sobota, 27 września 2014

Odcinek XXIII


Oczami Alicji...

Wraz z Wojtkiem witamy kolejnych gości w jego skromnym mieszkaniu. Po zdobyciu mistrzostwa przez Skrę świętowanie się nie kończy. Niestety to spotkanie będzie ostatnie w tym sezonie,  już nie długo chłopaków przywita Spała i zaczną się przygotowani do najważniejszego sezonu. Niestety mój Wojciech nie dostał powołania. A może to lepiej? Będziemy mieć więcej czasu dla siebie. Może uda nam się odbudować naszą relacje.  On już snuje dalekie plany na te wakacje. Uśmiecham się szeroko gdy widzę naszą bełchatowską gwiazdę wraz ze swoją partnerką.
- Witaj Alicjo.  Przynieśliśmy wino. Włodi się na tym nie zna. – uśmiecha się do mnie szeroko i podaje butelkę.
- Cześć wchodźcie. Karolcio jak zwykle czarujący. – odwzajemniam gest i wprowadzam swoich gości do środka
- O nie Kłos! – słyszysz głośny okrzyk Wrony.
- Przypominam ci, ze my się widzimy jeszcze w Spale!  Dostałem powołanie! – krzyczy radośnie, na co Wrona przewraca oczami. 
- A już myślałem, że od ciebie odpocznę. – wzdycha smutno środkowy przygarniając do siebie moją sąsiadkę.
- Niestety nie uwolnisz się ode mnie. – śmieje się chytrze Karol – Ale za to Klaudia będzie miała trochę spokoju. – stwierdza, a mi nagle do głowy wpada pewien pomysł . Siadam obok brunetki  by złożyć jej swoją propozycje.
- Mam pomysł! Jeśli bardzo się stęsknisz za swoim mistrzem to możesz wpaść do mnie do Spały. Mieszkam naprzeciwko ośrodka, więc daleko do nich nie mam. – proponuje jej, a ona się tylko serdecznie do mnie uśmiecha.
- Teraz, gdy już szpanuje tym złotym medalem przyda mi  się go od czasu do czasu skontrolować. – stwierdza patrząc kątem oka na swojego ukochanego
- Czyli jednak jesteś zazdrosna! Wiedziałem! –  środkowy stwierdza z cwanym uśmieszkiem i cmoka w usta zdezorientowaną Klaudię.

Oczami  Blanki...

Wychodzę na balkon by zaczerpnąć świeżego powietrza. Patrzę przez szklane drzwi na Maćka, który uśmiecha się w moim kierunku i wraca do rozmowy z kolegami. Nie rozwiązałam jeszcze tej sprawy. I nie mam pojęcia jak to zrobić. Tylko czy tkwienie w tym ma sens?
- Masz zamiar z nim pogadać? – słyszę i widzę jak obok mnie staje Włodarczyk
- Nie twoja sprawa. – mówię nie miło, ale wiem że on nie da za wygraną.
- Przepraszam, że się tak wtrącam. Ale kiedyś się przyjaźniliśmy, więc chyba mam prawo się martwić. – spuszcza głowę, a mnie wyraźnie zaskakuje jego wyznanie. Spoglądam na niego z niedowierzaniem, a on tylko wzdycha – Nie kochasz go, ten związek nie ma sensu. Chcesz z tym zwlekać do ślubu? 
- Jak to mnie nie kochasz ? O czym on mówi? – słyszę za sobą i natychmiast się odwracam w stronę drzwi.
- Maciek? – patrzę na niego i nie wiem jak mam zareagować. Włodarczyk, nie chcąc nam przeszkadzać wchodzi powrotem do pomieszczenia. Szkoda, że dopiero teraz to zrobił.
- To prawda? – dopytuje mój narzeczony
- Tak, przepraszam…. – spuszczam głowę i czuję jak po moich policzkach zaczynając spadać pojedyncze łzy
- Dlaczego? Dlaczego się zgodziłaś? – pyta niedowierzając moim słowom
- Nie potrafiłam, ci odmówić. Jeszcze przy wszystkich…. Po za tym myślałam, że uda mi się w tobie zakochać. Niestety nie wyszło. – odpowiadam szczerze, a Muzaj nie spoglądając na mnie wychodzi. Nie dziwie się mu. Zraniłam go i pewnie mnie znienawidził. Zasłużyłam na to, z drugiej strony dobrze, że to zakończyło się teraz. Czuje jak ktoś mnie do siebie przytula.  Widok Ali mnie zaskakuje. Wydawało mi się, że nasza przyjaźń trochę ucierpiała. Cieszę się, że mam ją tera przy sobie.

Oczami Wojtka...

