Oczami Alicji...
Wchodzę właśnie do swojego pokoju w rodzinnym domu, dawno mnie nie było w Spalskich lasach. Rzucam torbę na łóżko i zajmuje miejsce obok niej. Przez ten rok zmieniło się tak wiele. Byłam z Bartkiem, później się rozstaliśmy i pojawił się Wojtek. Właśnie, mój związek z Włodarczykiem wisi na włosku. Nic nie było już takie jak wcześniej. Po pożegnalnej imprezie widzieliśmy się zaledwie raz i chyba nie brakuje nam zbytnio swojego towarzystwa, bo jeśli raz dziennie dostanę wiadomość co u mnie to i tak jest dobrze. A to dziwne w związku, prawda? Może to między nami się wypaliło? Nie mam pojęcia co się z nami stało.
- Ala! Jak cie dawno nie widziałem ! – usłyszałam głos Nowakowskiego i poczułam jak mnie przytula
- Bardzo dawno, a dokładnie na finale. – pokazuje mu rząd ząbków, a on tylko przewrócił oczami
- Przyjdziesz do nas? Tak w ogóle Bartek za kilka dni dołączy. – mówi cwaniacko się uśmiechając
- Może później. Wiem, że wraca. Jarosza teraz nie ma…. – zauważam dając mu do zrozumienia, że wiesz o co mu chodzi
- Ale ja jestem! To nie znaczy, ze sobie sam nie poradzę! – mówi obrażony. A mi od razu przed oczami stają ich próby swatania mnie z Bartkiem. Bez nich było by nudno.
- Piotrek, serio brakowało mi ciebie, ale tylko trochę. – mówię ze szczerością, co mu poprawia nastrój
- Bartka pewnie też. – stwierdza, a ja tylko wzdycham
- Piotruś, tym razem nic nie zdziałasz. – odpowiadam, chociaż muszę przyznać, ze boje się co ten człowiek znowu wymyśli
Oczami Wojtka...
Postanowiłem w końcu wybrać się do spalskich lasów. Dawno się nie widziałem z Alicją. Nasz kontakt się urywał, a przecież jeśli kogoś kochasz chcesz z nim spędzać jak najwięcej czasu. Chyba coś nam się rozsypało. I naprawdę się zastanawiam czy nas związek ma sens. Wydawało mi się, ze ją kocham, że jest cudownie. Ale chyba gdyby tak było teraz nie miałbym wątpliwości, które się pogłębiały. Podjeżdżam pod dom brunetki i widzę jak ona akurat wychodzi z domu. Ma wyraźnie zaskoczoną minę na mój widok.
- Hej. – uśmiecham się dając jej całusa.
- Cześć Wojtuś. Miło, że jesteś. Wejdziesz? – proponuje, a ja bez większych oporów się zgadzam. Siadam wygodnie w jej salonie. Między nami panuje cisza. To dziwne jak na pare osób która jest razem.
- Chyba musimy porozmawiać, - wzdycham i patrze na twarz brunetki, z której momentalnie znika uśmiech
- Też uważasz, że coś się rozsypuje? – pyta, a ja tylko patrzę na stolik stojący przede mną nie wiedząc co powiedzieć
- Tak, też to zauważyłem. Nas już chyba nie ma. – mówię chowając twarz w dłonie, to chyba najgorsze zdanie jakie kiedykolwiek powiedziałem.
- Wydaje mi się, że powinniśmy się rozstać. – mówi cicho nawet nie patrząc na mnie
- Przepraszam Aluś, że to zepsułem…. – odpowiadam ze smutkiem i czuje jak ona podchodzi do mnie i mnie przytula
- To nie twoja wina. Po prostu tak się stało, ale to chyba nie oznacza, że nie możemy się przyjaźnić. – uśmiecha się w moim kierunku. Alicja ma chyba rację, przecież świetnie się dogadywaliśmy, więc nie ma sensu się kłócić. Widać tak musiało być. Po za tym chyba czuję jakąś ulgę, w związku z naszym rozstaniem. Nie będziemy się oboje męczyć.
- Wiesz co? Mimo wszystko te miesiące z tobą były wspaniałe. Dziękuję ci za nie. – stwierdzam z uśmiechem
- Ja tobie też dziękuję. – mówi przytulając mnie – Może pójdziesz ze mną do chłopaków, mam zaproszenie na wieczór? – proponuje, a ja od razu się zgadzam. Niektórych dawno nie widziałam, więc chętnie się z nimi spotkam.
