Oczami Alicji...
Po słowach Wojtka wyszłam z domu. Nie mogłam tam zostać, nie chciałam słuchać jego
wyjaśnień. Musiałam to sobie poukładać, zastanowić się. Jak to możliwe, że moja
najlepsze przyjaciółka kocha się w moim
chłopaku…. Przecież ma narzeczonego. A
co z Wojtkiem ? On chyba mnie kocha… A jeśli nie ? W końcu ostatnio mówi tylko
o Blance i Maćku o tym, że to wszystko
nie ma sensu. Idąc tak przez Łódź nie wiem kiedy znalazłam się przy hotelu. W
końcu to nie było daleko od naszego mieszkania. Zastanawiałam się czy on tam
jeszcze jest. Weszłam niepewnie do środka i skierowałam się w stronę jego
pokoju, pamiętam jak śmiał się, że mogę wpaść. Zapukałam do środka, otworzył mi
zaskoczony.
- Ala? Co ty tu robisz…. – pyta a ja wchodzę do środka i siadam bezradnie. Musiałam z kimś o tym porozmawiać, z Blanką nie mogłam z wiadomych powodów, a Klaudia jest zajęta Wronką.
-Ona kocha mojego Wojtka. – mruczę i patrzę przed siebie, Kurek usiadł obok mnie i spojrzał pytająco - Blanka.- dodałam po chwili
- Ale… jak to możliwe? A Wojtek? – pyta mierząc mnie wzrokiem, zastanawiałam się co mam powiedzieć. Nie znałam prawdy. Do tej pory wydawało mi się, że Włodarczykowi na mnie zależy
- Nie wiem. I to jest najgorsze. On często powtarza, że związek Muzaja z Blanką nie ma sensu. Dlaczego? Przecież bez powodu by tak nie mówił. Nie wiem co zrobić… - mówię i mam ochotę po prostu się rozpłakać. To dla mnie za wiele. Czemu takie historie muszą się przydarzać mi? Nagle czuje jak on mnie obejmuje i mocno do siebie przytula.
- Jedź ze mą do Włoch. Odpoczniesz od tego… - słyszę i nagle podrywam się z miejsca.
- Bartek…. Chyba nie potrzebnie tu przyszłam... - mruczę i udaje się w stronę wyjścia.
- Ala zaczekaj. – złapał mnie za rękę – Przepraszam. Nie wiem co mi odbiło z tą propozycją… - spuszcza głowę i czeka na moją reakcje
- Nie mogę, jestem nadal z Wojtkiem. Nie chce nigdzie wyjeżdżać. – mówię otwarcie, widzę jak go te słowa zabolały jednak nie dał tego po sobie poznać.
- Rozumiem, przepraszam. To był zły pomysł. - stwierdza i siada spokojnie w tym samym miejscu co przed chwilą. Zaskoczyła mnie jego propozycja, mam nadzieje, że wszystko sobie już wyjaśniliśmy. Siadam obok niego i zmieniam temat rozmowy, nie chcąc dłużej myśleć o mojej sytuacji.
- Ala? Co ty tu robisz…. – pyta a ja wchodzę do środka i siadam bezradnie. Musiałam z kimś o tym porozmawiać, z Blanką nie mogłam z wiadomych powodów, a Klaudia jest zajęta Wronką.
-Ona kocha mojego Wojtka. – mruczę i patrzę przed siebie, Kurek usiadł obok mnie i spojrzał pytająco - Blanka.- dodałam po chwili
- Ale… jak to możliwe? A Wojtek? – pyta mierząc mnie wzrokiem, zastanawiałam się co mam powiedzieć. Nie znałam prawdy. Do tej pory wydawało mi się, że Włodarczykowi na mnie zależy
- Nie wiem. I to jest najgorsze. On często powtarza, że związek Muzaja z Blanką nie ma sensu. Dlaczego? Przecież bez powodu by tak nie mówił. Nie wiem co zrobić… - mówię i mam ochotę po prostu się rozpłakać. To dla mnie za wiele. Czemu takie historie muszą się przydarzać mi? Nagle czuje jak on mnie obejmuje i mocno do siebie przytula.