Wyszedłem z bloku w poszukiwaniu Muzaja sam nie wiem właściwie po co. Może nie chciałem żeby zrobił coś głupiego? Docierając nad jezioro widzę jego sylwetkę siedzącą na brzegu. Stanąłem tuż za nim, on nawet się  nie poruszył.  Siedział i  patrzył w jeden punkt rzucając kamyki w  wodę. Nagle wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko i je otworzył. W środku widniały dwie złote obrączki, które błyszczały się w świetle latarni.
- Miałem dzisiaj je pokazać Blance.  – zaśmiał się gorzko – Pewnie jesteś z siebie zadowolony.
- O czym ty mówisz? – pytam marszcząc brwi, a on tylko kręci głową
- Przecież to tobie najbardziej zależało na tym byśmy nie byli razem. Ciesz się ślubu nie będzie. – warknął rzucając pudełeczko z obrączkami w wodę.
- Maciek to nie tak że  chciałem, żebyście się rozstali. Po prostu jeśli ona cie nie kocha to byście się oboje męczyli.  – tłumacze mu spokojnie, a on nad czymś się zastanawia
- Nie kłam. Tobie chodzi tylko i wyłącznie o nią. To wszystko to ściema, a tak naprawdę Blanka ci się podoba. I lepiej uważaj, bo to chyba nie do końca w porządku, masz dziewczynę i oglądasz się za innymi. – słysząc jego słowa nie bardzo potrafię go zrozumieć.  Przecież jestem z Alą i to ona jest dla mnie najważniejsza.
- Co ty wygadujesz?! Jak wcześniej już zauważyłeś mam dziewczynę i nie zwracam uwagi na inne. – odpowiadam zirytowany  i zostawiam go samego. Nie rozumiem o co mu chodzi. Nie odwracając się już nawet z stronę Maćka wracam do swojego mieszkania.

Oczami  Andrzeja...

Po zerwaniu Maćka i Blanki sytuacja się trochę uspokoiła. Wszyscy powrócili do wspólnej zabawy. Przyglądam się uważnie Klaudii  która rozmawia o czymś zawzięcie z dziewczynami, popijając przygotowanego przez Kłosa drinka. Korzystając z okazji ciągnę swojego przyjaciela na bok by z nim chwilę porozmawiać.
-  Kiedy jedziecie do Warszawy?  - pytam wkładając ręce do kieszeni. Kłos się zamyślił na chwilę
- Jutro po południu. A ty co? Chcesz przedstawić Klaudię rodzicom?   -   śmieje się cwaniacko
- Chciałbym, ale już jako moją narzeczoną. – stwierdzam zerkając na Karola, a on natychmiast poważnieje.
- No nie mów że chcesz się oświadczyć!  - krzyczy, a ja go natychmiast uciszam, nie chcę żeby ktoś zwrócił na nas swoją uwagę.
- Chciałbym. Wiem, że to ta jedyna. – uśmiecham się patrząc na swoją wybrankę.
- Jasne, raczej się boisz że znowu jej coś odwali i  cie zostawi. Na jej miejscu bym tak zrobił. – chichocze twój przyjaciel, a ty gromisz go wzrokiem.
- Nawet tak nie mów Kłos! Po prostu chce z nią być. Dlatego chciałem cię prosić, żebyś mi pomógł w wyborze pierścionka.  – Karol patrzy na mnie jak na idiote, a ja nie bardzo wiem o co mu chodzi
- Ja?! Przecież to będzie gejowato  wyglądało. Po za tym nie znam się na tym. – Wzrusza ramionami
- Przecież kupowałeś Olce…. Właśnie może oboje ze mną pójdziecie. –pytasz  spoglądając  ponownie w stronę waszych kobiet
- Nie ma sprawy. Pogadam z Olą, a  i nie martw się nie powiemy nic Klaudii. –mój przyjaciel obdarowuje mnie swoim uśmiechem, a ja  zastanawiam się jak zaskoczyć moją wybrankę. To musi być wyjątkowy wieczór. Tylko nasz. Ona na to zasługuje.

Oczami Klaudii...

