Oczami Bartka…
Wracam do domu po męczącym treningu. Wczorajsze słowa Leny
cały czas zajmują moją głowę. Ala mnie naprawdę kochała. Teraz mi to nie da
spokoju. Wszystko było jednym wielkim nieporozumieniem. Tak bardzo bym chciał,
żeby znowu była przy mnie. Może nie wszystko stracone? Musze chyba w końcu
wziąć odpowiedzialność za to co robię i przestać pozwalać toczyć się mojemu
życiu wedle jego życzenia.
- Lena? – wchodzę do mieszkania. I rozglądam się w poszukiwaniu dziewczyny. Po chwili widzę ją jak targa za sobą walizkę. – Chciałem porozmawiać…. A po co Ci….
- Tak musimy porozmawiać. – przerywa mi. – Myślisz, że wczoraj przypadkiem o niej wspomniałam? Mylisz się. Zrobiłam to specjalnie, żeby zobaczyć jak zareagujesz. Nie raz widziałam jak oglądałeś jej zdjęcia, często mówiłeś jej imię przez sen. Udawałam, że to po prostu się nie wydarzyło.
- To już wiesz…. Nie potrafię o niej zapomnieć. Myślę, że to nie ma sensu.. Przepraszam że tak wyszło. – spuszczam głowę i czekam na reakcje blondynki.
- Doceniam to, że próbowałeś. Jednak nie chce być kimś zamiast. Masz racje, taka relacja nie ma sensu. Jak widzisz spakowałam się już i wracam do Polski. Dziękuję Ci za wszystko, mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy. Przyjaźń?– mówi z wymuszonym uśmiechem, podchodzę i ją przytulam. Szkoda mi trochę Leny, ale to prawda tak będzie najlepiej.
- Dziękuję, że mnie zrozumiałaś. Możesz zawsze na mnie liczyć . – uśmiecham się do niej. Teraz jestem już wolnym człowiekiem. Czuję, że niedługo chyba muszę odwiedzić mój kraj i naprawić niektóre błędy.
- Lena? – wchodzę do mieszkania. I rozglądam się w poszukiwaniu dziewczyny. Po chwili widzę ją jak targa za sobą walizkę. – Chciałem porozmawiać…. A po co Ci….
- Tak musimy porozmawiać. – przerywa mi. – Myślisz, że wczoraj przypadkiem o niej wspomniałam? Mylisz się. Zrobiłam to specjalnie, żeby zobaczyć jak zareagujesz. Nie raz widziałam jak oglądałeś jej zdjęcia, często mówiłeś jej imię przez sen. Udawałam, że to po prostu się nie wydarzyło.
- To już wiesz…. Nie potrafię o niej zapomnieć. Myślę, że to nie ma sensu.. Przepraszam że tak wyszło. – spuszczam głowę i czekam na reakcje blondynki.
- Doceniam to, że próbowałeś. Jednak nie chce być kimś zamiast. Masz racje, taka relacja nie ma sensu. Jak widzisz spakowałam się już i wracam do Polski. Dziękuję Ci za wszystko, mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy. Przyjaźń?– mówi z wymuszonym uśmiechem, podchodzę i ją przytulam. Szkoda mi trochę Leny, ale to prawda tak będzie najlepiej.
- Dziękuję, że mnie zrozumiałaś. Możesz zawsze na mnie liczyć . – uśmiecham się do niej. Teraz jestem już wolnym człowiekiem. Czuję, że niedługo chyba muszę odwiedzić mój kraj i naprawić niektóre błędy.
Oczami Wojtka…
Siedzę w salonie mojej dziewczyny i nie bardzo wiem co mam
ze sobą zrobić. W kółko mam przed oczami
słowa Blanki z jej pamiętnika. Chciałbym by to wszystko się jakoś wyjaśniło. Po
chwili rozmowy moja Ala oznajmia, że
idzie się ‘’ogarnąć’’ przed wyjściem.
Zostaje sam z moją przyjaciółką. No właśnie czy ta przyjaźń w ogóle
jeszcze istnieje? Między nami panuje cisza. Przyglądam się z uwagą szatynce.