Oczami Bartka...
Nareszcie jestem w Polsce. Sezon klubowy mogę zaliczyć chyba
do jak najbardziej udanych. Siedzę właśnie w rodzinnym mieszkaniu i opowiadam
rodzicom co się działo w pięknej Italii.
Zwłaszcza mój ojciec musiał wszystko dokładne wiedzieć jeśli chodzi o
sprawy siatkarskie. I bądź tu synem siatkarza.
- Barteeeek! – słyszę za sobą i patrze na mojego brata. - Spójrz wygrałem! - Macha mi przed oczami złotym medalem. No tak, taki mały a już ma sukcesy.
- No to gratuluje, jeszcze trochę i będziesz lepszy ode mnie. – śmieję się patrząc na Kubę
- Już jestem. Bo to złoto jest fajniejsze niż to twoje! Ja je zdobyłem Polsce, a nie w jakichś tam Włoszech. U nas jest fajniej. – stwierdza rozpromieniony, ma trochę racji. Nigdzie nie ma takiego klimatu jak w polskich halach. Po za tym tutaj jest fajnie też z jednego powodu, że pewna kobieta tutaj mieszka i już za kilka dni ją zobaczę.
- Masz rację. Zazdroszczę ci. – odpowiadam biorąc do ręki jego medal i dokładnie mu się przyglądając
- Wiem! A jak wrócisz do Spały, to znowu spotkasz tą ładną dziewczynę? – pyta, a ja nieruchomieje. Muszę przyznać, że naprawdę mnie zaskoczył tym pytaniem.
- Mam taką nadzieje Kubuś. – uśmiechnąłem do niego, naszą pogawędkę przerwa dźwięk nadchodzącego sms-a. Wyciągam telefon z kieszeni. Zaśmiałem się widząc, że to Piotrek jest nadawcą, chyba się bardzo za mną stęsknił. Bez zastanowienia otwieram wiadomość i niedowierzaniem czytam jej treść kilka razy.
Mam good newsa! Twoja lejdi jest już wolna. Tylko teraz tego nie spieprz. Piter. :D
Czyli to by oznaczało, ze Ala zerwała z Wojtkiem? To nie możliwe, przecież byli szczęśliwi. Może on jej coś zrobił? Jedno jest pewne muszę z nią porozmawiać i w jakiś sposób jej pomóc, bo pewnie cierpi.
- Barteeeek! – słyszę za sobą i patrze na mojego brata. - Spójrz wygrałem! - Macha mi przed oczami złotym medalem. No tak, taki mały a już ma sukcesy.
- No to gratuluje, jeszcze trochę i będziesz lepszy ode mnie. – śmieję się patrząc na Kubę
- Już jestem. Bo to złoto jest fajniejsze niż to twoje! Ja je zdobyłem Polsce, a nie w jakichś tam Włoszech. U nas jest fajniej. – stwierdza rozpromieniony, ma trochę racji. Nigdzie nie ma takiego klimatu jak w polskich halach. Po za tym tutaj jest fajnie też z jednego powodu, że pewna kobieta tutaj mieszka i już za kilka dni ją zobaczę.
- Masz rację. Zazdroszczę ci. – odpowiadam biorąc do ręki jego medal i dokładnie mu się przyglądając
- Wiem! A jak wrócisz do Spały, to znowu spotkasz tą ładną dziewczynę? – pyta, a ja nieruchomieje. Muszę przyznać, że naprawdę mnie zaskoczył tym pytaniem.
- Mam taką nadzieje Kubuś. – uśmiechnąłem do niego, naszą pogawędkę przerwa dźwięk nadchodzącego sms-a. Wyciągam telefon z kieszeni. Zaśmiałem się widząc, że to Piotrek jest nadawcą, chyba się bardzo za mną stęsknił. Bez zastanowienia otwieram wiadomość i niedowierzaniem czytam jej treść kilka razy.
Mam good newsa! Twoja lejdi jest już wolna. Tylko teraz tego nie spieprz. Piter. :D
Czyli to by oznaczało, ze Ala zerwała z Wojtkiem? To nie możliwe, przecież byli szczęśliwi. Może on jej coś zrobił? Jedno jest pewne muszę z nią porozmawiać i w jakiś sposób jej pomóc, bo pewnie cierpi.
Oczami Blanki...
