Oczami Andrzeja…
Mamy medala!!! Tylko
to dźwięczy wciąż w moich uszach. I to nie byle jaki medal, bo złoty. Ci
kibice… I mazurek. To było niesamowite uczucie! Mój debiut w kadrze, ale jaki
udany. Obserwuję jak z hali powoli
wszyscy wychodzą. Chcę wypatrzeć ją, wiem że tu jest, bo widziałam ją
przed meczem z dziewczynami. Idę powoli pod wyjście z hali oczekując, że ona
tam będzie. Nie mylę się. Chwile po mnie również się tam pojawia . Uśmiecham
się na jej widok. Rozgląda się dookoła jakby kogoś szukała. Gdy na moment się
odwraca widzę coś co mnie całkowicie zbija z tropu. Na jej koszulce
reprezentacyjnej widnieje moje nazwisko
i mój numerek z kadry. Nie rozumiem tego,
ale postanawiam nie wnikać. To daje mi nadzieję, że brunetka obdarzy
mnie chociaż odrobinką sympatii.
- Cześć koleżanko. – witam się z nią, ona natychmiast się odwraca. Znając życie za chwile padnie kilka niezbyt miłych słów pod moim adresem, ale nie przejmuje się ty za bardzo.
- Śledzisz mnie?! – stwierdza z oburzeniem i zakłada ręce na piersi mierząc mnie wzrokiem, trochę dziwnie się czuję.
- Nie. Po prostu ciszę się że cię widzę. – odpowiadam zgodnie z prawdą, jednak ona mi nie wierzy
- Jesteś nienormalny. Nie mam zamiaru z tobą dłużej rozmawiać! Co za idiota! Myślisz, że po uśmiechasz się kretyńsko, powiesz parę miłych słów to ja polecę od razu w twoje ramiona i będę przesłodko miła? Mylisz się. Nie jestem taka głupia, tacy jak ty to…- wpijam się w jej usta przerywając tą bezsensowna paplaninę. Czemu to robię ? Nie mam pojęcia, tak jakoś mnie samo naszło. Czuję jak odwzajemnia mój pocałunek. Ale za chwilę się odrywa. Niestety… Z jej oczu ciskają błyskawice.
- Nie trzeba było tyle gadać. – mówię gdy widzę, że chce wypowiedzieć kilka niecenzuralnych słów pod moim adresem. Po chwili czuję jak uderza mój policzek. Odruchowo dotykam go ręką.
- Nie trzeba było mnie całować. – odpowiada mi ze złością i idzie gdzieś przed siebie.
- I tak wiem, że Ci się podobało. – krzyczę za nią. Wiem, że to słyszy, ale nie zwraca na to uwagi. Patrzę na jej oddalającą się sylwetkę przez chwilę. Później wracam do chłopaków.
- Cześć koleżanko. – witam się z nią, ona natychmiast się odwraca. Znając życie za chwile padnie kilka niezbyt miłych słów pod moim adresem, ale nie przejmuje się ty za bardzo.
- Śledzisz mnie?! – stwierdza z oburzeniem i zakłada ręce na piersi mierząc mnie wzrokiem, trochę dziwnie się czuję.
- Nie. Po prostu ciszę się że cię widzę. – odpowiadam zgodnie z prawdą, jednak ona mi nie wierzy
- Jesteś nienormalny. Nie mam zamiaru z tobą dłużej rozmawiać! Co za idiota! Myślisz, że po uśmiechasz się kretyńsko, powiesz parę miłych słów to ja polecę od razu w twoje ramiona i będę przesłodko miła? Mylisz się. Nie jestem taka głupia, tacy jak ty to…- wpijam się w jej usta przerywając tą bezsensowna paplaninę. Czemu to robię ? Nie mam pojęcia, tak jakoś mnie samo naszło. Czuję jak odwzajemnia mój pocałunek. Ale za chwilę się odrywa. Niestety… Z jej oczu ciskają błyskawice.
- Nie trzeba było tyle gadać. – mówię gdy widzę, że chce wypowiedzieć kilka niecenzuralnych słów pod moim adresem. Po chwili czuję jak uderza mój policzek. Odruchowo dotykam go ręką.
- Nie trzeba było mnie całować. – odpowiada mi ze złością i idzie gdzieś przed siebie.
- I tak wiem, że Ci się podobało. – krzyczę za nią. Wiem, że to słyszy, ale nie zwraca na to uwagi. Patrzę na jej oddalającą się sylwetkę przez chwilę. Później wracam do chłopaków.