Siedzi i ze skupieniem czyta jakąś książkę, nie zwracając na mnie uwagi.
Wygląda nawet ślicznie siedząc w poprzek na fotelu i wodząc oczami po literach,
delikatnie odwraca kartki… Nigdy nie patrzyłem na nią w ten sposób.
- Musisz się na mnie gapić? – z zamyślenia wyrywa mnie jej głos. Moje myśli chyba pobiegły zbyt daleko i nie wiem skąd to się wzięło. Przecież mam dziewczynę, którą kocham. Co się ze mną dzieje?
- A co mam robić skoro traktujesz mnie jak powietrze? Po za tym chyba musimy porozmawiać. – stwierdzam, nie dając po sobie niczego poznać.
- Nie mamy o czym. Nie możesz zapomnieć i dać sobie z tym spokój? Nie drążmy tego, tak będzie lepiej dla wszystkich. – odpowiada i przewraca kolejną kartkę w książce. Powoli zaczyna mnie to irytować. Chociaż może ma racje.
- Jestem. – słyszę radosny śmiech mojej dziewczyny. Która przytula się do mnie od tyłu.
- W takim razie idziemy. – uśmiecham się do niej i daje jej buziaka. Dręczą mnie jednak wyrzuty, że nie jestem z nią szczery. Ale Blanka ma racje lepiej jak Ala się na razie nie dowie o tym.
- Musisz się na mnie gapić? – z zamyślenia wyrywa mnie jej głos. Moje myśli chyba pobiegły zbyt daleko i nie wiem skąd to się wzięło. Przecież mam dziewczynę, którą kocham. Co się ze mną dzieje?
- A co mam robić skoro traktujesz mnie jak powietrze? Po za tym chyba musimy porozmawiać. – stwierdzam, nie dając po sobie niczego poznać.
- Nie mamy o czym. Nie możesz zapomnieć i dać sobie z tym spokój? Nie drążmy tego, tak będzie lepiej dla wszystkich. – odpowiada i przewraca kolejną kartkę w książce. Powoli zaczyna mnie to irytować. Chociaż może ma racje.
- Jestem. – słyszę radosny śmiech mojej dziewczyny. Która przytula się do mnie od tyłu.
- W takim razie idziemy. – uśmiecham się do niej i daje jej buziaka. Dręczą mnie jednak wyrzuty, że nie jestem z nią szczery. Ale Blanka ma racje lepiej jak Ala się na razie nie dowie o tym.
Oczami Andrzeja…
Sugerując się słowami Karola jadę właśnie do Łodzi. To dziwne, że
słucham akurat jego. Wiem jednak, że tym razem ma rację. Muszę z nią porozmawiać i wszystko
wyjaśnić. Nie wierzę, że to wszystko
było jakimś kłamstwem. Było nam razem dobrze. I to miało tak nagle zniknąć z
dnia na dzień? To nie możliwe. Kocham ją i spróbuje odzyskać.
- Czemu zawsze gdy przychodzę z tobą pogadać ty gdzieś jedziesz? – przed wyjściem z bloku zatrzymuje mnie mój serdeczny przyjaciel
- Ciesz się, korzystam z twojej rady. – stwierdzam z lekkim uśmiechem, a mój towarzysz od razu się ożywia.
- Jedziesz do Klaudii? Będę trzymał kciuki! – zapowiada mi radośnie i mnie ściska.
- To wygląda gejowato nie sądzisz? – pytam ze śmiechem, on jednak kręci przecząco głową.
- Od razu gejowato! Nie ważne. Przestań tyle gadać tylko jedź już. – stwierdza i odchodzi w swoją stronę. Ja natomiast wsiadam do samochodu by po kilkudziesięciu minutach znaleźć się przed blokiem brunetki. Wchodzę do jej klatki i dzwonie uporczywie do drzwi jednak nikt nie otwiera. Wiem, że jest w mieszkaniu, ponieważ widziałem palące się światło. Nie zamierzam tak łatwo sobie odpuścić.