Alicja dziś wróciła do domu, a ja postanowiłam zostać
jeszcze w Łodzi. Siedzę właśnie na kanapie czytając książkę. Myślę cały czas o
tym jak bardzo zraniłam Maćka. Nie zasłużył na to. Próbowałam go przeprosić,
ale na darmo. Nie chciał ze mną rozmawiać, nie dziwię się mu ani trochę, mam
nadzieję, że jakoś ułoży sobie życie, bo jest świetnym chłopakiem. Moje rozmyślania przerywa mój telefon. Nie
patrząc nawet na wyświetlacz odbieram.
- Hej Blanuś! – słysze radosne powitanie mojej przyjaciółki
- No hej , co tam? - pytam, odpowiada mi jej śmiech i jakaś reprymenda do kogoś kto stoi obok
- Przepraszam, cię oni są niemożliwi. Wiem, że to nie jest rozmowa na telefon, ale wolałabym, żebyś się dowiedziała tego ode mnie, bo się przyjaźnimy. –jej ton zmienił się natychmiast na poważny. Przestraszyła mnie tym trochę.
- Co się stało? – zapytałam, z drobną obawą, jednak dość szybko uzyskałam odpowiedź
- Zerwałam z Wojtkiem. – zakomunikowała mi, a mnie wbiło w kanapę. Zastanawiam się czy aby na pewno dobrze usłyszałam. Przecież oni byli fajną parą.
- Przykro mi. – powiedziałam ciszej do telefonu
- A nam nie. To było dobre wyjście, nic już do siebie nie czujemy poza sympatią. Obojgu nam chyba to dobrze zrobiło. Chciałam ci też powiedzieć, że jeśli się stanie tak, że się do siebie zbliżycie, to ja nie mam nic przeciwko. Wojtek dużo o tobie mówił ostatnio, myślę, że jest na to szansa. Zwłaszcza, że ci na nim zależy. – oznajmia mi radosnym tonem. Wiem doskonale, że teraz się uśmiecha przy telefonie, znam ją od przedszkola. Zaskakuje mnie tym zachowaniem, a szczególnie tym co powiedziała o Włodarczyku i o mnie. Nie do końca w to chce mi się wierzyć, ale podobno, nigdy niczego nie można wykluczać.
- Hej Blanuś! – słysze radosne powitanie mojej przyjaciółki
- No hej , co tam? - pytam, odpowiada mi jej śmiech i jakaś reprymenda do kogoś kto stoi obok
- Przepraszam, cię oni są niemożliwi. Wiem, że to nie jest rozmowa na telefon, ale wolałabym, żebyś się dowiedziała tego ode mnie, bo się przyjaźnimy. –jej ton zmienił się natychmiast na poważny. Przestraszyła mnie tym trochę.
- Co się stało? – zapytałam, z drobną obawą, jednak dość szybko uzyskałam odpowiedź
- Zerwałam z Wojtkiem. – zakomunikowała mi, a mnie wbiło w kanapę. Zastanawiam się czy aby na pewno dobrze usłyszałam. Przecież oni byli fajną parą.
- Przykro mi. – powiedziałam ciszej do telefonu
- A nam nie. To było dobre wyjście, nic już do siebie nie czujemy poza sympatią. Obojgu nam chyba to dobrze zrobiło. Chciałam ci też powiedzieć, że jeśli się stanie tak, że się do siebie zbliżycie, to ja nie mam nic przeciwko. Wojtek dużo o tobie mówił ostatnio, myślę, że jest na to szansa. Zwłaszcza, że ci na nim zależy. – oznajmia mi radosnym tonem. Wiem doskonale, że teraz się uśmiecha przy telefonie, znam ją od przedszkola. Zaskakuje mnie tym zachowaniem, a szczególnie tym co powiedziała o Włodarczyku i o mnie. Nie do końca w to chce mi się wierzyć, ale podobno, nigdy niczego nie można wykluczać.
Oczami Klaudii...
Jest niemal środek nocy. Właśnie usiłuje zasnąć przewracając
się z boku na bok. Chyba tęsknię za Andrzejem, za jego obecnością obok mnie. Nigdy
bym nie pomyślała, że ten przerośnięty ogr stanie się tak ważną częścią mojego
życia, nie wyobrażam sobie by go w nim nie było. Chociaż czasami mnie irytuje
to wiem, że bez niego było by ciężko. Z
obrazem siatkarza przed oczami czuję jak powoli odpływam. Jednak złośliwy dzwonek
do drzwi mi na to nie pozwala. Zirytowana zarzucam na siebie szlafrok i idę otworzy,
w progu stoi mój jakże ukochany brat.