Oczami Klaudii…
Co za kretyn, osioł, idiota, patafian przez ostatnie kilka minut nie robię nic innego tylko wyzywam tego Ogra. Pocałował mnie! Tak po prostu… Co to ja jego dziewczyna jestem ?! Niech jej pcha język do gardła. Chyba, że nie ma…. Wcale mnie to nie dziwi…
- Cześć młoda? Jak mecz? – słyszę głos mojego kochanego braciszka, no dłużej czekać na niego się nie dało…
- Mecz jak mecz. Umieją grać wygrali. – wzruszam ramionami. Nie jaram się za bardzo tym całym sportem, cóż jestem przeciwieństwem mojego brata. On przecież wielki sportowiec. Big star Polskiej piłki nożnej...
- Zero emocji z twojej strony. – kręci głową ze zrezygnowaniem. Zerkam na moją szwagierkę ona tylko się z niego śmieje, chociaż ona niby ma w sobie więcej emocji sportowych ode mnie.
- Bywa… Pogadałeś już z tym swoim przyjacielem? – pytam od niechcenia. Niech nie myśli, że się nim nie interesuję.
- Tak. Mogę was w sumie poznać. – porusza charakterystycznie brwiami. No tak pewnie w głowie już ma jakiś plan.
- Ty wiesz… nie mógłbyś. Pewnie on też jakiś kretyn typu tego co dziś widziałam. – odpowiadam i wsiadam do samochodu czekając aż ruszymy w końcu w stronę domu.
Oczami Blanki…
Siedzę i czekam na Alicje która poszła gdzieś tam do Kurka. Przecież ma swojego Mistrza Europy. W końcu nasi siatkarze wrócili do triumfowania. Atmosfera była niesamowita. A oni są prze szczęśliwi i to jest chyba najważniejsze, że udowadniają wszystkim, którzy w nich nie wierzyli, że potrafią wygrywać.
- Blanuś ! – słyszę radosny okrzyk za sobą i widzę… Wojtka? W tej jednej chwili zapominam o tym co dziś się wydarzyło, o wszystkim, bo znowu pojawił się on. Mój przyjaciel. Tylko. Mimo wszystko przyznaję, że mi go brakowało.
- Cześć. – odpowiadam z uśmiechem, a on natychmiast mocno mnie przytula do siebie. Nie powiem przyjemnie jest być w jego objęciach, chociaż przez chwilę.
- Tęskniłem. – mówi gdy mnie wypuszcza. Zaskakuje mnie tym trochę. – Wiesz ja w zasadzie muszę zaraz uciekać. Chłopaki czekają. Ale przywitać się musiałem.
- Rozumiem. – spuszczam głowę na chwile, nie chcę dać po sobie poznać, że żałuję, że tak szybko musi iść.- Miło cię widzieć.
- Niedługo sezon ligowy. Znowu będziemy niedaleko siebie. Więc co powtórka z wakacji? – śmieje się do mnie, ja tylko robię potwierdzający gest głową. – A może… Chodź z nami na imprezę.
- Ja? – pytam zaskoczona. On tylko z wyszczerzem kiwa głową i robi proszącą minę. – Zgoda. – odpowiadam i po chwili idziemy w kierunku Kłosa i Wrony.
Oczami Bartka…
Wygraliśmy!! Wygraliśmy!! Wygraliśmy !! W końcu
przywieźliśmy medal ! Niesamowite czuć jak kolejny złoty krążek zawisa na szyi.
Teraz oczami wypatruje mojej Alicji. Chcę po raz kolejny cieszyć się razem z
nią.
- Gratulacje synku. – słyszę głos mamy. Patrzę przed siebie widzę moich rodziców. Moje szczęście nie trwa zbyt długo.
-Dzięki. – uśmiecham się nerwowo.
- Wiesz, nie widzieliśmy Leny nie ma jej tu? Nie mogła przyjechać? - no tak moja mama jak zwykle o jednym. O jej idealnej synowej, jak to wielokrotnie podkreślała. Chyba muszę powiedzieć im prawdę. W końcu jestem tu z Alą.
- Wiesz mamo…. – zaczynam starając się wszystko wyjaśnić.