- Klaudia otwórz proszę… - mówię pukając do drzwi, jednak one się nie otwierają.
- Czemu zawsze gdy przychodzę z tobą pogadać ty gdzieś jedziesz? – przed wyjściem z bloku zatrzymuje mnie mój serdeczny przyjaciel
- Ciesz się, korzystam z twojej rady. – stwierdzam z lekkim uśmiechem, a mój towarzysz od razu się ożywia.
- Jedziesz do Klaudii? Będę trzymał kciuki! – zapowiada mi radośnie i mnie ściska.
- To wygląda gejowato nie sądzisz? – pytam ze śmiechem, on jednak kręci przecząco głową.
- Od razu gejowato! Nie ważne. Przestań tyle gadać tylko jedź już. – stwierdza i odchodzi w swoją stronę. Ja natomiast wsiadam do samochodu by po kilkudziesięciu minutach znaleźć się przed blokiem brunetki. Wchodzę do jej klatki i dzwonie uporczywie do drzwi jednak nikt nie otwiera. Wiem, że jest w mieszkaniu, ponieważ widziałem palące się światło. Nie zamierzam tak łatwo sobie odpuścić.
- Klaudia otwórz proszę… - mówię pukając do drzwi, jednak one się nie otwierają.
Oczami Klaudii...
Siedziałam w mieszkaniu, jak zwykle ostatnio. Staram się jakoś
pozbierać do kupy. Postanowiłam nie
rozmawiać z Andrzejem i nie komplikować mu na nowo życia. Słysząc dzwonek do
drzwi nawet nie mam ochoty się podnosić. Nie chce z nikim rozmawiać.
Po chwili słyszę jego głos. Zamieram. Co on tutaj robi? Po co w ogóle
jeszcze się pojawia ? Podchodzę do drzwi i zaglądam przez wizjer. On nadal się
tam znajduje. Tęskniłam za jego widokiem. Nie raz włączałam mecz tylko po to by
na niego popatrzeć. Na to jego spojrzenie, uśmiech. Nie miałam już tego na codzień.
- Wiesz, że nie odpuszczę? Będę tu siedział, aż otworzysz. – słysząc te słowa opieram się o drzwi i nie mam pojęcia co mam zrobić. Boje się go tu wpuścić. Nie wiem czy mam odwagę z nim rozmawiać. Mija kilka chwil wiem, że on nadal tam jest. Otwieram powoli drzwi, widzę go jak siedzi oparty o ścianę.
- Wygrałeś… Wejdź. – mówię bezradnie i wpuszczam go środka. Między nami panuje cisza.
- Dlaczego? Zrobiłem coś źle? – pyta mnie po chwili a ja nie wiem co odpowiedzieć. W tym wszystkim nie ma ani trochę jego winy.
- Nie jestem osobą, która się angażuje w stałe związki. – stwierdzam i spoglądam przed siebie, on tylko ironicznie się śmieje
- Mam Ci uwierzyć w ten argument? Znam Cię i wiem jaka jesteś. – mówi z pewnością w głosie. Wiem, że łatwo nie da mi spokoju.
- A co mam zrobić żebyś mi uwierzył. Powiedzieć Ci, że nic do Ciebie nie czuje? Chcesz tego? – pytam i wstaje nerwowo z kanapy.
- Nie, wiem kiedy kłamiesz. Nie uwierzę Ci, ponieważ to by była kompletna bzdura. – uśmiecha się i podchodzi bliżej mnie, chce zaprzeczyć jego słowom. Jednak on mi nie pozwala. Mocno wpija się w moje usta. Nie potrafię go w tej chwili odepchnąć. Tak bardzo brakowało mi jego smaku, dotyku. Po prostu mojego Andrzeja.
- Dlaczego… - próbuję się dowiedzieć z jakiego powodu to zrobił. On tylko dotyka delikatnie mojego policzka.