- Witaj siostrzyczko! Mam nadzieję, że cię nie obudziłem? – pyta wymijając mnie w drzwiach
- Nie wcale! I wejdź rozgość się. – ironizuję, człapiąc za nim w stronę salonu
- Dobra mam wino na przeprosiny. – stawia butelkę, czerwonego wina na środku szklanego stolika. Natychmiast się podnoszę z miejsca i stawiam nam dwa kieliszki, które po chwili zostają napełnione przez Roberta. Czas nam szybko leci, on opowiada o tym co dzieje się w Niemczech ja o studiach.
- Brakowało mi tego. – stwierdzam siadać po turecku na fotelu. Kiedyś zawsze potrafiliśmy przesiedzieć całą noc i przegadać o głupotach, jakby nie patrzeć, jesteśmy zgodnym rodzeństwem.
- Mi też. Zawsze lubiłem, gdy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy. – zamyślił się na chwilę upijając łyk wina
- Nie trzeba było wyjeżdżać do tych Niemców! – Mruczę z pretensją w jego stronę.
- Nie narzekaj, chyba ci się tu nie nudzi? Jak tam mój szwagier? Sprawdza się? – Dopytuję się mój kochany brat poruszając charakterystycznie brwiami. Rzucam w niego poduszką leżącą obok fotela
- Teraz to siedzi w Spalę i ciężko trenuje, w przeciwieństwie co do niektórych piłkarzy. – odpowiadam wskazując na niego za co obrywam tą samą poduszką, niczym bumerangiem
- Ja też ciężko pracuję! A tak w ogóle powiedz mi kiedy się hajtniecie? Potańczył bym na weselu. – stwierdza podpierając brodę na ręku
- Zaręczam ci, że dowiesz się o tym pierwszy. – uśmiecham się do niego ,
- Zaręczaj się zaręczaj! Macie moje błogosławieństwo! Może Endrju cię trochę ogarnie i nie będziesz taka pyskata. – pokazuje mi język, a ja tylko kręcę głową. Na razie nie planuje ślubu, Andrzej chyba też nie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Chociaż jak się tak głębiej zastanawiam, to chyba chciałabym właśnie z nim spędzić resztę życia.
- Witaj siostrzyczko! Mam nadzieję, że cię nie obudziłem? – pyta wymijając mnie w drzwiach
- Nie wcale! I wejdź rozgość się. – ironizuję, człapiąc za nim w stronę salonu
- Dobra mam wino na przeprosiny. – stawia butelkę, czerwonego wina na środku szklanego stolika. Natychmiast się podnoszę z miejsca i stawiam nam dwa kieliszki, które po chwili zostają napełnione przez Roberta. Czas nam szybko leci, on opowiada o tym co dzieje się w Niemczech ja o studiach.
- Brakowało mi tego. – stwierdzam siadać po turecku na fotelu. Kiedyś zawsze potrafiliśmy przesiedzieć całą noc i przegadać o głupotach, jakby nie patrzeć, jesteśmy zgodnym rodzeństwem.
- Mi też. Zawsze lubiłem, gdy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy. – zamyślił się na chwilę upijając łyk wina
- Nie trzeba było wyjeżdżać do tych Niemców! – Mruczę z pretensją w jego stronę.
- Nie narzekaj, chyba ci się tu nie nudzi? Jak tam mój szwagier? Sprawdza się? – Dopytuję się mój kochany brat poruszając charakterystycznie brwiami. Rzucam w niego poduszką leżącą obok fotela
- Teraz to siedzi w Spalę i ciężko trenuje, w przeciwieństwie co do niektórych piłkarzy. – odpowiadam wskazując na niego za co obrywam tą samą poduszką, niczym bumerangiem
- Ja też ciężko pracuję! A tak w ogóle powiedz mi kiedy się hajtniecie? Potańczył bym na weselu. – stwierdza podpierając brodę na ręku
- Zaręczam ci, że dowiesz się o tym pierwszy. – uśmiecham się do niego ,
- Zaręczaj się zaręczaj! Macie moje błogosławieństwo! Może Endrju cię trochę ogarnie i nie będziesz taka pyskata. – pokazuje mi język, a ja tylko kręcę głową. Na razie nie planuje ślubu, Andrzej chyba też nie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Chociaż jak się tak głębiej zastanawiam, to chyba chciałabym właśnie z nim spędzić resztę życia.
Oczami Andrzeja....
