie.
- Przepraszam, ze wam w czymś przeszkodziłem. – rechocze, a ja kręcę z politowaniem głową. Większego kretyna od niego chyba nie ma.
- Idę się ubrać, a ty… Nabierz rozumu trochę. –śmieje się z niego i udaje do sypialni Andrzeja.
- Wiesz, kto był dziś na treningu u nas? – pyta jeżdżąc ręką po moim ramieniu, kręcę przecząco głową.- Kurek. Tak ten Kurek.
-Co on tam robił? – pytam zaskoczona. Jak to możliwe? Przecież powinien być we Włoszech…
- Ma wolne, przyjechał do Polski na kilka dni, bo ma wolne. A najgorsze, że wszedł kiedy zapraszałem chłopaków na moją imprezę, no i jego też zaprosiłem, bo jak to tak… - spuszcza głowę. No to nie źle się porobiło. Będzie niezła afera.
- Alicja nie będzie zadowolona… - stwierdzam, naszą rozmowę przerywa dzwonek do drzwi . Andrzej wstaje niechętnie i kieruje by otworzyć . Słyszę jak z korytarza dochodzą jakieś śmiechy. Zakładam koszulkę Wrony i wychodzę zobaczyć kto go odwiedził.
- Cześć siostra! – słyszę radosny okrzyk Roberta, który mocno mnie ściska. No tak mój kochany braciszek wpadł z wizytą. Teraz muszę udawać bardzo zakochaną w Andrzeju.
- Lewy ogarnij się, bo mnie udusisz. – śmieję się, a on posłusznie odsuwa się ode mnie.
- Przepraszam, ze wam w czymś przeszkodziłem. – rechocze, a ja kręcę z politowaniem głową. Większego kretyna od niego chyba nie ma.
- Idę się ubrać, a ty… Nabierz rozumu trochę. –śmieje się z niego i udaje do sypialni Andrzeja.
~~~~
Hej ! Przepraszam, że nie czytam, nie dodaję, ale nie mam internetu :( Teraz udało mi ukraść trochę uczelnianego wi-fi :P Więc dodaje dzisiaj, bo później nie mam pojęcia kiedy będę miała dostęp mam nadzieje, że niedługo wszystko się naprawi:D
Dobra rozgadałam się na temat na ten co nie trzeba, przechodząc do rozdziału. Średnio mi się podoba. Ale oceńcie sami. Jedyne co mnie przeraża, to to że nie mam nic w zapasie na tego bloga.... Trzeba się wziąć do roboty.
Trochę spóźnione ale zapraszam, na Andrzeja i Wiktorie. i-found--you
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Dobra rozgadałam się na temat na ten co nie trzeba, przechodząc do rozdziału. Średnio mi się podoba. Ale oceńcie sami. Jedyne co mnie przeraża, to to że nie mam nic w zapasie na tego bloga.... Trzeba się wziąć do roboty.
Trochę spóźnione ale zapraszam, na Andrzeja i Wiktorie. i-found--you
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Wszyscy są totalnie zaplątaniu i pogubieni w swoich uczuciach. Ciekawe w którym momencie zaczną zdawać sobie sprawę, że marnują sobie życie!
OdpowiedzUsuńjezu jak oni są poplątani wszyscy XDDDD
OdpowiedzUsuńniech sie nie zastanawiają tylko biora do roboty ;p
ojj będzie afera :d
czekam na więcej :*
P.S. Ja też kradnę ostatnio szkolne wifi bo w domu nie mam czasu :)
Miłosny karambol się tu szykuje. Oj ale się na tej imprezie zadzieje;/ I coś czuję, że to Ala będzie najbardziej poszkodowana po raz kolejny;/ Pozdrawiam:*
OdpowiedzUsuńTo się porobiło. Kurek głupi, bo udaje wielką miłość do Leny, Wojtek głupi, bo ślepy i nie potrafił zauważyć, że Blanka się w nim kocha, Alicja też mnie wkurza bo z nim spędza czas, Klaudia też, bo bawi się Wroną. Jedyny pozytyw to Muzaj, bo się stara i zależy mu na Blance. A jej mi szkoda. Może z Maćkiem będzie jej lepiej.
OdpowiedzUsuńNo to będzie afera. Alicja nie spodziewa się zobaczyć Bartka, a sam Bartosz chyba też nie spodziewał się zobaczyć jej. Jestem ciekawa co z tego wyniknie ;)
OdpowiedzUsuńRozdział CUDNY zresztą jak zawsze :)
OdpowiedzUsuńciekawe co się wydarzy mam nadzieje że się pogodzą przecież oboje się kochają :*
całuski i do następnego ;)
Lena
Noo. to się narobiło! :P Ale to dobrze!
OdpowiedzUsuńNiech oni się wszyscy ogarną! xD
Rozdział jest świetny i czekam na kolejny.
Jeżeli nie czytałaś to zapraszam na nowy na: http://glupimaszczescie.blogspot.com
Cześć :)
OdpowiedzUsuńhttp://did-you-forget-that-i-was-even-alive.blog.onet.pl/2013/11/01/odcinek-3/
Chciałaś żebym cię poinformowała,także oto jestem z kolejnym odcinkiem,mam nadzieje że wpadniesz i że ci się spodoba.
Pozdrawiam:)