- Proszę cię pomyśl o nas. Kocham Cię. – mówi cicho i wychodzi. Tak po prostu. Jego dwa ostatnie słowa dźwięczą mi w uszach. Pierwszy raz to powiedział. Nie spodziewałam się tego. Ta cała sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniu, że chyba czuje do niego to samo.
- Wiesz, że nie odpuszczę? Będę tu siedział, aż otworzysz. – słysząc te słowa opieram się o drzwi i nie mam pojęcia co mam zrobić. Boje się go tu wpuścić. Nie wiem czy mam odwagę z nim rozmawiać. Mija kilka chwil wiem, że on nadal tam jest. Otwieram powoli drzwi, widzę go jak siedzi oparty o ścianę.
- Wygrałeś… Wejdź. – mówię bezradnie i wpuszczam go środka. Między nami panuje cisza.
- Dlaczego? Zrobiłem coś źle? – pyta mnie po chwili a ja nie wiem co odpowiedzieć. W tym wszystkim nie ma ani trochę jego winy.
- Nie jestem osobą, która się angażuje w stałe związki. – stwierdzam i spoglądam przed siebie, on tylko ironicznie się śmieje
- Mam Ci uwierzyć w ten argument? Znam Cię i wiem jaka jesteś. – mówi z pewnością w głosie. Wiem, że łatwo nie da mi spokoju.
- A co mam zrobić żebyś mi uwierzył. Powiedzieć Ci, że nic do Ciebie nie czuje? Chcesz tego? – pytam i wstaje nerwowo z kanapy.
- Nie, wiem kiedy kłamiesz. Nie uwierzę Ci, ponieważ to by była kompletna bzdura. – uśmiecha się i podchodzi bliżej mnie, chce zaprzeczyć jego słowom. Jednak on mi nie pozwala. Mocno wpija się w moje usta. Nie potrafię go w tej chwili odepchnąć. Tak bardzo brakowało mi jego smaku, dotyku. Po prostu mojego Andrzeja.
- Dlaczego… - próbuję się dowiedzieć z jakiego powodu to zrobił. On tylko dotyka delikatnie mojego policzka.
- Proszę cię pomyśl o nas. Kocham Cię. – mówi cicho i wychodzi. Tak po prostu. Jego dwa ostatnie słowa dźwięczą mi w uszach. Pierwszy raz to powiedział. Nie spodziewałam się tego. Ta cała sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniu, że chyba czuje do niego to samo.
Oczami Alicji...
Siedząc w Bełchatowskiej hali Energia z moją przyjaciółką,
obserwowałam mojego chłopaka. Dziś był
kolejny ważny mecz dla naszej Skry. Zastanawiam się nad jego ostatnim zachowaniem.
Było dość dziwne. Zresztą nie tylko
Wojtek się dziwnie zachowywał moja przyjaciółka również, nie potrafili ze sobą
normalnie rozmawiać, ciągle się kłócili. A gdy wchodziłam do pomieszczenia w
którym się znajdowali ich rozmowy się urywały. Co mogło być powodem ? Nie mam
pojęcia. A może mi się porostu wydaje? Postanawiam się za bardzo nad tym nie
zastanawiać i skupić się na meczu.
- A co ty jesteś taka zdenerwowana? – pytam spoglądając na Blankę, która co chwilę nerwowo zerka w stronę Macka
- Ja? Pewnie przez emocje związane z meczem. – mówi uśmiechając się do mnie. Zaczyna mnie zastanawiać, czy to ma jakiś związek z tym co planuje Maciek. Nie wiem czy dobrze robi ale widać, że Blanka jest dla niego ważna. Wzdycham i przenoszę swój wzrok z boiska na kibiców. Nagle zamieram, chyba mam jakieś omamy, przez chwilę wydaje mi się, że parę rzędów dalej siedzi On. Dawno go nie widziałam. Dziwnie się czuję, widząc go po kilku miesiącach. Mam nadzieję, że mnie nie zauważy. Nie chce go spotkać, zbyt długo zapominałam...