- Jedź ze mą do Włoch. Odpoczniesz od tego… - słyszę i nagle podrywam się z miejsca.
- Bartek…. Chyba nie potrzebnie tu przyszłam... - mruczę i udaje się w stronę wyjścia.
- Ala zaczekaj. – złapał mnie za rękę – Przepraszam. Nie wiem co mi odbiło z tą propozycją… - spuszcza głowę i czeka na moją reakcje
- Nie mogę, jestem nadal z Wojtkiem. Nie chce nigdzie wyjeżdżać. – mówię otwarcie, widzę jak go te słowa zabolały jednak nie dał tego po sobie poznać.
- Rozumiem, przepraszam. To był zły pomysł. - stwierdza i siada spokojnie w tym samym miejscu co przed chwilą. Zaskoczyła mnie jego propozycja, mam nadzieje, że wszystko sobie już wyjaśniliśmy. Siadam obok niego i zmieniam temat rozmowy, nie chcąc dłużej myśleć o mojej sytuacji.
Oczami Blanki
Korzystając z okazji, że mój narzeczony postanowił udać
się z odwiedzinami do Maćkowiaka,
postanawiam wpaść do mojego kuzyna bo
ostatnio się mało odzywał. Wchodzę do środka, drzwi są ku mojemu zdziwieniu
otwarte. Wchodzę w głąb mieszkania i widzę Crisa siedzącego na kanapie z
puszką piwa w ręku. Patrzył nieobecnym wzrokiem na swój laptop. Usiadłam obok
niego i spojrzałam na ekran komputera. Oglądał zdjęcia swojej rodziny.
- Co się dzieje? – pytam i kładę mu rękę na ramieniu, odwraca się natychmiast i patrzy na mnie ze smutkiem w oczach.
- Chyba ich stracę… - wzdycha ciężko. No tak w małżeństwie mojego kuzyna nie było zbyt dobrze ostatnio, a jego wyjazd do Polski tylko wszystko pogorszył.
- Może to naprawicie jeszcze? – uśmiecham się do niego, lecz on tylko kręci z głową
- Powiedziała, ze nie ma sensu się męczyć. Chce rozwodu… Rozumiesz stracę ją, stracę dziecko! Wszystko. – schował twarz w dłonie. Nigdy nie widziałam Savaniego w takim stanie. Nie mogę pozwolić na to, żeby to wszystko się tak skończyło. Chyba będę musiała się udać do Włoch… On sam tego nie załatwi.
- Dobra ogarnij się. Oddajesz to piwo. Trzeba tu posprzątać. Musisz być w stu procentach ogarnięty. Jeśli chcesz jeszcze odzyskać rodzinę. – mówię i biorę się za sprzątanie mieszkania mojego kuzyna.
- Blanka co ty chcesz zrobić? – pyta zdezorientowany obserwując moje poczynania.
- Naprawić ci życie. – uśmiecham się do niego. Szkoda tylko że ze swoim nie potrafię tak zrobić.
- Co się dzieje? – pytam i kładę mu rękę na ramieniu, odwraca się natychmiast i patrzy na mnie ze smutkiem w oczach.
- Chyba ich stracę… - wzdycha ciężko. No tak w małżeństwie mojego kuzyna nie było zbyt dobrze ostatnio, a jego wyjazd do Polski tylko wszystko pogorszył.
- Może to naprawicie jeszcze? – uśmiecham się do niego, lecz on tylko kręci z głową
- Powiedziała, ze nie ma sensu się męczyć. Chce rozwodu… Rozumiesz stracę ją, stracę dziecko! Wszystko. – schował twarz w dłonie. Nigdy nie widziałam Savaniego w takim stanie. Nie mogę pozwolić na to, żeby to wszystko się tak skończyło. Chyba będę musiała się udać do Włoch… On sam tego nie załatwi.
- Dobra ogarnij się. Oddajesz to piwo. Trzeba tu posprzątać. Musisz być w stu procentach ogarnięty. Jeśli chcesz jeszcze odzyskać rodzinę. – mówię i biorę się za sprzątanie mieszkania mojego kuzyna.
- Blanka co ty chcesz zrobić? – pyta zdezorientowany obserwując moje poczynania.
- Naprawić ci życie. – uśmiecham się do niego. Szkoda tylko że ze swoim nie potrafię tak zrobić.
Oczami Bartka...
Spacerowałem z Alicją po Łodzi. Wiem, że nie potrzebnie
wystrzeliłem z tym wyjazdem. W końcu z nadal jest z Włodarczykiem. Nie mam zamiaru mu tego
darować. Ona nie może przez niego cierpieć, wystarczy, że przeze mnie
cierpiała. Powinna być szczęśliwa. On się musi jakoś ogarnąć. Chyba powinienem
cieszyć się z tego, że w ich związku się źle dzieje, ale nie potrafię. Jak
pomyślę, że moją małą Alę może spotkać znowu jakaś przykrość, to coś mnie ściska
w środku. Dlatego dziś postanawiam zrobić wszystko by jakoś ją oderwać od
rzeczywistości.
- O zobacz nasza ulubiona kawiarnia. – uśmiecham się szeroko do niej wskazując ręką na budynek.
- Mają najlepszą kawę na świecie. Pamiętam jak tam potrafiliśmy spędzać godziny. – stwierdza wspominając dawne czasy. Czasy w których była ze mną, a ja byłem najszczęśliwszym człowiekiem na tej ziemi. Szkoda, że to już nie powróci. Ważne jednak, żeby teraz nie myślała o swoich problemach.
- To teraz też spędzimy. Ja stawiam! – mówię i otwieram jej drzwi do środka. Siadamy przy naszym ulubionym stoliku, który znajdował się w samym kącie pomieszczenia. Zawsze tam siadaliśmy, byliśmy wtedy jakby w innym świecie, naszym własnym. Siedząc naprzeciwko niej, czuje jak moje uczucia jeszcze bardziej odżywają. Uwielbiam patrzeć jak się uśmiecha, w końcu mi się udało sprawić by to uczyniła. Pamiętam zawszy gdy tu siedzieliśmy i na mnie patrzyła, czułem się wyjątkowo, bo to właśnie mnie wybrała. Dobra Kurek, ogarnij się! To już przeszłość.
- O zobacz nasza ulubiona kawiarnia. – uśmiecham się szeroko do niej wskazując ręką na budynek.
- Mają najlepszą kawę na świecie. Pamiętam jak tam potrafiliśmy spędzać godziny. – stwierdza wspominając dawne czasy. Czasy w których była ze mną, a ja byłem najszczęśliwszym człowiekiem na tej ziemi. Szkoda, że to już nie powróci. Ważne jednak, żeby teraz nie myślała o swoich problemach.
- To teraz też spędzimy. Ja stawiam! – mówię i otwieram jej drzwi do środka. Siadamy przy naszym ulubionym stoliku, który znajdował się w samym kącie pomieszczenia. Zawsze tam siadaliśmy, byliśmy wtedy jakby w innym świecie, naszym własnym. Siedząc naprzeciwko niej, czuje jak moje uczucia jeszcze bardziej odżywają. Uwielbiam patrzeć jak się uśmiecha, w końcu mi się udało sprawić by to uczyniła. Pamiętam zawszy gdy tu siedzieliśmy i na mnie patrzyła, czułem się wyjątkowo, bo to właśnie mnie wybrała. Dobra Kurek, ogarnij się! To już przeszłość.
Oczami Wojtka...
Dostając sms-a od mojej dziewczyny, że musi to przemyśleć,
wróciłem do Bełchatowa. Nie chciałem jej przeszkadzać. Nie dziwię się jej
reakcji, w końcu nie zawsze dowiaduje
się takich rewelacji. Martwię się trochę
o nią, ale skoro na razie nie chce się ze mną widzieć postanawiam dać jej
czas. Nie mogę posiedzieć zbyt długo w
spokoju, ponieważ, ktoś dzwoni do drzwi. Wstaje i widzę za drzwiami Karola. To mnie
trochę dziwi, co on może chcieć o tej porze?
- Wojtek musimy pogadać. – słyszę poważny ton kolegi. Wzdycham ciężko i wpuszczam go do środka. Nie mam ochoty już na żadne rozmowy, boje się o to, że mój związek się rozpada…. Z drugiej strony chyba musiało się coś stać, Kłos mało kiedy jest aż tak poważny.
- O co chodzi? – spoglądam siadając na przeciwko niego.
- Słyszałem rozmowę trenera z prezesem. Oni widzą te twoje spięcia z Maćkiem… Wojtek ja nie wiem co się między wami wydarzyło, ale to nawet ślepy by zauważył. Możecie sobie nieźle pokomplikować karierę sportową, a zwłaszcza ty. To wszystko wpływa na atmosferę… - słucham uważnie Karola i nie wierzę w to co mówi. Przecież ja na dobra sprawę nic takiego nie zrobiłem.
- Karol, ja doceniam to ze się martwisz, ale to nie twoja sprawa. – mruczę i wstaję z miejsca.
- Wojtek do cholery! Ty nie rozumiesz, że możesz wylecieć. Przestać być arogancki! Co się z tobą dzieje chłopie?! Nie da się z tobą ostatnio rozmawiać. Serio cię wkurzyły te zaręczyny? Powiedz mi tylko dlaczego? Przecież to z Alą jesteś… Oni mają prawo być szczęśliwi. Chyba, że… Ty coś czujesz do Blanki.. – stwierdza, a ja spoglądam na niego zaskoczony. Przecież to jest śmieszne.
- Przyjaźniliśmy się… Ona go nie kocha. Po co mają się okłamywać? To nie ma sensu. – staram się mu jakoś wytłumaczyć jednak po minie Kłosa wnioskuje, ze nie za bardzo mi wierzy.
- Jasne. I dlatego atakujesz Muzaja? Jakby było tak jak mówisz powinieneś być bardziej po jego stronie. Wiesz co Włodi? Zastanów się co jest naprawdę dla ciebie ważne. Musze już iść, bo Ola czeka.– stwierdza po czym wychodzi z mojego mieszkania, zostawiając mnie z mętlikiem w głowie. A co jeśli ma racje? Nie to nie możliwe. Kocham Alicje. Nie daje mi jednak spokoju sprawa, tych zaręczyn. Tylko dlaczego? A w dodatku to moje zachowanie…. Naprawdę psuję atmosferę w zespole. Karol ma racje, muszę wszystko dogłębnie przemyśleć.
- Wojtek musimy pogadać. – słyszę poważny ton kolegi. Wzdycham ciężko i wpuszczam go do środka. Nie mam ochoty już na żadne rozmowy, boje się o to, że mój związek się rozpada…. Z drugiej strony chyba musiało się coś stać, Kłos mało kiedy jest aż tak poważny.
- O co chodzi? – spoglądam siadając na przeciwko niego.
- Słyszałem rozmowę trenera z prezesem. Oni widzą te twoje spięcia z Maćkiem… Wojtek ja nie wiem co się między wami wydarzyło, ale to nawet ślepy by zauważył. Możecie sobie nieźle pokomplikować karierę sportową, a zwłaszcza ty. To wszystko wpływa na atmosferę… - słucham uważnie Karola i nie wierzę w to co mówi. Przecież ja na dobra sprawę nic takiego nie zrobiłem.
- Karol, ja doceniam to ze się martwisz, ale to nie twoja sprawa. – mruczę i wstaję z miejsca.
- Wojtek do cholery! Ty nie rozumiesz, że możesz wylecieć. Przestać być arogancki! Co się z tobą dzieje chłopie?! Nie da się z tobą ostatnio rozmawiać. Serio cię wkurzyły te zaręczyny? Powiedz mi tylko dlaczego? Przecież to z Alą jesteś… Oni mają prawo być szczęśliwi. Chyba, że… Ty coś czujesz do Blanki.. – stwierdza, a ja spoglądam na niego zaskoczony. Przecież to jest śmieszne.
- Przyjaźniliśmy się… Ona go nie kocha. Po co mają się okłamywać? To nie ma sensu. – staram się mu jakoś wytłumaczyć jednak po minie Kłosa wnioskuje, ze nie za bardzo mi wierzy.
- Jasne. I dlatego atakujesz Muzaja? Jakby było tak jak mówisz powinieneś być bardziej po jego stronie. Wiesz co Włodi? Zastanów się co jest naprawdę dla ciebie ważne. Musze już iść, bo Ola czeka.– stwierdza po czym wychodzi z mojego mieszkania, zostawiając mnie z mętlikiem w głowie. A co jeśli ma racje? Nie to nie możliwe. Kocham Alicje. Nie daje mi jednak spokoju sprawa, tych zaręczyn. Tylko dlaczego? A w dodatku to moje zachowanie…. Naprawdę psuję atmosferę w zespole. Karol ma racje, muszę wszystko dogłębnie przemyśleć.
Oczami Klaudii...
I kolejny tydzień minął bardzo szybko, tydzień w którym
ponownie w moim życiu jest Wrona i tydzień bezlitosnej nauki, który właśnie
odsypiałam. Ze snu wyrwało mnie głośne
dzwonienie do drzwi. Spoglądam na
zegarek, który wskazuje godzinę dziewiątą rano. Postanawiam to zignorować i
nakrywam głowę poduszką starając się ponownie zasnąć. Mam w końcu chwilę wolnego by odpocząć i się
wyspać. Jednak owy ktoś nie daje za wygraną, ponieważ tym razem słyszę pukanie.
Zirytowana wstaje i idę otworzyć. Nie patrząc w wizjer przekręcam zamek w drzwiach i otwieram. No
tak mogłam się spodziewać, że tam będzie stał on.
- Wrona do cholery nie masz normalnej pory żeby mnie odwiedzać tylko przyłazisz w środku nocy… - patrzę na niego z mordem w oczach, on jak zwykle się tylko uśmiecha.
- Cześć kochanie. Widzę moja księżniczka ma znakomity humor. – cmoka mnie w policzek i wchodzi w głąb mieszkania. – A tak na marginesie mamy już piękny słoneczny poranek skarbie.
- Wczoraj Cię informowałam, że w końcu będę mogła odpocząć po zawalonym tygodniu…. – mruczę i siadam przy stole w kuchni, on natomiast robi kawę.
- Trzymaj. To Cię rozbudzi. A potem zbieraj się jedziemy gdzieś. Mam dwa dni wolnego. Ty też, więc to wykorzystamy. – oznajmia mi z uśmiechem, a ja przyglądam mu się badawczo
- Co ty znowu wymyśliłeś? – pytam starając się cokolwiek wyczytać z jego wyrazu twarzy
- Zobaczysz na miejscu. A teraz misiu ogarniamy się, w samochodzie będziesz mogła trochę pospać. – tłumaczy i upija łyk swojego napoju. Nie mam pojęcia co ten mój siatkarz znowu wykombinował. Ale z dnia na dzień zaczynam co raz bardziej się bać jego pomysłów. Posłusznie idę się pakować na nasz wyjazd..
- Wrona do cholery nie masz normalnej pory żeby mnie odwiedzać tylko przyłazisz w środku nocy… - patrzę na niego z mordem w oczach, on jak zwykle się tylko uśmiecha.
- Cześć kochanie. Widzę moja księżniczka ma znakomity humor. – cmoka mnie w policzek i wchodzi w głąb mieszkania. – A tak na marginesie mamy już piękny słoneczny poranek skarbie.
- Wczoraj Cię informowałam, że w końcu będę mogła odpocząć po zawalonym tygodniu…. – mruczę i siadam przy stole w kuchni, on natomiast robi kawę.
- Trzymaj. To Cię rozbudzi. A potem zbieraj się jedziemy gdzieś. Mam dwa dni wolnego. Ty też, więc to wykorzystamy. – oznajmia mi z uśmiechem, a ja przyglądam mu się badawczo
- Co ty znowu wymyśliłeś? – pytam starając się cokolwiek wyczytać z jego wyrazu twarzy
- Zobaczysz na miejscu. A teraz misiu ogarniamy się, w samochodzie będziesz mogła trochę pospać. – tłumaczy i upija łyk swojego napoju. Nie mam pojęcia co ten mój siatkarz znowu wykombinował. Ale z dnia na dzień zaczynam co raz bardziej się bać jego pomysłów. Posłusznie idę się pakować na nasz wyjazd..
Oczami Andrzeja...
Korzystając z wolnego zabieram moją Klaudię na mały wypad do
Wrocławia. Załatwiłem od Maćka klucze do
jego mieszkania, więc mamy się gdzie zatrzymać. Moja dama nie była do końca
zadowolona z tego pomysłu, ale chyba
powoli zmienia zdanie. Właśnie wychodzimy z kolacji i postanawiamy się przejść. Idąc
przez nocny Wrocław trzymamy się za ręce i rozmawiamy jak zwykle o różnych
rzeczach.
- Andrzej, ale dlaczego Wrocław? Przecież mogliśmy zjeść kolacje w Łodzi? – pyta po chwili, a ja obdarowuje ją tylko tajemniczym uśmiechem, ona natychmiast się zatrzymuje. - O zobacz ten słynny most z kłódkami .
- Trzymaj. Podobno pary które tutaj to zaczepią są na zawsze razem. – wyciągam z kieszeni kłódkę z wygrawerowanymi na niej naszymi imionami i jej podaje. Patrzy po chwili na mnie zaskoczona. I delikatnie przejeżdża palcem po naszych imionach.
- To dlatego tu jesteśmy. To co zaczepiamy? – uśmiecha się do mnie i podchodzi bliżej krawędzi mostu by zaczepić kłódkę. - Gotowe.
- Mam jeszcze kluczyk… Ale on chyba nam się nie przyda. – stwierdzam i wyrzucam go do rzeki po czym obejmuje brunetkę. – To co Lewandowska teraz się nie wymigasz ode mnie.
- No niestety…. Jestem już skazana na Ciebie na zawsze. – śmieje się lecz po chwili nabiera powagi – Dziękuję za wszystko. Za to że jesteś. Kocham Cię. – mówi i wpija się w moje usta. Odwzajemniam po całunek starając się włożyć w niego całe moje uczucia. W końcu moje, życie nabrało jakiegokolwiek sensu. A tym sensem stała się Ona .
- Ja Ciebie też. – odpowiadam chowając twarz w jej włosach. Mam nadzieję, że teraz już naprawdę będziemy zawsze razem i nic tego nie zmieni.
- Andrzej, ale dlaczego Wrocław? Przecież mogliśmy zjeść kolacje w Łodzi? – pyta po chwili, a ja obdarowuje ją tylko tajemniczym uśmiechem, ona natychmiast się zatrzymuje. - O zobacz ten słynny most z kłódkami .
- Trzymaj. Podobno pary które tutaj to zaczepią są na zawsze razem. – wyciągam z kieszeni kłódkę z wygrawerowanymi na niej naszymi imionami i jej podaje. Patrzy po chwili na mnie zaskoczona. I delikatnie przejeżdża palcem po naszych imionach.
- To dlatego tu jesteśmy. To co zaczepiamy? – uśmiecha się do mnie i podchodzi bliżej krawędzi mostu by zaczepić kłódkę. - Gotowe.
- Mam jeszcze kluczyk… Ale on chyba nam się nie przyda. – stwierdzam i wyrzucam go do rzeki po czym obejmuje brunetkę. – To co Lewandowska teraz się nie wymigasz ode mnie.
- No niestety…. Jestem już skazana na Ciebie na zawsze. – śmieje się lecz po chwili nabiera powagi – Dziękuję za wszystko. Za to że jesteś. Kocham Cię. – mówi i wpija się w moje usta. Odwzajemniam po całunek starając się włożyć w niego całe moje uczucia. W końcu moje, życie nabrało jakiegokolwiek sensu. A tym sensem stała się Ona .
- Ja Ciebie też. – odpowiadam chowając twarz w jej włosach. Mam nadzieję, że teraz już naprawdę będziemy zawsze razem i nic tego nie zmieni.
~~~~
Cześć!! W końcu nadeszły wakacje!!! A to oznacza więcej wolnego czasu. Postaram się w najbliższym czasie nadrobić wszystkie zaległości i wrócić do czytania waszych opowiadań. :) No i będę więcej pisać :)
Chciałabym bardzo polecić wam bloga, mojej współautorki jednego z opowiadań jak i przyjaciółki Kasi Katarzyny. Polecam szczególnie fanom Wronki, osoby którą lubią Matusza Mikę również znajdą coś dla siebie :) Jednym słowem warto tam zajrzeć. :) gdyby-jutra-nie--bylo
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. Dzisiaj wszyscy jesteśmy Włochami !!!
Cuuudeńko!
OdpowiedzUsuńDopiero zaczęłam czytać, ale w kilkanaście minut nadrobiłam całość!
Czekam na więcej i zapraszam do siebie: http://siatkarskieserce.blogspot.com
:)
Hmm ja się cieszę, że Ala poszła porozmawiać właśnie z Kurkiem:) A Wojtek powinien się ogarnąć... Na prawdę zaczyna mnie irytować;/ Cieszę się, że Andrzej i Klaudia są w końcu szczęśliwi:) Pozdrawiam:*
OdpowiedzUsuńZwiązek Ali i Wojtka coraz bardziej się komplikuje... Hmm zachowanie Wojtka bardzo mnie irytuje i szkoda mi w tym wszystkim Maćka. Cieszę się, że u Andrzeja i Klaudii wszystko w porządku.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Moim zdaniem Wojtek powinien przemyśleć wszystkie za, przeciw, wobec i nad kogo kocha a kogo nie kocha i kto kogo kocha.
OdpowiedzUsuńWojtek sam się pogubił w tym co czuje powinien sobie to wszystko dobrze przemyśleć. Propozycja Bratka jestem na tak. A u Klaudii i Andrzeja kwitnie. Chociaż ktoś jest szczęśliwy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Ale się porobiło ! Wojtek, Ala, Bartek i Bianka ! Zaczynam się gubić, więc się nie dziwie, że Wojtuś też się zaczyna gubić. Chłopak musi przemyśleć pare spraw !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam J.
Hej ;)
OdpowiedzUsuńAle się pokomplikowało w związku Ali i Wojtka...Po tym, jak Ala się dowiedziała o miłości Blanki do jej chłopaka, dobrze, że miała Bartka, że w jakiś sposób jej pomógł chociaż na chwilę o tym zapomnieć. Już kiedyś pisałam, że Ala powinna być z Bartkiem :D I mam nadzieję, że tak będzie.
A Andrzej i Klaudia - <3!
Zapraszam na 4 - http://luck-of-fate.blogspot.com/ :)
Usuń