Oczami Andrzeja...
Siedzę przed naszym spalskim ośrodkiem wraz z Karolem i
rozmawiam o różnych pierdołach. Szczerze mówiąc bez Klaudii nudzi mi się tu
strasznie i bardzo tęsknie za brunetką. Cieszy mnie fakt, że Liga Światowa jest
już tak blisko i za kilka tygodni będę mógł wcielić swój plan z oświadczynami w życie.
Nie, nie będę oświadczał się na hali jak Maciek. Jemu to przyniosło pecha. Mam
nadzieję, że nam wszystko się uda tak jak sobie planujemy. W końcu mam pewność,
że Lewandowska to kobieta mojego życia.
- Karol, a co jak ona mi odmówi? – pytam, a on spogląda na mnie zdziwiony
- Ale kto i czego ma odmówić? - mruży oczy zastanawiając się
- No Klaudia oświadczyn… - wzdycham, a on wybucha śmiechem
- Z jej charakterem to prawdopodobne.- stwierdza, a ja piorunuje go wzrokiem – No dobra. Żartuje sobie. Będzie dobrze Endrju. Właściwie, nie rozumiem czemu tak to przeżywasz? Pytasz mnie o to już dziesiąty raz. Wyluzuj Wrona. – kręci głową. Może ma racje, ale z drugiej strony cholernie się boję, wiem że to ta jedyna i nie chce jej stracić. Czy to dziwne?
- A ty się nie stresowałeś jak oświadczałeś się Oli? – spoglądam na Kłosa kątem oka, a on na chwilę się zamyślił.
- Nie. Pomyśl, gdzie ona by znalazła lepszego faceta ode mnie? Przecież jestem ideałem. – wypiął dumnie pierś, a ja się roześmiałem
- Cześć gołąbeczki! – słyszę czyjś radosny głos i przed nami widzę Piotrka z niezwykłym bananem na twarzy.
- Niech zgadnę, masz już pomysł co do Ali i Bartka?- pytam spoglądając na niego
- No nie do końca… Te dwie sieroty za sobą łażą, ale nic z tego nie wychodzi… - wzdycha bezradnie i siada między mną a Karolem na ławce.
- A może jakiś powrót do ich początków…. – wzruszył ramionami Kłos. Zmarszczyłem brwi by zastanowić się od kiedy Alicja zaczęła się spotykać z Bartkiem. Ale nie miałem pojęcia, wtedy nie byłem aż tak zainteresowany ich znajomością. Chociaż… Pamiętam jak rozmawialiśmy po ich rozstaniu, wspominała ich pierwszy dłuższy wspólny spacer.
- Może ognisko? Przecież chyba wtedy spacerowali.- rzuciłem, w końcu nawet Wojtek zwracał mi uwagę na to, że Alicja zniknęła gdzieś z Bartoszem.
- Kocham was! – wykrzyknął Nowakowski i mocno nas przytulił. Nigdy nie zrozumiem tego człowieka….
- Karol, a co jak ona mi odmówi? – pytam, a on spogląda na mnie zdziwiony
- Ale kto i czego ma odmówić? - mruży oczy zastanawiając się
- No Klaudia oświadczyn… - wzdycham, a on wybucha śmiechem
- Z jej charakterem to prawdopodobne.- stwierdza, a ja piorunuje go wzrokiem – No dobra. Żartuje sobie. Będzie dobrze Endrju. Właściwie, nie rozumiem czemu tak to przeżywasz? Pytasz mnie o to już dziesiąty raz. Wyluzuj Wrona. – kręci głową. Może ma racje, ale z drugiej strony cholernie się boję, wiem że to ta jedyna i nie chce jej stracić. Czy to dziwne?
- A ty się nie stresowałeś jak oświadczałeś się Oli? – spoglądam na Kłosa kątem oka, a on na chwilę się zamyślił.
- Nie. Pomyśl, gdzie ona by znalazła lepszego faceta ode mnie? Przecież jestem ideałem. – wypiął dumnie pierś, a ja się roześmiałem
- Cześć gołąbeczki! – słyszę czyjś radosny głos i przed nami widzę Piotrka z niezwykłym bananem na twarzy.
- Niech zgadnę, masz już pomysł co do Ali i Bartka?- pytam spoglądając na niego
- No nie do końca… Te dwie sieroty za sobą łażą, ale nic z tego nie wychodzi… - wzdycha bezradnie i siada między mną a Karolem na ławce.
- A może jakiś powrót do ich początków…. – wzruszył ramionami Kłos. Zmarszczyłem brwi by zastanowić się od kiedy Alicja zaczęła się spotykać z Bartkiem. Ale nie miałem pojęcia, wtedy nie byłem aż tak zainteresowany ich znajomością. Chociaż… Pamiętam jak rozmawialiśmy po ich rozstaniu, wspominała ich pierwszy dłuższy wspólny spacer.
- Może ognisko? Przecież chyba wtedy spacerowali.- rzuciłem, w końcu nawet Wojtek zwracał mi uwagę na to, że Alicja zniknęła gdzieś z Bartoszem.
- Kocham was! – wykrzyknął Nowakowski i mocno nas przytulił. Nigdy nie zrozumiem tego człowieka….
Oczami Blanki...
Siedząc w Łódzkiej Manufakturze i popijając kawę patrzę
na przechodzących ludzi. Klaudia proponowała bym pojechała z nią do Spały, ale
jakoś nie miałam ochoty. Czułam, że
wszystko mi się wymknęło z rąk. Zraniłam Maćka i nie ma z nim kontaktu. Wiem tylko, że nie
jest z nim za dobrze. Ale z drugiej strony nie chce już mu mieszać w życiu i
będzie lepiej jak na razie nie będę szukała z nim kontaktu. Dawno tez nie
widziałam Wojtka. Z nim kontakt mi się chyba całkowicie urwał.
- Można? – słyszę znajomy głos. Czyżby przyciągnęłam go myślami?
- Jasne. – uśmiecham się delikatnie i spoglądam w swoją filiżankę.
- Jak ci mijają wakacje? – pyta dosiadając się do mojego stolika.
- Jak widać. Nic się nie dzieje… - wzdycham
- Wiesz.... podobnie jak u mnie. Dawno chyba nie rozmawialiśmy jak kiedyś. Może czas do tego wrócić? –unosi kąciki ust do góry i wyczekuje na moją odpowiedź.
- To znaczy? – marszczę brwi i nie bardzo wiem co mam o tym myśleć
- Będziemy się spotykać, rozmawiać ze sobą wygłupiać się. Brakuje mi ciebie. - wyznaje i wbija wzrok w stolik. Muszę przyznać, że to wszystko jest dziwne. Jeszcze jakiś czas temu był z moją przyjaciółką, a teraz wyznaje mi że tęskni. Może jednak warto spróbować odbudować naszą przyjaźń?
- Można? – słyszę znajomy głos. Czyżby przyciągnęłam go myślami?
- Jasne. – uśmiecham się delikatnie i spoglądam w swoją filiżankę.
- Jak ci mijają wakacje? – pyta dosiadając się do mojego stolika.
- Jak widać. Nic się nie dzieje… - wzdycham
- Wiesz.... podobnie jak u mnie. Dawno chyba nie rozmawialiśmy jak kiedyś. Może czas do tego wrócić? –unosi kąciki ust do góry i wyczekuje na moją odpowiedź.
- To znaczy? – marszczę brwi i nie bardzo wiem co mam o tym myśleć
- Będziemy się spotykać, rozmawiać ze sobą wygłupiać się. Brakuje mi ciebie. - wyznaje i wbija wzrok w stolik. Muszę przyznać, że to wszystko jest dziwne. Jeszcze jakiś czas temu był z moją przyjaciółką, a teraz wyznaje mi że tęskni. Może jednak warto spróbować odbudować naszą przyjaźń?
Oczami Alicji...
Od dłuższego czasu czułam, że ten wariat coś planuje i się nie myliłam! Właśnie stoi w moim pokoju i mi oznajmia, że robi ognisko…. A po co? No przecież powinnam spędzać trochę więcej czasu z Kurkiem. Tylko wydaje mi się, że i tak spędzamy ze sobą prawie każdą wolną chwilę. Co prawda jesteśmy na przyjacielskim stopniu znajomości, ale Nowakowski chciałby to zmienić.
- Pit jesteś niemożliwy. – kręcę głową, na jego twarzy widnieje tylko cwany uśmieszek.
- Najchętniej zabrałbym was na mazury, ale nie ma na to czasu. – wzruszył ramionami, a ja przewróciłam oczami.
- Dobra poczekam na Klaudię, jak przyjedzie to was odwiedzimy. Tylko wszystko ma już być gotowe. – pokazuje mu język, a on tylko kiwa głowa i wychodzi z mojego pokoju.
- Nowakowski ! Ty fajtłapo uderzyłeś mnie drzwiami! – słyszę znajomy głos i natychmiast zbiegam po schodach zobaczyć co się dzieje. U progu widzę wybrankę andrzejowego serca i Pita, który ją przeprasza. Wybucham śmiechem na ten widok.
- Witam cię w moich skromnych progach. – uśmiecham się serdecznie do brunetki i zapraszam ją do środka.
- Hej Ala. – ściska mnie na powitanie i po chwili piorunuje wzrokiem Piotrka – No co tak się gapisz? Wy chyba macie wpisane w swoja pozycje wpadanie na ludzi…. – wzdycha i ciągnie za sobą walizkę do wnętrza domu, natomiast Nowakowski macha nam na pożegnanie i udaje się w stronę ośrodka.
- Nie mówiłam nic Wronie, jak prosiłaś. Tylko ta papla, zaraz wygada. – wskazuję ręką w stronę drzwi gdzie znajdował się jeszcze nie dawno Pit.
- No trudno. Lepiej opowiadaj, co z Bartkiem? – uśmiecha cwaniacko i siada na kanapie. Patrzę na nią zdziwiona.
- Andrzej coś wspominał… - no tak Wrona spiskowiec numer dwa ! Z drugiej strony jednak, muszę przyznać, że brakowało mi Kurka przez ten rok i cieszę się że mogę z nim teraz przebywać. Lubię się do niego przytulać. Może trochę za nim tęskniłam? A może coś niego nadal czuje? Chyba tak, ale to tylko sympatia. Tak mi się wydaje...
Oczami Klaudii...
Wraz z Alicją udałam się do spalskich lasów na ognisko zorganizowane
przez chłopaków. Spojrzałam przed siebie
i widziałam jak mój chłopak siedzi obok Kłosa na ławce i pokazuje mu coś na
telefonie. Blondyn się zanosi śmiechem. Pewnie jak zwykle nagrali kogoś ze
swoich kolegów. Podeszłam bliżej i zakryłam mu oczy.
- Zgadnij kto to? – zaśmiałam się, jednak Wrona się lekko wzdrygnął
- Kłos co ty mi dosypałeś do tego soku ? Mam omamy słyszę Klaudię! – krzyknął przestraszony i szybko się poderwał.
- To ja głuptasie. – mruknęłam, za to środkowy spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
- Ty naprawdę tu jesteś! - Krzyknął i mocno mnie przytulił.
- A gdzie miałabym być? – zaśmiałam się on tylko się zastanowił na moment.
- Chodź na spacer. – pociągnął mnie nagle za rękę jakąś leśną ścieżką. Szliśmy powoli w ciszy.
- Chcesz mnie zgwałcić? – pytam podejrzliwie.
- Nie, sama mi się oddasz. – zarechotał, a ja go uderzyłam łokciem.
- Chciałbyś! – pokazuje mu język, on natomiast przyciąga mnie do siebie i mocno wpija się w moje usta. Brakowało mi go, dopiero teraz czuje jak bardzo.
- Nawet nie wiesz jak tęskniłem… Nie chciałem siedzieć tam z nimi, chciałem mieć cię przez chwilę dla siebie. – stwierdza opierając się o moje czoło.
- Ja za tobą też. – wyznaje lekko się czerwienię. Sama siebie tym zaskakuje. Dobrze, że powoli się ściemnia i tego aż tak nie widać, bo mój mężczyzna miał z tego niezły ubaw. W końcu tak niezwykle na mnie działa.
- Kochasz mnie? – pyta, a ja się nagle zatrzymuje i wpatruje się w niego z zadziwieniem. Jak on może mnie o coś takiego pytać? Przecież jeśli by tak nie było po co ja bym tu przyjeżdżała? Zależy mi na nim, dzwonimy do siebie codziennie, a on wyskakuje z takim pytaniem!
- Jak możesz myśleć, że nie! – podniosłam głos.
- Przepraszam… To chyba jest spowodowane tym, że boje się, że…. Nie ważne. – uciął nagle.
- Czego się boisz? – zapytałam świdrując go spojrzeniem.
- Niczego. Wracamy do nich? Przegapimy całą imprezę. – zaśmiał się i ruszył w drogę powrotną.
- Andrzej! – nie ruszyłam się miejsca, odwrócił się powoli. Nie miałam pojęcia co przede mną ukrywał. Ale nie mam zamiaru odpuszczać. – Możesz mi w końcu powiedzieć o co chodzi? Od jakiegoś czasu jesteś dziwny.
- Dowiesz się już niedługo. – pocałował mnie i pociągnął za rękę w stronę ośrodka. Może to i dobrze? Wiem, że na razie mi niczego nie wyjaśni , ale może Karol mógłby mi w tym pomóc.
- Zgadnij kto to? – zaśmiałam się, jednak Wrona się lekko wzdrygnął
- Kłos co ty mi dosypałeś do tego soku ? Mam omamy słyszę Klaudię! – krzyknął przestraszony i szybko się poderwał.
- To ja głuptasie. – mruknęłam, za to środkowy spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
- Ty naprawdę tu jesteś! - Krzyknął i mocno mnie przytulił.
- A gdzie miałabym być? – zaśmiałam się on tylko się zastanowił na moment.
- Chodź na spacer. – pociągnął mnie nagle za rękę jakąś leśną ścieżką. Szliśmy powoli w ciszy.
- Chcesz mnie zgwałcić? – pytam podejrzliwie.
- Nie, sama mi się oddasz. – zarechotał, a ja go uderzyłam łokciem.
- Chciałbyś! – pokazuje mu język, on natomiast przyciąga mnie do siebie i mocno wpija się w moje usta. Brakowało mi go, dopiero teraz czuje jak bardzo.
- Nawet nie wiesz jak tęskniłem… Nie chciałem siedzieć tam z nimi, chciałem mieć cię przez chwilę dla siebie. – stwierdza opierając się o moje czoło.
- Ja za tobą też. – wyznaje lekko się czerwienię. Sama siebie tym zaskakuje. Dobrze, że powoli się ściemnia i tego aż tak nie widać, bo mój mężczyzna miał z tego niezły ubaw. W końcu tak niezwykle na mnie działa.
- Kochasz mnie? – pyta, a ja się nagle zatrzymuje i wpatruje się w niego z zadziwieniem. Jak on może mnie o coś takiego pytać? Przecież jeśli by tak nie było po co ja bym tu przyjeżdżała? Zależy mi na nim, dzwonimy do siebie codziennie, a on wyskakuje z takim pytaniem!
- Jak możesz myśleć, że nie! – podniosłam głos.
- Przepraszam… To chyba jest spowodowane tym, że boje się, że…. Nie ważne. – uciął nagle.
- Czego się boisz? – zapytałam świdrując go spojrzeniem.
- Niczego. Wracamy do nich? Przegapimy całą imprezę. – zaśmiał się i ruszył w drogę powrotną.
- Andrzej! – nie ruszyłam się miejsca, odwrócił się powoli. Nie miałam pojęcia co przede mną ukrywał. Ale nie mam zamiaru odpuszczać. – Możesz mi w końcu powiedzieć o co chodzi? Od jakiegoś czasu jesteś dziwny.
- Dowiesz się już niedługo. – pocałował mnie i pociągnął za rękę w stronę ośrodka. Może to i dobrze? Wiem, że na razie mi niczego nie wyjaśni , ale może Karol mógłby mi w tym pomóc.
Oczami Wojtka...
Spaceruje wraz z Blanką ulicami Łodzi. Powoli zapada
już zmrok, a latarnie zapalają się na ulicach. Spędziliśmy
w swoim towarzystwie cały dzień.
Tęskniłem za nią i chyba trochę żałuje, że dopiero teraz ją dostrzegłem. Idąc
obok niej i patrząc jak się teraz uśmiecha, muszę przyznać, że jest naprawdę
piękna i wyjątkowa. Łapie ją za rękę, nawet nie zauważam kiedy to robię. Ona
patrzy na mnie zaskoczona, ja tylko mocniej ściskam jej dłoń i się uśmiecham.
- Myślałam o tym by skorzystać z tego, że mam wolne i zrobić sobie wycieczkę po Stanach Zjednoczonych. – spojrzałem kątem oka na moja towarzyszkę.
- Fajny pomysł. – uśmiechnęła się, a mi natychmiast wpadło coś do głowy.
- Pojedź ze mną. Zobaczysz będzie fajnie. Nie chce mi się jechać samemu. – proponuje szatynce, ona tylko patrzy na mnie zaskoczona.
- Nie wiem czy to dobry pomysł… - waha się przez moment
- To doskonały pomysł. Z tobą nie będzie nudno. – próbuje ją przekonać. Szczerze mówiąc chyba chciałbym się przekonać jak na tych wakacjach potoczy się nasza znajomość i czy Blanka nie stanie się dla mnie kimś więcej. Dopiero teraz zacząłem dostrzegać jaka jest wspaniała.
- Niech ci będzie. – stwierdza kapitulując, a ja tylko cmokam ją w policzek.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. – odpowiadam uśmiechając się od ucha do ucha. Te wakacje muszą być udane.
- Myślałam o tym by skorzystać z tego, że mam wolne i zrobić sobie wycieczkę po Stanach Zjednoczonych. – spojrzałem kątem oka na moja towarzyszkę.
- Fajny pomysł. – uśmiechnęła się, a mi natychmiast wpadło coś do głowy.
- Pojedź ze mną. Zobaczysz będzie fajnie. Nie chce mi się jechać samemu. – proponuje szatynce, ona tylko patrzy na mnie zaskoczona.
- Nie wiem czy to dobry pomysł… - waha się przez moment
- To doskonały pomysł. Z tobą nie będzie nudno. – próbuje ją przekonać. Szczerze mówiąc chyba chciałbym się przekonać jak na tych wakacjach potoczy się nasza znajomość i czy Blanka nie stanie się dla mnie kimś więcej. Dopiero teraz zacząłem dostrzegać jaka jest wspaniała.
- Niech ci będzie. – stwierdza kapitulując, a ja tylko cmokam ją w policzek.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. – odpowiadam uśmiechając się od ucha do ucha. Te wakacje muszą być udane.
Oczami Bartka...
W Spale znajduję się już od kilku tygodni. Z Alicją jesteśmy na etapie przyjaźni. Dla mnie to i tak dużo. Cieszę się że nadal mamy ze sobą taki dobry kontakt. Brakowało mi jej. Przez ten czas jaki mam znowu blisko siebie brunetkę, czuję że chyba nadal mi na niej zależy i że chyba wciąż ją kocham. Jednak nie chce niczego robić na siłę. Na wszystko przyjdzie czas. Choć Nowakowski i tak coś kombinuje. Siedzę właśnie na wymyślonym przez niego ognisku. Jednak mi to nie przeszkadza bo obok mnie znajduje się Alicja, która się do mnie tuli i obserwuje jak przeskakują płomyki ognia.
- Pamiętasz zeszłoroczne ognisko? – zapytałem spoglądając na nią.
- Wyciągnąłeś mnie na spacer i pytałeś dlaczego się ciebie boje. A tak naprawdę mnie onieśmielałeś. – zaśmiała się. Tak dokładnie pamiętam ten moment. Była wtedy taka urocza, jak się czerwieniła na mój widok.
- Tak, a ty mi później uciekłaś. – pokazałem jej język, a ona cicho westchnęła.
- Teraz już nie mam zamiaru ci uciekać. - stwierdza zerkając na mnie.
- No mam taką nadzieję. – odpowiadam i delikatnie całuję ja w czubek głowy. Mam nadzieję, że ta chwilę gdy ona siedzi przytulona do mnie będzie trwała jak na dłużej. Gdybym mógł cofnąć czas na pewno nie wypuścił bym jej ze swojego życia. Teraz jednak postaram się wszystko naprawić .
~~~~
Cześć! Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale brak weny i czasu stał się straszny.... I mnie pokonał. Zresztą tam u góry możecie zobaczyć brak weny nie podoba mi się to, ale musiałam coś dodać na tego bloga,. Dziękuję, że o niego pytaliście, to było naprawdę miłe.
Serdecznie zapraszam na Argument XII w którym Andrzej przegra walkę ze swoim sercem.... rozum-sklocony-z-sercem
Serdecznie zapraszam na Argument XII w którym Andrzej przegra walkę ze swoim sercem.... rozum-sklocony-z-sercem
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Takkkk! Boże! Nareszcie!! Dziękuję. Dla mnie nie wygląda to na.brak weny. Czekam na następny;)
OdpowiedzUsuńAch ten Pit spiskowiec;) Ale niech się chłopina dalej stara to mu może w końcu wyjdzie:) Brawo dla Wojtka, który w porę się ogarnął^^ Życzę im jak najlepiej;) Klaudia zrobiła piękną niespodziankę Wronce:) Są jak czekolada, ale z domieszką chili:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńświetny :)
OdpowiedzUsuńBĘDZIE WESELE!! Tylko niech się oświadczy. Wronka jak panikuje. Niech on trochę przystopuje bo biedak na zawał zejdzie jak będzie miał ją zapytać. Ale z drugiej strony to urocze, bo znaczy, że mu na niej zależy. Chwila, jaki normalny facet oświadcza się dziewczynie kiedy mu na niej nie zależy? Czas na kawę:)
OdpowiedzUsuńW jednym opowiadaniu mamy Karola szantażystę, tutaj mamy Pita niesamowicie utalentowanego spiskowca. Siatkarze są tacy fajni:) Bartek i Alicja sobie siedzą, Blanka z Wojtkiem chce jechać do Stanów na wycieczkę. Szalejesz tu dziewczyno. Ja chcę już kolejny rozdział. Najlepiej już teraz. :)
Pozdrawiam :*
Kiedy kolejny?;)
OdpowiedzUsuńKolejny rozdział prawdopodobnie dopiero pojawi się w lutym, ponieważ na razie jestem zawalona nauką i nie mam czasu pisać :(
UsuńPOZDRAWIAM !!!
Paulka
Kiedy nowy?
OdpowiedzUsuń