- A co ty jesteś taka zdenerwowana? – pytam spoglądając na Blankę, która co chwilę nerwowo zerka w stronę Macka
- Ja? Pewnie przez emocje związane z meczem. – mówi uśmiechając się do mnie. Zaczyna mnie zastanawiać, czy to ma jakiś związek z tym co planuje Maciek. Nie wiem czy dobrze robi ale widać, że Blanka jest dla niego ważna. Wzdycham i przenoszę swój wzrok z boiska na kibiców. Nagle zamieram, chyba mam jakieś omamy, przez chwilę wydaje mi się, że parę rzędów dalej siedzi On. Dawno go nie widziałam. Dziwnie się czuję, widząc go po kilku miesiącach. Mam nadzieję, że mnie nie zauważy. Nie chce go spotkać, zbyt długo zapominałam...
Oczami Blanki...
Mecz skończył się na korzyść Skry, jak każdy grany na
własnym terenie. Chciałabym w końcu porozmawiać poważnie z Muzajem i wyjaśnić mu, że nasz związek nie ma sensu. Tak będzie dla nas wszystkich najlepiej. Chyba na razie nie będzie mi to dane bo w energii dzieje się jakieś zamieszanie. Nagle na
hali gaśnie światło, a na środku boiska pojawia się Maciej. Moje oczy niemal
wyskakują z orbit, gdy widzę jak śpiewa i patrzy w moją stronę.
- Dobrze, że jesteś każdego dnia… - słyszę charakterystyczne słowa piosenki, nie wiem co mam myśleć na ten temat. Po co on to robi? Niczego mi nie ułatwia… - Blanuś, ta piosenka wyraża wszystkie moje uczucia, cieszę się że ze mną jesteś. Jesteśmy młodzi, ale jeśli spotka się właściwą osobę to wiadomo, że to z nią chce się iść przez życie. Ty dla mnie jesteś taką osobą. Wyjdziesz za mnie? – Czuje się dziwnie, nie mam pojęcia co mam w tej sytuacji zrobić. Dlaczego on to mi się oświadczył? Właśnie oświadczył! On chce spędzić ze mną resztę życia, chce bym była jego żoną. A ja? ja chciałam z nim zerwać. Jak to wygląda? Chyba beznadziejnie... Patrząc na klęczącego Muzaja przed mną nie mam serca mu odpowiadać negatywnie. Rozglądam się po publiczności każdy patrzy z takim rozczuleniem w oczach, a Maciej z nadzieją. Kątem oka zerkam w stronę Wojtka, który wyrywa się w naszą stronę. Powstrzymuje go Karol, który szepcze mu coś na ucho a ten się uspokaja.
- Tak. – odpowiadam niepewnie. Wiem, że robię źle, ale nie potrafię inaczej. Nie umiem go skrzywdzić. Może jednak z czasem go pokocham? Mam taką nadzieję. Czuję jak na sobie zaciśnięte ramiona Muzaja. Również go obejmuje. Może będę szczęśliwa?
- Dobrze, że jesteś każdego dnia… - słyszę charakterystyczne słowa piosenki, nie wiem co mam myśleć na ten temat. Po co on to robi? Niczego mi nie ułatwia… - Blanuś, ta piosenka wyraża wszystkie moje uczucia, cieszę się że ze mną jesteś. Jesteśmy młodzi, ale jeśli spotka się właściwą osobę to wiadomo, że to z nią chce się iść przez życie. Ty dla mnie jesteś taką osobą. Wyjdziesz za mnie? – Czuje się dziwnie, nie mam pojęcia co mam w tej sytuacji zrobić. Dlaczego on to mi się oświadczył? Właśnie oświadczył! On chce spędzić ze mną resztę życia, chce bym była jego żoną. A ja? ja chciałam z nim zerwać. Jak to wygląda? Chyba beznadziejnie... Patrząc na klęczącego Muzaja przed mną nie mam serca mu odpowiadać negatywnie. Rozglądam się po publiczności każdy patrzy z takim rozczuleniem w oczach, a Maciej z nadzieją. Kątem oka zerkam w stronę Wojtka, który wyrywa się w naszą stronę. Powstrzymuje go Karol, który szepcze mu coś na ucho a ten się uspokaja.
- Tak. – odpowiadam niepewnie. Wiem, że robię źle, ale nie potrafię inaczej. Nie umiem go skrzywdzić. Może jednak z czasem go pokocham? Mam taką nadzieję. Czuję jak na sobie zaciśnięte ramiona Muzaja. Również go obejmuje. Może będę szczęśliwa?
~~~~~~
Kto jest mistrzem? Tylko SKRA !!!
Tym czasem zostawiam wam 19 :D Rozdział oceńcie sami. ;) Mi się średnio podoba no ale...
Idziemy świętować!!!
SKRA BEŁCHATÓW MISTRZEM POLSKI !!!!
POZDRAWIAM !!!
Paulka
Ps. Serdecznie zapraszam do Andrzeja i Nadii na piątkę uchron-mnie
Oooooo :D Maciuś jaki romantyk :D Blanka dobrze zrobiła, życie jest za krótkie, zeby czekać na jakiegoś... kogoś :P
OdpowiedzUsuńOooo no nie mogę! Czy Blanka nie rozumie tego, że zgadzając się na ten ślub, krzywdzi i jego i siebie? Ja dalej obstaję przy tym aby Blanka była z Wojtkiem, a Bartek z Alą:) A co do Andrzeja i Klaudii to mam nadzieję, że się im ułoży:) Pozdrawiam i gratuluję wygranej Skry, choć moje pasiaste serce dziś krwawi:)
OdpowiedzUsuńOj dzieje się dzieje. Ciekawe jak dalej potoczą się losy bohaterów. Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńO nie, Ala nie ignoruj go, nie uciekaj nooo
OdpowiedzUsuńKlaudia, ty też nie.
Wojtuś niech będzie z tą Blanką, bo to moja ulubiona para <3
Klaudia, Andrzej cholernie Cię kocha, Ty go też, więc daj mu szanse!
OdpowiedzUsuńHmmm... a Blanka nie powinna dawać Maćkowi nadziei, bo coś czuje, że będzie coś pomiędzy nią, a Wojtkiem.
Mistrz, mistrz Bełchatów! Mistrz, mistrz Bełchatów !
Pozdrawiam :*
Andrzej <3 jaki kochany! Ojej, uwielbiam go. Widać, że tak bardzo zależy mu na Klaudii, a ona się opiera i nie może się zdecydować, czy chce z nim być...Mam nadzieję, że w końcu zrozumie, że kocha Andrzeja równie mocno, jak on kocha ją :)
OdpowiedzUsuńA co do Ali, to zastanawia mnie, czy porozmawia z Bartkiem. Chociaż uważam, że on nie da jej tak łatwo odejść i będzie o nią walczyć. Ale co na to Wojtek? Może on skupi swoją uwagę na Biance? Nie wiem...
Hmm...A Bianka nie powinna robić nadziei Maćkowi, skoro nic do niego nie czuła. Ale z drugiej strony głupio odmówić przy całej hali. Wszystko się komplikuje, przez co opowiadanie robi się coraz ciekawsze ;)
pozdrawiam :)
Blanka nie Bianka
UsuńFakt, literówka ;)
UsuńMatko, ale mnie zakoczyłas z tymi oświadczynami. Nie no wszystko skomplikowałaś i to jak, ale czekam na następy i licze, że pojawi sie szybko :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam J.
uwielbiam tego bloga! cały czas wiele się dzieje! *.*
OdpowiedzUsuńJejku, wielka niespodzianka z tymi oświadczynami! i czyżby Wojtek zaczynał czuć do Blanki? ^^ Nie mogę się doczekać kolejnego!
Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy na http://glupimaszczescie.blogspot.com
Niektóre rzeczy się wyjaśniają, a reszta jeszcze bardziej gmatwa. Szkoda, że Blanka nie potrafi zapomnieć o Bartoszu, bo myślę że z Muzajem byłaby szczęśliwsza!
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego.
OdpowiedzUsuńVea
www.siatkarskie-miniaturki.bloog.pl