Wracam, właśnie wraz z Karolem w stronę naszych pokojów. Musze przyznać, że dzisiaj było bardzo miło. Tęskniłem trochę za kadrą i nie mogę się doczekać, aż przyjdzie mi znowu grać w biało-czerwonych barw przed naszymi kibicami. Z drugiej jednak strony tęsknię za Klaudią i czekam na moment kiedy będziemy mogli się zobaczyć. Oprócz tego muszę wymyślić jakiś plan na zaręczyny. To musi być wyjątkowy dzień i tylko nasz. Na pewno muszę znaleźć jakieś magiczne miejsce.
- O chłopcy! Jak dobrze, że was widzę! Musimy chyba się zintegrować w słusznej sprawię. – słyszę rozradowany głos Nowakowskiego, który wchodzi pomiędzy mnie, a Karola i obejmuje nas ramieniem.
- Piter.. Ale wiesz, że my mamy już dziewczyny i ogólnie wolimy dziewczyny. – stwierdzam krzywiąc się lekko
- Ja też mam dziewczynę, ale nie ważne. Chodzi mi o integrację w słusznej sprawie! - podkreśla ponownie
- Ale to nie zmienia faktu, że wolimy się integrować z naszymi kobietami. – dodaje Kłos, a ja mu tylko przytakuje
- Ale wy jesteście zboczuchy. – wzdycha Nowakowski, ale po chwili kontynuuje dalej- Chodzi mi o to, że się przyjaźnicie z Alą prawda?
- No tak, ale co to ma do rzeczy? – pytam marszcząc brwi i uważnie obserwując Piotrka, który cwaniacko się uśmiecha
-A ma to, że ja się przyjaźnie z Bartkiem, a wy z nią, to musimy połączyć siły, by był wielki come back. Sami widzicie, że ona nie kocha Wojtka. A ja wiem, że Bartka tak i z wzajemnością. Pomożecie naszym gołąbeczkom być szczęśliwymi? – pyta robiąc minę kotka ze Shreka, muszę przyznać, że ten człowiek nigdy mnie nie przestanie zadziwiać. Z drugiej strony bardzo lubię Alicję i wydaje mi się, że zasługuje na szczęście. Najpierw muszę jednak zaobserwować, czy Piotrek na pewno się nie myli.
- Jeśli ogarniemy, że się nie mylisz to masz naszą pomoc jak w banku! – zapewnia go Karol, jakby czytał mi w myślach.
~~~~~
Witam was! Przepraszam, za to wyżej ale nie jestem w stanie napisać nic lepszego. :( Wiem, też że muszę jakoś to opowiadanie doprowadzić do końca i zamierzam to uczynić. Jak widzicie sytuacja w opowiadaniu się trochę hmm zmienia? Ale jak to wyjdzie dokładnie to się okaże :)
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Paulka
Robert poczekaj jeszcze chwile i będziesz się bawił na weselu siostry. Już niedługo Kochanieńki, już niedługo.
OdpowiedzUsuńJuż sobie wyobrażam ten wielki come back. Znając chłopaków to pewnie wymyślą coś niesamowitego i za to ich uwielbiam.
Czekam grzecznie na kolejny odcinek. Pozdrawiam:)
Kurcze, szkoda mi , że Ala zerwała z Wojtkiem... Przyzwyczaiłam się do nich, jako do pary. Ale chyba faktycznie Ala nadal kocha Bartka... Oby im się udało.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Uff cieszę się, że "odblokowałaś" bloga. Dziękuję!!! A kiedyś pojawia sie kolejnym rozdział ?
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńWitam! Miło mi, że pytacie i nie zapomnieliście jeszcze o tym blogu :) Ostatnio mam kiepsko z czasem, a tutaj akurat nie mam nic w zapasie. Myślę że w ciągu dwóch tygodni na pewno coś tu się pojawi. :) Wszystko zależy, od tego jak się wyrobie ze wszystkim sprawami związanymi ze studiami. No i czy przyjdzie ta wredna wena, która robi psikusy i często po prostu sobie znika:
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was serdecznie !!!
Paulka
Ufff to dobrze, ze coś się pojawi! Trzymam kciuki za wene!;)
UsuńCzekamy!
OdpowiedzUsuńWiem:D Dlatego pracuje nad kolejnym rozdziałem :D Do świąt coś będzie. Chciałam napisać wcześniej, ale obowiązki studenckie mi na to nie pozwalają :(
UsuńPOZDRAWIAM !!!
Paulka