Wyszłam wraz z Andrzejem z mieszkania Włodarczyka. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że mój chłopak był w nadzwyczaj dobrym humorze i na pewno nie było to spowodowane wypitym alkoholem. Coś mi się wydaje, że Kłos ma w tym swój udział.  Postanowiłam więc go trochę podpytać.
- O czym rozmawiałeś z Karolem? –pytam zerkając na niego
- Ja? O niczym konkretnym. – próbuje się wykręcić jednak postanowiłam nie dać za wygraną.
- No nie powiedziałabym. Jakoś dziwnie żywiołowa była ta rozmowa. – Stwierdzam, a Wrona tylko przewraca oczami
-Z Karolem każda rozmowa jest żywiołowa. – wzrusza ramionami
- I bez powodu podczas jej trwania gapiliście się na mnie?  - mruczę przystając i zakładam ręce na piersi
-Oj misiek. To chyba dobrze, ze patrzę tylko na ciebie! Po za tym lubię to robić, bo cie kocham. Nie drąż już tego tematu. – podchodzi do mnie i całuje w czoło. – Chodź bo już jest późno, a jutro muszę odwiedzić rodziców.
- Nie mówiłeś, że chcesz jechać do Warszawy.- marszczę brwi ,a Andrzej tylko ciężko wzdycha
- Jadę z Karolem i Olą, skoro też jadą pomyślałem, że się z nimi zabiorę.  O tym z nim rozmawiałem. A tak w ogóle co ty taka podejrzliwa się zrobiłaś? Jesteś zazdrosna! – stwierdza z cwaniackim uśmiechem
- Jakby było o kogo! – ogryzam się mu, a on tylko prycha
- I tak wiem swoje kochanie. – odpowiada i cmoka mnie w policzek. Dalsza podróż do domu mija nam dosyć szybko. Cieszę się z tego bo jedyne o czym teraz marzę to sen, zresztą podobnie jak mój towarzysz, chociaż u niego to akurat jest normalne.


Oczami Bartka...

Bełchatowska Skra świętuje już od tygodnia, ja smak mistrza mogłem poczuć dopiero dziś. Właśnie wraz ze swoim klubem zostaliśmy mistrzem Włoch, co nie było łatwe. Sezon był ciężki i wyczerpujący, ale trofeum i złoty medal na mojej szyi wszystko mi wynagradza. Wesoła szatnia aż kipi ze szczęścia, jakimś cudem udało mi się na chwile od nich uwolnić. Chciałem się swoją radością podzielić z jeszcze jedną osobą. Wstukałem w telefonie rząd cyferek który znam dokładnie na pamięć i czekałem aż ona odbierze.
- Cześć mistrzu! –słyszę radosny śmiech po drugiej stronie
- Już wiesz? – pytam zaskoczony
- No pewnie śledziliśmy wyniki. Gratuluje! – słyszę  te słowa już nie pierwszy raz dzisiaj, ale od niej brzmią naprawdę wyjątkowo
- Dzięki. Nawet nie wiesz jak się cieszę. A ty tez jesteś na jakiejś imprezie? – dopytuję, ponieważ oprócz głosu Alicji w  tle leci jakaś muzyka
- Tak, mamy klubowe pożegnanie przed reprezentacją, takie wiesz w naszym gronie tylko. – tłumaczy mi, a ja się szeroko uśmiecham na słowo reprezentacja. Już za kilka dni znajdę się w Polsce.
- Właśnie, niedługo wracam do naszego pięknego kraju, to porozmawiamy. Teraz muszę kończyć, bo Ivan na mnie czeka z butelką. – zaśmiałem się spoglądają na Zaytseva który z stoi z alkoholem w ręku i macha bym wrócił do towarzystwa
- Dobra to leć miłej zabawy. – słysząc dźwięk rozłączonego połączenia, chowam telefon do kieszeni i wracam do chłopaków. Mimo, że tutaj jest mi dobrze cieszę się, że nadszedł czas reprezentacji. Stęskniłem się za Polską, a najbardziej chyba za widokiem brunetki. Ale jeszcze kilka dni i będę mógł ją znowu zobaczyć. 

~~~~

Siema! Przepraszam przepraszam, że tu zamilkłam. Ale mistrzostwa były! Nie musze chyba o tym mówić. Aaaa JESTEŚMY MISTRZAMI ŚWIATA! Wiem że to było tydzień temu ale moja radość trwa nadal! To coś niesamowitego!
Muszę was przeprosić za to powyżej, bo według mnie jest tragiczne i strasznie ciężko pisze mi się to opowiadanie. Ale mam nadzieje że jakoś uda mi się je zakończyć. :D
Zapraszam was serdecznie do Karola Andrzeja i Luśki na drugi rozdział!  rozum-sklocony-z-sercem

POZDRAWIAM !!!
Paulka

4 komentarze:

  1. Nie no Macieja to mi proszę szybciuchno pocieszyć! :D w sumie dobrze, że się stało, jak stało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za co przepraszasz ??
    Mnie się bardzo podobał ten rozdział :)
    Czekam na kolejny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajajaj szkoda mi strasznie Muzaja:( Ale dobrze, że dowiedział się prawdy:) Teraz tylko niech Włodarczyk się ogarnie i powie Blance, że to ją kocha xD Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej u mnie ciąg dalszy , staram się powrócić .

    Także zapraszam do mnie : http://mocnym-byc.blogspot.com/.

    A u ciebie jak zwykle świetnie :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń