Oczami Bartka...
Mój pobyt w Polsce dobiega końca. Jutro musze już wrócić do
Włoch. Nie tak to miało wyglądać. Ale
najważniejsze, że ją widziałem. Chociaż przez chwilę. Powinienem podejść wtedy
na meczu, ale gdy stała przytulona do Włodarczyka nie potrafiłem. Nie chciałem
im wtedy przeszkadzać. A szczególnie jej. Po co mam jej mieszać w głowie widać, że jest szczęśliwa.
Może jednak mógłbym ją odwiedzić? Przecież świat się nie zawali… A ja
przynajmniej będę mógł z nią chwilę porozmawiać. Wyjaśnić i przeprosić za
wszystko. Nie czekając ani chwili dłużej wychodzę z mojego hotelowego pokoju i
udaje się w stronę mieszkania brunetki.
Stojąc przed drzwiami zastanawiam się jeszcze czy aby na pewno mnie nie
wywali za drzwi. Jak nie spróbuje to się nie dowiem. Niepewnie dzwonie
dzwonkiem. Słysząc jak zamek w drzwiach się przekręca moje serce natychmiast
przyśpiesza. Po chwili przede mną stoi ona. Wygląda jakby zobaczyła ducha.
Wcale jej się nie dziwie…
- Cześć… Przyjechałem na kilka dni do Polski. Pomyślałem, że wpadnę. – stwierdzam z uśmiechem i czekam na jej reakcje.
- Ale… no wejdź. – tylko tyle udaje jej się wydobyć na początek. Ważne, że mnie wpuściła. – Napijesz się kawy? Właśnie miałam sobie zrobić.
- Poproszę. – mówię i spoglądam na podłogę. Nie bardzo wiem co mam mówić. Gdy Alicja stawia przed mną kubek panuje niezręczna cisza. Wszystkie moje wcześniej układane rozmowy jakoś uciekły z głowy.
- Po co się tu zjawiłeś? Po kilku miesiącach…. – dodaje i patrzy gdzieś przed siebie.
- Po prostu chciałem Cię zobaczyć… Przepraszam za wszystko. Wiem, byłem idiotą, straciłem Ciebie, przepraszam, że tak postąpiłem… - spoglądam na nią, chyba zastanawia się nad tym co ma mi powiedzieć. Nawet nie sądziłem, że aż tak mi brakowało jej widoku.
- Nie wracajmy do tego. Co u Leny? – zmienia natychmiast temat i upija łyk kawy. Nie spodziewałem się takiego pytania z jej strony.
- Nie jesteśmy razem. A jak u ciebie? Widziałem Cię na meczu z Wojtkiem. Jesteś chyba szczęśliwa? – moja wypowiedź chyba ją zaskakuje. Tak naprawdę cholernie zazdroszczę Włodarczykowi tego że ma przy sobie moje małe szczęście.
- Przykro mi. A z Wojtkiem, tak jest nam dobrze. To świetny chłopak. – uśmiecha się na samo wspomnienie o przyjmującym. Teraz jestem pewny, że nigdy nie będziemy razem. Ona go naprawdę kocha a ja zmarnowałem swoją szansę. Pozostaje mi tylko cieszyć się jej szczęściem.
- Cześć… Przyjechałem na kilka dni do Polski. Pomyślałem, że wpadnę. – stwierdzam z uśmiechem i czekam na jej reakcje.
- Ale… no wejdź. – tylko tyle udaje jej się wydobyć na początek. Ważne, że mnie wpuściła. – Napijesz się kawy? Właśnie miałam sobie zrobić.
- Poproszę. – mówię i spoglądam na podłogę. Nie bardzo wiem co mam mówić. Gdy Alicja stawia przed mną kubek panuje niezręczna cisza. Wszystkie moje wcześniej układane rozmowy jakoś uciekły z głowy.
- Po co się tu zjawiłeś? Po kilku miesiącach…. – dodaje i patrzy gdzieś przed siebie.
- Po prostu chciałem Cię zobaczyć… Przepraszam za wszystko. Wiem, byłem idiotą, straciłem Ciebie, przepraszam, że tak postąpiłem… - spoglądam na nią, chyba zastanawia się nad tym co ma mi powiedzieć. Nawet nie sądziłem, że aż tak mi brakowało jej widoku.
- Nie wracajmy do tego. Co u Leny? – zmienia natychmiast temat i upija łyk kawy. Nie spodziewałem się takiego pytania z jej strony.
- Nie jesteśmy razem. A jak u ciebie? Widziałem Cię na meczu z Wojtkiem. Jesteś chyba szczęśliwa? – moja wypowiedź chyba ją zaskakuje. Tak naprawdę cholernie zazdroszczę Włodarczykowi tego że ma przy sobie moje małe szczęście.
- Przykro mi. A z Wojtkiem, tak jest nam dobrze. To świetny chłopak. – uśmiecha się na samo wspomnienie o przyjmującym. Teraz jestem pewny, że nigdy nie będziemy razem. Ona go naprawdę kocha a ja zmarnowałem swoją szansę. Pozostaje mi tylko cieszyć się jej szczęściem.
Oczami Blanki...
Wracam z uczelni i szybkim krokiem udaje się w stronę
przystanku. Obiecałam Muzajowi, że dzisiaj go odwiedzę. Wiele się ostatnio
wydarzyło. Jestem zaręczona z Maćkiem. Boje się tego, że robie źle, ale nie
mogłam inaczej postąpić. Miałam go ośmieszyć przy całej hali? Nie potrafiłam
tego zrobić, on na to nie zasługiwał. Może z czasem jednak uda mi się go
pokochać. Mam przynajmniej taką nadzieje. Chciałabym być dla niego najlepszą przyszłą
żoną jaką mógł sobie wymarzyć. Oby mi się to udało.
- Blanka? – słyszę znajomy głos i niechętnie się odwracam, znowu zacznie się umoralnianie mnie.
- Jak widać. O co chodzi Włodarczyk? – pytam znudzona i wyczekuje jego odpowiedzi. Nie rozumiem tego jak się ostatnio zachowuje. Staje się nie do zniesienia, a z naszej przyjaźni nic nie zostało. Żałuje tego, że przeczytał wtedy mój pamiętnik. Teraz wszystko by wyglądało w miarę normalnie.
- Możesz mi wyjaśnić co ty do cholery robisz? Po co się zgodziłaś na te całe oświadczyny? – pyta lekko zdenerwowany. A ja już mam dość tej rozmowy na samym wstępie.
- Bo nie chciałam zrobić z Maćka kretyna przed całą halą? On jest świetnym facetem, nie zasłużył na coś takiego. Po za tym to chyba nie twoja sprawa. – podkreślam ostatnie zdanie i chcę go wyminąć, jednak on mi na to nie pozwala.
- No chyba trochę moja… Przecież ty go nie kochasz! To głupota. – zakłada ręce na piersiach i lustruje mnie wzrokiem.
- Ale pokocham! I myślisz się to nie twoja sprawa. Ty kochasz Ale, Ala ciebie, więc przestań w końcu się wtrącać do mojego życia! Zajmij się swoim, bo jeszcze Ci ktoś sprzątnie dziewczynę sprzed nosa. - warczę w jego kierunku mając ochotę jak najszybciej zakończyć tą rozmowę.
- Blanka? – słyszę znajomy głos i niechętnie się odwracam, znowu zacznie się umoralnianie mnie.
- Jak widać. O co chodzi Włodarczyk? – pytam znudzona i wyczekuje jego odpowiedzi. Nie rozumiem tego jak się ostatnio zachowuje. Staje się nie do zniesienia, a z naszej przyjaźni nic nie zostało. Żałuje tego, że przeczytał wtedy mój pamiętnik. Teraz wszystko by wyglądało w miarę normalnie.
- Możesz mi wyjaśnić co ty do cholery robisz? Po co się zgodziłaś na te całe oświadczyny? – pyta lekko zdenerwowany. A ja już mam dość tej rozmowy na samym wstępie.
- Bo nie chciałam zrobić z Maćka kretyna przed całą halą? On jest świetnym facetem, nie zasłużył na coś takiego. Po za tym to chyba nie twoja sprawa. – podkreślam ostatnie zdanie i chcę go wyminąć, jednak on mi na to nie pozwala.
- No chyba trochę moja… Przecież ty go nie kochasz! To głupota. – zakłada ręce na piersiach i lustruje mnie wzrokiem.
- Ale pokocham! I myślisz się to nie twoja sprawa. Ty kochasz Ale, Ala ciebie, więc przestań w końcu się wtrącać do mojego życia! Zajmij się swoim, bo jeszcze Ci ktoś sprzątnie dziewczynę sprzed nosa. - warczę w jego kierunku mając ochotę jak najszybciej zakończyć tą rozmowę.
Oczami Klaudii...
Podjeżdżam samochodem pod swój blok. W radiu leci jak zwykle
jakaś tandetna piosenka o miłości. Gaszę silnik i przez chwilę wsłuchuje się
jeszcze w słowa utworu. No właśnie, a co ja robie z moją miłością? Ostatnia
wizyta Andrzeja nadal mi siedzi w głowie.
On mnie kocha. Powiedział to. Po tym wszystkim co mu zrobiłam, nadal się
stara. A jak ja postępuję? Nie odzywam się
do niego. Przecież to nie normalne. Muszę to zmienić. Nie chce zaprzepaścić
kolejnej szansy. Brakuje mi go. Każdy
dzień mi to dokładnie pokazuje. Moje przemyślenia przerywa głos jakiejś kłótni .Spoglądam
przed siebie, widzę jak Włodi dobitnie coś tłumaczy Blance, ona nie jest tym
zachwycona. Ich zachowanie nie jest normalne. Między nimi cos musiało się wydarzyć,
ale nie chce wnikać, to sprawa między nimi.
- Włodarczyk zamknij się w końcu. Słychać cię na całym osiedlu. – mówię w stronę siatkarza, a on zaskoczony spogląda w moją stronę.
- Klaudia? – pyta zaskoczony
- Nie święty Mikołaj. – odpowiadam ironicznie. – Nie wiem co się stało, ale daj jej spokoju. Widać, że ona nie chce z tobą rozmawiać. A tak na marginesie o której jutro kończycie trening? - pytam, widzę na sobie zaskoczony wzrok Włodarczyka. Blanka tylko żegna się ze mną i odchodzi w swoim kierunku.
- O 18 jak zwykle. – mruczy nie miło i wchodzi do klatki. W takim razie jutro o 18 mam się znaleźć w Bełchatowie.
- Włodarczyk zamknij się w końcu. Słychać cię na całym osiedlu. – mówię w stronę siatkarza, a on zaskoczony spogląda w moją stronę.
- Klaudia? – pyta zaskoczony
- Nie święty Mikołaj. – odpowiadam ironicznie. – Nie wiem co się stało, ale daj jej spokoju. Widać, że ona nie chce z tobą rozmawiać. A tak na marginesie o której jutro kończycie trening? - pytam, widzę na sobie zaskoczony wzrok Włodarczyka. Blanka tylko żegna się ze mną i odchodzi w swoim kierunku.
- O 18 jak zwykle. – mruczy nie miło i wchodzi do klatki. W takim razie jutro o 18 mam się znaleźć w Bełchatowie.
Oczami Wojtka...
Nie wiem co we mnie wstąpiło i dlaczego tak się zachowałem w
stosunku do Blanki. W końcu kiedyś się przyjaźniliśmy. No właśnie to już się
chyba skończyło. Ona nie potrafi zrozumieć, że popełnia błąd. Wchodzę do mieszkania mojej dziewczyny. Drzwi
są otwarte, co mnie dziwi. Nie zwracając na to większej uwagi kieruje się w
stronę salonu.
- Aluś już jestem… - staje nagle jak wryty i wpatruje się w widok jaki tam zastaje. Ona siedzi z Kurkiem i opowiadają sobie coś w doskonałych humorach. – Co on tu robi?
- Cześć Wojtek. – podchodzi do mnie i daje mi całusa –Bartek wpadł w odwiedziny.
- Odwiedziny? I ty go wpuściłaś go po tym wszystkim do mieszkania ? – mówię wyraźnie nie zadowolony jego obecnością. Przecież jego nagłe pojawienie się oznacza jedno, że chce czegoś od mojej Ali.
- Wojtek uspokój się. Ja przyszedłem tylko porozmawiać… - odzywa się w końcu gwiazdor Włoskiej Serii A, co mnie jeszcze bardziej denerwuje.
- Czy ty nie możesz się od niej odczepić?! Myślałem że mamy z Tobą spokój! Jednak się myliłem… Posłuchaj i zapamiętaj sobie raz na zawsze. Alicja jest ze mną szczęśliwa i masz skończyć te swoje podchody! - krzyczę popychając go. Gdyby nie Alicja pewnie bym go uderzył. Czy on nie może zrozumieć, że nie jest tu nikomu do niczego potrzebny.
- Pójdę już. – mówi cicho i wychodzi.
- Aluś już jestem… - staje nagle jak wryty i wpatruje się w widok jaki tam zastaje. Ona siedzi z Kurkiem i opowiadają sobie coś w doskonałych humorach. – Co on tu robi?
- Cześć Wojtek. – podchodzi do mnie i daje mi całusa –Bartek wpadł w odwiedziny.
- Odwiedziny? I ty go wpuściłaś go po tym wszystkim do mieszkania ? – mówię wyraźnie nie zadowolony jego obecnością. Przecież jego nagłe pojawienie się oznacza jedno, że chce czegoś od mojej Ali.
- Wojtek uspokój się. Ja przyszedłem tylko porozmawiać… - odzywa się w końcu gwiazdor Włoskiej Serii A, co mnie jeszcze bardziej denerwuje.
- Czy ty nie możesz się od niej odczepić?! Myślałem że mamy z Tobą spokój! Jednak się myliłem… Posłuchaj i zapamiętaj sobie raz na zawsze. Alicja jest ze mną szczęśliwa i masz skończyć te swoje podchody! - krzyczę popychając go. Gdyby nie Alicja pewnie bym go uderzył. Czy on nie może zrozumieć, że nie jest tu nikomu do niczego potrzebny.
- Pójdę już. – mówi cicho i wychodzi.
Oczami Alicji...
Dzisiejsza wizyta Bartka mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam
się, że jeszcze kiedykolwiek dojdzie do naszego spotkania, a na pewno nie teraz.
Nie spodziewałam się też tego, że nie będzie zmierzał wtrącać się do mojego
życia. Miło było go zobaczyć po kilku miesiącach. Zaskoczeniem było też to, że
nadal potrafimy ze sobą rozmawiać jak za dawnych lat. Teraz jednak siedzę i
przyglądam się mojemu chłopakowi, który o mało go nie pobił. Nie wiem co
wstąpiło we Włodarczyka, bo nigdy tak się nie zachowywał. A teraz ma do mnie
jakieś dziwne i niezrozumiałe pretensje.
- Możesz przestać jestem z tobą, nie z Kurkiem. To na tobie mi zależy. Myślałam, że o tym wiesz… - wzdycham ciężko i siadam obok niego
- Wiem, ale on chce ciebie odzyskać. Bez powodu nie wrócił. Nie pozwolę mu na to, by ingerował w nasze życie. – mówi w dalszym ciągu zdenerwowany. – To chyba nasza pierwsza kłótnia od początku naszego związku. Nigdy nie spodziewałam się, że Wojtek może się tak zachowywać.
- Właśnie, że nie ingeruje. Rozumie to, że jesteśmy szczęśliwi. Nie musiałeś go tak traktować. – stwierdzam, Włodarczyk tylko jeszcze bardziej się wścieka słysząc moje słowa.
- Przestań go bronić! A może ty dalej coś do niego czujesz? To proszę droga wolna…– macha ręką w stronę drzwi, a ja mam ochotę się rozpłakać. Wstaje i mam zamiar wyjść. Nie chce mi się słuchać jego głupich domysłów. Widząc to natychmiast łapie mnie za rękę i przytula do siebie. – Przepraszam. Nie chciałem.
- Co w ciebie wstąpiło? – pytam spoglądając mu w oczy starając się cokolwiek z nich wyczytać.
- Nie chce Cię stracić. Po za tym jeszcze Blanka, Maciek i te ich całe zaręczyny. Przecież to bez sensu…- wzdycha a ja tylko patrzę jeszcze bardziej zaskoczona niż byłam. Co on ma do ich zaręczyn. Przecież to ich sprawa.
- Skoro się kochają, to chyba normalne, że chcą być razem. – wzruszam ramionami
- No właśnie nie do końca. Blanka go nie kocha. Ona kocha mnie. – mówi a ja zamieram. On chyba też, właśnie zdał sobie sprawę z tego co powiedział, bo patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami. Jak to Blanka kocha mojego Wojtka? Przecież to nie możliwe. Nie wierze w to. Musiało mu się coś wydać, może źle zrozumiał. Przecież się przyjaźnimy. Powiedziała by mi o tym… Chociaż to by wyjaśniało ich ostatnie zachowanie…
- Możesz przestać jestem z tobą, nie z Kurkiem. To na tobie mi zależy. Myślałam, że o tym wiesz… - wzdycham ciężko i siadam obok niego
- Wiem, ale on chce ciebie odzyskać. Bez powodu nie wrócił. Nie pozwolę mu na to, by ingerował w nasze życie. – mówi w dalszym ciągu zdenerwowany. – To chyba nasza pierwsza kłótnia od początku naszego związku. Nigdy nie spodziewałam się, że Wojtek może się tak zachowywać.
- Właśnie, że nie ingeruje. Rozumie to, że jesteśmy szczęśliwi. Nie musiałeś go tak traktować. – stwierdzam, Włodarczyk tylko jeszcze bardziej się wścieka słysząc moje słowa.
- Przestań go bronić! A może ty dalej coś do niego czujesz? To proszę droga wolna…– macha ręką w stronę drzwi, a ja mam ochotę się rozpłakać. Wstaje i mam zamiar wyjść. Nie chce mi się słuchać jego głupich domysłów. Widząc to natychmiast łapie mnie za rękę i przytula do siebie. – Przepraszam. Nie chciałem.
- Co w ciebie wstąpiło? – pytam spoglądając mu w oczy starając się cokolwiek z nich wyczytać.
- Nie chce Cię stracić. Po za tym jeszcze Blanka, Maciek i te ich całe zaręczyny. Przecież to bez sensu…- wzdycha a ja tylko patrzę jeszcze bardziej zaskoczona niż byłam. Co on ma do ich zaręczyn. Przecież to ich sprawa.
- Skoro się kochają, to chyba normalne, że chcą być razem. – wzruszam ramionami
- No właśnie nie do końca. Blanka go nie kocha. Ona kocha mnie. – mówi a ja zamieram. On chyba też, właśnie zdał sobie sprawę z tego co powiedział, bo patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami. Jak to Blanka kocha mojego Wojtka? Przecież to nie możliwe. Nie wierze w to. Musiało mu się coś wydać, może źle zrozumiał. Przecież się przyjaźnimy. Powiedziała by mi o tym… Chociaż to by wyjaśniało ich ostatnie zachowanie…
Oczami Andrzeja...
Wychodzę z hali popołudniowym treningu. Chyba zrobiłem
postęp bo już nie sprawdzam nawet telefonu czy się odezwała. Moje słowa dla niej nic nie znaczyły. Nie
kocha mnie, to wszystko to była jedna wielka ściema. Tylko najgorsze jest to,
że ja tak po prostu nie potrafię zapomnieć. W kółko czuje zapach jej perfum,
wczoraj znalazłem w mieszkaniu jej apaszkę. Nadal pachnie jej perfumami. Ja już
dostaje chyba jakiegoś fioła, mówiąc kolokwialnie. Czy ona nie może tak porostu
zniknąć… Czemu bez niej jest tak pusto… Nawet najdrobniejsze rzeczy mi ją
przypominają.
- Andrzej! – słyszę za sobą. Ale nie chce mi się odwracać. Marze tylko o tym by
jak najszybciej zaszyć się w swoim mieszkaniu.
- Spieszę się. – mruczę i mam zamiar wsiąść
do samochodu.
- Ale Klaudia… - słysząc jak mój przyjaciel próbuje znowu zacząć temat brunetka
po prostu nie wytrzymuje.
- Karol do cholery! Próbowałem to wszystko naprawić, byłem u niej. Powiedziałem, że ją kocham i nic. Ona ma
mnie gdzieś. Więc skończ w końcu ten temat. – niemal krzyczę na niego, jednak
on nic nie mówi tylko patrzy w jakiś punkt. Spoglądam w to samo miejsce i zamieram.
Chyba mam zwidy, jeszcze mi jakichś omamów brakowało.
- Podejdź do niej kretynie. – Kłos mnie
popycha w jej kierunku, czyli ona tu jest? Skoro on też ją widzi, to chyba ona
tu naprawdę stoi.
- Co ty tu robisz? – pytam ona tylko patrzy na mnie przez chwilę jakby zastanawiała się co
powiedzieć.
- Przepraszam, byłam głupia. Nie zasłużyłeś na to. Bałam się, że jak będziemy
razem to zranię cię jeszcze bardziej. Wolałam to skończyć na takim etapie… Naprawdę
żałuję. Wybacz…– mówi i wbija wzrok w chodnik. Przyglądam jej się przez chwilę,
nie bardzo wiem czemu służą jej słowa.
- I coś jeszcze? Bo chciałbym wrócić do domu. – stwierdzam, odpowiada mi jej
milczenie. Odwracam się i mam zamiar udać
się do swojego auta. Skoro nie chce mi nic więcej powiedzieć, nie ma sensu
tutaj stać.
- Kocham Cię Wrona! - słyszę za sobą i
zaskoczony się odwracam.
- Powtórz. –mówię nie będąc pewnym czy aby się nie przesłyszałem.
- Kocham Cię. – powtarza już bardziej pewnie. Uśmiecham się tylko i wpijam się w
jej usta. Tak bardzo mi tego brakowało. Tak bardzo brakowało mi jej. W końcu
znowu jest przy mnie.
- I po co ci to było? To oczywiste, że beze mnie długo nie wytrzymasz Lewandowska. – zaśmiałem się i mocno ja do siebie przytuliłem. Teraz już jej nigdy chyba nie wypuszczę. Zerkam jeszcze w stronę Karola który z
uśmiechem się nam przygląda. Unosi tylko dwa kciuki do góry i odchodzi. A
ja w końcu się mogę nacieszyć moją
Klaudią.
~~~~~~
Siemanko!!! Wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka !!! Taki mały prezencik ode mnie dla Was
:) A tak już bardziej poważnie przepraszam Was bardzo mocno, że tak długo mnie tu nie było! Postaram się częściej pisać, ale nie mogę obiecać, bo z wolnym czasem jest u mnie kiepsko. :(
Obchodzimy dziś mały jubileusz:P Za na nami już 20 odcinek!!! Chciałam Wam bardzo podziękować za wszystkie odwiedziny, komentarze. To naprawdę motywuje do tego by pisać dalej to opowiadanie i inne. DZIĘKUJE!!!!
Z okazji 20 odcinka chciałam Was zaprosić na bloga o naszym środkowym :D Pojawił się tam pierwszy rozdział :D
Zapraszam na przeciwienstwa-sie-przyciagaja
POZDRAWIAM !!!
Paulka
NARESZCIE!!!! Ale się cieszę, że Klaudia w końcu poszła po rozum do głowy i pozwoliła by miłość do Andrzeja zwyciężyła:) A Włodarczyk no cóż on mi do Blanki pasuje i tyle<3 Dobrze, że się wygadał Ali.. A Bartek niech walczy, bo warto:) Czekam na następny:) Pozdrawiam:*
OdpowiedzUsuńNo i Klaudia się przełamała co mnie bardzo cieszy. Wojtek jakiś taki podejrzany, egoistyczny. Nie podoba mi się to. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńPo pierwsze jestem mega szczęśliwa, że w końcu Klaudia i Andrzej powyjaśniali sobie wszystko, a raczej ona to zrozumiała. Wreszcie!
OdpowiedzUsuńAle po drugie dużo się tu komplikuje. Tak mi szkoda Maćka... On kocha Blankę, a ona go nie...I nigdy nie będzie tak, jak ona mówi, że go pokocha. Bo tak się na pewno nie stanie. A Ala i Wojtek? Jeszcze do tego Bartek. Ciekawa jestem jak zareaguje Ala, po tym co powiedział jej Wojtek.
Cieszę się, że dodałaś. Mam nadzieję, że już niedługo znowu będę mogła tu coś przeczytać :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :
oplaca-sie-walczyc.blogspot.com
Ciekawie. Czekam na następny. Na www.siatkarskie-miniaturki.bloog.pl pojawiła się nowa historia
OdpowiedzUsuńPozrdawiam
Vea
Jesteś Gupia,jesteś Gupia xD Kochamy Cię :* A rozdzialik super. Wrona i Klaudia taaacy uroczy, że rzygam tęczą. Wszystko jest takie cukierkowe a gdzie hajs,dziwki i napiwki ? Bez tego nie da rady dobrej historii napisać. Biedny zraniony Maciek oj joj joj ona go nie pokocha xD Także tego, fajnie jest słońce praży chodźmy na plaże. Twój kochany Pan W i Kasionator xd
OdpowiedzUsuń