- Mimo tego, że jej tu nie ma, to i tak wiem, że lepszej dziewczyny sobie byś nie znalazł. Ja nawet bym, żadnej tak bardzo nie polubiła. – nie dane jest mi powiedzieć całej prawdy. Moja mama jak zwykle mi przerywa. Ale może to znak, że nie powinienem mówić wszystkiego? Jeśli powiem i dojdzie do spotkania z Alą, może usłyszeć od nich kilka przykrych słów. A tego bym nie chciał.
- Właśnie, skoro twoja matka o tym wspomniała. Kim jest ta dziewczyna, z którą ostatnio często ci robią zdjęcia? Taka ładna brunetka… - próbuje mi nakreślić tą osobę ojciec. Tylko ja wiem o kim on mówi. O mojej Ali, miłej sympatycznej, kochanej. Nie miałem pojęcia, że on dotrze do takich zdjęć. Co mam mu odpowiedzieć?
- To Ala, moja… koleżanka. Mieszka niedaleko ośrodka w Spale. Przyjaźnimy się. – kłamię… Nie chce by spotkała się z nie miła opinią rodziców, ale też boję ich reakcji na to, że jestem z kimś innym niż Lena.
- To ona stoi tam za tobą? – pyta ojciec a ja nieruchomieję. Odwracam się z nadzieją, że nie słyszała. Widzę jak patrzy na mnie nic nie mówiąc. Patrzę w jej oczy widzę w nich tonę bólu. Słyszała…
- Gratulacje synku. – słyszę głos mamy. Patrzę przed siebie widzę moich rodziców. Moje szczęście nie trwa zbyt długo.
-Dzięki. – uśmiecham się nerwowo.
- Wiesz, nie widzieliśmy Leny nie ma jej tu? Nie mogła przyjechać? - no tak moja mama jak zwykle o jednym. O jej idealnej synowej, jak to wielokrotnie podkreślała. Chyba muszę powiedzieć im prawdę. W końcu jestem tu z Alą.
- Wiesz mamo…. – zaczynam starając się wszystko wyjaśnić.
- Mimo tego, że jej tu nie ma, to i tak wiem, że lepszej dziewczyny sobie byś nie znalazł. Ja nawet bym, żadnej tak bardzo nie polubiła. – nie dane jest mi powiedzieć całej prawdy. Moja mama jak zwykle mi przerywa. Ale może to znak, że nie powinienem mówić wszystkiego? Jeśli powiem i dojdzie do spotkania z Alą, może usłyszeć od nich kilka przykrych słów. A tego bym nie chciał.
- Właśnie, skoro twoja matka o tym wspomniała. Kim jest ta dziewczyna, z którą ostatnio często ci robią zdjęcia? Taka ładna brunetka… - próbuje mi nakreślić tą osobę ojciec. Tylko ja wiem o kim on mówi. O mojej Ali, miłej sympatycznej, kochanej. Nie miałem pojęcia, że on dotrze do takich zdjęć. Co mam mu odpowiedzieć?
- To Ala, moja… koleżanka. Mieszka niedaleko ośrodka w Spale. Przyjaźnimy się. – kłamię… Nie chce by spotkała się z nie miła opinią rodziców, ale też boję ich reakcji na to, że jestem z kimś innym niż Lena.
- To ona stoi tam za tobą? – pyta ojciec a ja nieruchomieję. Odwracam się z nadzieją, że nie słyszała. Widzę jak patrzy na mnie nic nie mówiąc. Patrzę w jej oczy widzę w nich tonę bólu. Słyszała…
Oczami Alicji…
Tylko koleżanka… Czyli nie kocha… Kocha ją. Kocha Lenę. Ja
byłam kimś zamiast. Wychodzę z hali siadam na ciepłym od słońca murku obok
niej. Czuję jak przeze mnie przechodzi fala paraliżującego bólu. Moje serce się
rozpada… jakby ktoś rwał je na małe kawałki pastwiąc się nad nimi przy okazji.
- Przepraszam… - słyszę nad sobą jego głos. Wiem, że stoi naprzeciwko mnie, nie mam odwagi na niego spojrzeć. – To wszystko nie tak… - słysząc, że próbuje zacząć cokolwiek wyjaśniać wstaję i patrzę przed siebie, nie spojrzę mu w oczy. Wszystko co chcę powiedzieć wtedy uleci,
- Nie masz za co przepraszać…. To nie twoja wina, że kochasz nadal Lenę. – z każdym słowem czuję jak w moim gardle rośnie co raz większa gula.
- Ala, ja jej wcale … - chce coś powiedzieć, jednak ja mu przerywam
- Kochasz ją. I nie mów, że nie. Gdyby tak było powiedział byś o nas rodzicom. Nie potrafiłeś. Ona jest nadal tam w twoim sercu. Może chciałeś mną, ją sobie zastąpić. To do niczego nie prowadzi. Dlatego… Zapomnij o mnie. Walcz o nią. Na pewno uda wam się wszystko wyjaśnić. Zawsze chciałam byś był szczęśliwy. Jeśli ona ma ci dać to szczęście, wróć do niej. Nie mam zamiaru stać na drodze do twojego szczęścia. Te kilka miesięcy z tobą były dla mnie czymś wyjątkowym, przez chwilę miałam cię przy sobie. Nie zapomnę tego. Dziękuję za to. Życzę ci szczęścia z nią. – kończę swoją wypowiedź. W moich oczach gromadzi się co raz więcej łez, nie chce przy nim płakać… Całuję go delikatnie w policzek i odchodzę w stronę hotelu. Czuje jak odprowadza mnie wzrokiem, na szczęście nie usiłuje już niczego do mnie mówić, wtedy mogłabym już nie wytrzymać…
- Przepraszam… - słyszę nad sobą jego głos. Wiem, że stoi naprzeciwko mnie, nie mam odwagi na niego spojrzeć. – To wszystko nie tak… - słysząc, że próbuje zacząć cokolwiek wyjaśniać wstaję i patrzę przed siebie, nie spojrzę mu w oczy. Wszystko co chcę powiedzieć wtedy uleci,
- Nie masz za co przepraszać…. To nie twoja wina, że kochasz nadal Lenę. – z każdym słowem czuję jak w moim gardle rośnie co raz większa gula.
- Ala, ja jej wcale … - chce coś powiedzieć, jednak ja mu przerywam
- Kochasz ją. I nie mów, że nie. Gdyby tak było powiedział byś o nas rodzicom. Nie potrafiłeś. Ona jest nadal tam w twoim sercu. Może chciałeś mną, ją sobie zastąpić. To do niczego nie prowadzi. Dlatego… Zapomnij o mnie. Walcz o nią. Na pewno uda wam się wszystko wyjaśnić. Zawsze chciałam byś był szczęśliwy. Jeśli ona ma ci dać to szczęście, wróć do niej. Nie mam zamiaru stać na drodze do twojego szczęścia. Te kilka miesięcy z tobą były dla mnie czymś wyjątkowym, przez chwilę miałam cię przy sobie. Nie zapomnę tego. Dziękuję za to. Życzę ci szczęścia z nią. – kończę swoją wypowiedź. W moich oczach gromadzi się co raz więcej łez, nie chce przy nim płakać… Całuję go delikatnie w policzek i odchodzę w stronę hotelu. Czuje jak odprowadza mnie wzrokiem, na szczęście nie usiłuje już niczego do mnie mówić, wtedy mogłabym już nie wytrzymać…
Oczami Wojtka…
Dałem się namówić na ta Danię. Teraz idziemy razem na imprezę ja, Blanka, Kłos i Wrona. Mamy świętować pierwszy reprezentacyjny medal Wrony. On jest w nadzwyczaj świetnym humorze. Nagle gdzieś za szybą jednego z barów, wydaje mi się, że widzę Kurka. Przystaję na moment by się upewnić. Tak to on, pije jakiś alkohol i ma nadzwyczaj smutną minę i jakiś taki nieobecny wzrok. Dziwne.. w końcu dostał MVP. A może… Nie! Nie mogę myśleć o niej. Dziś się bawię z przyjaciółmi, a mi się tylko przewidziało.
- Włodi ruszaj szybciej to dupsko! Strzelimy samojebkę– słyszę głos Kłosa i od razu wybucham śmiechem. Jak samojebka to muszę faktycznie lecieć do nich.
- Jestem, jestem, wyciągaj telefona! – śmieję się i obejmuję Blankę ramieniem do zdjęcia, zaskakuję ją tym, ale co tam. Ważne, że dobrze się przy niej bawię po za tym mamy dziś imprezować tak?
~~~~
Hej ! Rozdział średni.... Napisany dawno dlatego Wojtka nie ma w składzie na ME.. Włodi wybacz !! :P Jakoś naprawie ten mój błąd:P
Kochani przepraszam was mocno że nie czytam, przez ostatni tydzień nie było mnie w domu więc, nadrobię ! Powoli jakoś dam radę:) Obiecuje :>
Zapraszam was na powrót do miedzy-siatkowka-a-miloscia Gdzie możecie poczytać o dalszych losach Martynki i jej braciszka Bartosza:) Jak i jej konfrontacjach ze Zbysiem:P
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Kochani przepraszam was mocno że nie czytam, przez ostatni tydzień nie było mnie w domu więc, nadrobię ! Powoli jakoś dam radę:) Obiecuje :>
Zapraszam was na powrót do miedzy-siatkowka-a-miloscia Gdzie możecie poczytać o dalszych losach Martynki i jej braciszka Bartosza:) Jak i jej konfrontacjach ze Zbysiem:P
POZDRAWIAM !!!
Paulka
No to się Bartuś doigrał! Nie ma co! Debil i tyle.. Powinien już dawno powiedzieć rodzicom o Ali, a nie ukrywać przed nimi prawdę. Pomimo tego, że Lena jest ulubienicą mamusi to przede wszystkim powinien być silnym mężczyzną i postawić na swoim. Współczuję Ali;/ Jednak Andrzej mnie zaskoczył^^ Genialny był haha:) Będzie coś z tego:) Hehe może Wojtek w końcu odnajdzie szczęście w ramionach Blanki^^ Życzę im tego z całego serducha. Pozdrawiam;*
OdpowiedzUsuńJak możesz myśleć,że ten rozdział jest średni... Boże ale ta Klaudia omotała Wronę. Wyzywa go,bije a ten dalej swoje. Moment pocałunku bardzo mnie rozbawił i ta pewność siebie Andrzejka.Klaudia się zdziwi jak pozna przyjaciela swojego braciszka ;D Wiedziałam,że to kłamstwo Kurka wyjdzie na jaw. Zachował się jak dupek. Mały chłopiec,który nie potrafi sprzeciwić się mamusi. Bardzo szkoda mi Ali. Ach,Kłos i te jego samojebki ;p Hmm Czyżby między Wojtkiem a Blanką wszystko zmierzało ku jednemu ?Oby. Podsumowując kolejny świetny rozdział ;*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Przepraszam,że tu ale gadu mi świruje! Wrrr. Zapraszam już na przedostatni. http://senna-rzeczywistosc.blogspot.com
UsuńNo to sie Uszaty doigrał!!Jak on to sobie wyobrażał? Ile ma lat 3,5, że boi się mamusi powiedzieć, że ma własne życie i układa je sobie z kim chce! No to mnie zdenerwował na całego!
OdpowiedzUsuńKurek popełnił błąd nie mówiąc rodzicom prawdy. To i tak wyjdzie na jaw, w sumie już wyszło, a cierpi przez to Alicja. Mam wrażenie, że jego matka wywiera na nim pewnego rodzaju presję. Inna nie, tylko Lena. A inna byłaby gorsza??
OdpowiedzUsuńAndrzej znów spotkał Klaudię i znów ich spotkanie nie potoczyło się zbyt dobrze. Ale Andrzej nie odpuści. Tak coś mi się wydaje.
No faktycznie Kurek mógł powiedzieć rodzicom, że nie jest już z Leną, tylko z Alą. To co rodzice by powiedzieli, nie powinno go obchodzić, bo to on był z Alą a nie oni. Teraz ma za swoje. Jednak mam nadzieję, że się pogodzą, bo nie chcę, żeby Blanka cierpiała, jak Wojtek pójdzie do Ali.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBosski *.*
OdpowiedzUsuńświetne :3
OdpowiedzUsuńŚwietne opko, narazie nadrabiam ;)
OdpowiedzUsuńserdecznie zapraszam na moje nowe opowiadanie.
http://carla-and-alex.blogspot.com/
Przepraszam, ze teraz komentuję, ale szkoła pochłania mi cały czas.
OdpowiedzUsuńKurek zachował się jak świnia delikatnie mówiąc. Mógł od razu powiedzieć, że już nie jest z Leną a nie kręcić. Ala bardzo dobrze zrobiła, ale mam nadzieję, ze Wojtuś nie poleci do niej w podskokach.
Andrzej chyba za dużo sobie wyobraża ja na miejscu Klaudii zrobił bym to samo, a może i nie zależy kto by mnie pocałował.
Pozdrawiam Via.
http://tydzienwrzesnia.blogspot.com/2013/09/rozdzia-drugi.html zapraszam :)
OdpowiedzUsuń